Przyszły papież pod lupą SB

5-odcinkowy cykl fabularyzowanych dokumentów Cezarego Nowickiego "Figurant Wojtyła Karol" to dawka wielkich emocji. Film, zrealizowany z niezwykłą pieczołowitością, ukazuje wieloletnie zmagania bezpieki z metropolitą krakowskim - napisał Dziennik.

Reklama

Dokument nakręcony na podstawie ubiegłorocznego bestselleru książkowego Marka Lasoty

"Donos na Wojtyłę" od kuchni pokazuje pracę pereelowskich służb bezpieczeństwa z lat 50., 60. i 70. oraz ludzi zaangażowanych w zwalczanie krakowskiego metropolity Karola Wojtyły. Ukazuje, jak rozpracowują oni "figuranta" i próbują nieudolnie go skompromitować. Wszystkie wysiłki spełzają jednak na niczym.

Wywołuje to olbrzymią wściekłość i jeszcze większą determinację funkcjonariuszy SB. Szantażem i podstępem wciągają więc do współpracy krakowskich księży i współpracowników Wojtyły. Ujawnienie mechanizmów wikłania kleru bardzo nie podobało się byłym esbekom i sprowadziło na autorów filmu zagrożenie. Podczas realizacji reportażu reżyser wielokrotnie był zastraszany przez emerytowanych funkcjonariuszy. Straszyli go nie tylko więzieniem, ale i kalectwem:

"Pod moim domem "przypadkiem" kilku facetów naprawiało samochód. Panowie używali do tego... siekier" - wspomina Nowicki.

O metodach dręczenia i zastraszania przypomina również czołówka filmu. Już na wstępie, naprzemiennie, raz z lewego, raz z prawego głośnika, słychać esbecką komendę: "podpisz", "no, mówię ci podpisz"...

W czwartek 18 października pierwsze dwa odcinki filmu "Figurant Wojtyła Karol" na DVD będą do kupienia z Dziennikiem. Kolejne trzy odcinki ukażą się w czwartek, 25 października.

Dziennik zamieścił też wywiad z Markiem Lasotą, historykiem krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, autorem głośnej książki "Donos na Wojtyłę". Pozycja stała się bestsellerem, sprzedała się w około 80 tys. egzemplarzy.

KATARZYNA BARTMAN: Co, poza nazwiskami agentów Służby Bezpieczeństwa, którzy donosili na Karola Wojtyłę, pominął pan w swojej książce "Donos na Wojtyłę"?

MAREK LASOTA: Nic nie pominąłem! Książka jest obrazem rzeczywistości. Jeśli coś pominąłem, to nie dlatego, że się bałem albo było to drastyczne, ale dlatego, że uznałem to za nieinteresujące z punktu widzenia historyka i autora książki. Odnośnie do nieujawnienia przeze mnie nazwisk donosicieli, co jest dość częstym zarzutem wobec mnie, to zrobiłem to głównie dlatego, że nie wszystkie były możliwe do ustalenia. Drugi powód jest taki, że półtora roku temu, kiedy ukazała się książka, nazwiska agentów mógł ujawnić wyłącznie pokrzywdzony albo badacz piszący pracę naukową, a moja książka nie jest historyczna.

- Ale i tak opisał pan tak sugestywnie agentów, że trudno się nie domyśleć, o kogo chodzi. Ilu księży pracowało dla SB przy rozpracowywaniu Karola Wojtyły?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama