Daj sobie i innym czas

Warto to przemyśleć. Nie tylko w odniesieniu do rzeczywistości społecznej i politycznej. Także w ewangelizacji, w rodzinie, wobec najbliższych i w relacjach z ludźmi, którzy nas otaczają.

Reklama

Czas ważniejszy niż przestrzeń – to brzmi bardzo filozoficznie. Tym bardziej, że ten fragment adhortacji rozpoczynają dywagacje o ograniczeniach i pełni. Papież Franciszek nie pozostaje jednak w sferze abstrakcji. Bardzo szybko przechodzi do konkretu.

W każdym narodzie mieszkańcy rozwijają społeczny wymiar swojego życia, stając się odpowiedzialnymi obywatelami swojego narodu – pisze papież [EG 223]. Stawanie się ludem to jednak coś więcej niż obywatelstwo. To nieustanny proces, w którym uczestniczą kolejne pokolenia, praca wymagająca gotowości integrowania się i uczenia. Jego celem jest osiągnięcie kultury spotkania i wielokształtnej harmonii .

Budowanie ludu – prawdziwej wspólnoty – nie jest obliczone na jedną kadencję. Nawet nie na życie jednego pokolenia. To praca, którą przejmujemy po poprzednikach i którą po nas przejmą kolejni. Dziś ta logika wydaje się absurdalna, ale jest jedyną sensowną.

Wychodząc z tego założenia można nie mieć obsesji na punkcie natychmiastowych rezultatów. Unika się szaleństwa, by wszystko osiągnąć natychmiast. Chodzi o to, by rozpocząć proces zmian, uruchomić nowe możliwości. Tylko tak można osiągnąć wielkie cele. Tylko tak można dążyć do pełni.

Być może będzie trzeba długo czekać na owoce. Być może jeszcze wielokrotnie trzeba będzie korygować kurs. To pewne: sytuacja będzie się zmieniała. To pewne: trzeba będzie zmieniać metody. To nie znaczy, że poprzednie były złe. Były adekwatne w tym konkretnym momencie.

Częściej mamy jednak do czynienia (i sami wybieramy) inny sposób myślenia i działania. Próbujemy rozwiązać wszystkie problemy natychmiast (nieważne, jakim kosztem, i jak to rozwiązanie wpłynie na inne wymiary rzeczywistości). Z próbami zagarnięcia wszystkich przestrzeni władzy i autoafirmacji. Muszę wszystko. I muszę natychmiast. Oznacza to usztywnienie procesów i usiłowanie ich zatrzymania.

Nic się nie zmieni naprawdę. Nic się nie zmieni trwale.

Warto to przemyśleć. Nie tylko w odniesieniu do rzeczywistości społecznej i politycznej. Także w ewangelizacji i katechizacji, które z konieczności zakładają odległy horyzont działań. Także w rodzinie, wobec najbliższych. Także w relacjach z ludźmi, którzy nas otaczają.

Daj sobie i innym czas. To najlepsza droga.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama