Nie komplikować prostego

Bywają przekazy tak trudne do przyjęcia, że staramy się je zagłaskać. Takim trudnym tematem jest dziś (a może zawsze było) pytanie o miejsce ubogich w Kościele.

Reklama

Dlaczego komplikować to, co jest tak proste, zaciemniać to, co jest tak jasne? Aparaty pojęciowe istnieją po to, by ułatwiać kontakt z rzeczywistością, którą chcemy wyjaśnić, a nie po to, by się od niej oddalić! [por. EG 194]

Papież Franciszek zdecydowanie ma kontakt z rzeczywistością. Ma także świadomość, że bywają przekazy tak trudne do przyjęcia, że staramy się je zagadać. Zagłaskać. Takim trudnym tematem jest pytanie o miejsce ubogich w Kościele i opcja na rzecz ubogich.

 

Skoro jest to tak proste i jasne, to trzeba pokazać o co chodzi.

Pierwsza myśl to cytat z Ewangelii wg świętego Mateusza (6,31-33). Nie troszczcie się więc i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. 

Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość – przypomina Franciszek. To znaczy: starajcie się o realizację królestwa Bożego miedzy wami. Dokładnie: między mną i każdym moim bratem ma panować Boże królestwo, królestwo miłości i sprawiedliwości, królestwo miłosierdzia. To ono ma być osią naszego życia, nie zapobiegliwość i gromadzenie zabezpieczeń. To jest miara Bożych planów względem nas.

Kolejny ważny punkt. W sercu Boga jest szczególne miejsce dla ubogich, On bowiem sam stał się ubogim (2 Kor 8,9). [EG 197]  I dalej: Dla Kościoła opcja na rzecz ubogich jest bardziej kategorią teologiczną, niż kulturową, socjologiczną, polityczną czy filozoficzną [EG 198]. W innym miejscu Franciszek napisze, że posługa miłości wyrasta wprost z natury Kościoła, jest konstytutywnym wymiarem jego misji i nieodzownym wyrazem jego istoty. To nie jest coś, co może być albo nie.

O co chodzi? O to, by ubogi był kochany. Uważany za cennego. Doceniony z jego dobrocią, sposobem życia, kulturą, sposobem przeżywania wiary. Trzeba, by ubodzy nas ewangelizowali – pisze Franciszek. Nie tylko bowiem - jak każdy chrześcijanin - mają udział w sensus fidei, ale także - dzięki własnym cierpieniom - znają Chrystusa cierpiącego. Nowa ewangelizacja jest zaproszeniem do uznania zbawczej mocy ich egzystencji  i do postawienia jej w centrum drogi Kościoła [EG 198].

To jest punkt wyjścia jakiejkolwiek pomocy. Nie litość, która de facto poniża, i nie próba nakarmienia własnego ego.

I trzecie przypomnienie, być może najtrudniejsze do przyjęcia. Indywidualistyczne pogaństwo zakorzeniło się w naszym społeczeństwie bardzo mocno. Tymczasem nauczanie Kościoła jest jednoznaczne: zasadą podstawową jest powszechne przeznaczenie dóbr, nie prywatna własność. Prywatne posiadanie dóbr jest usprawiedliwione przez ich strzeżenie i pomnażanie, tak by lepiej mogły służyć dobru wspólnemu [EG 189] – przypomina papież. - Solidarność należy przeżywać jako decyzję zwrócenia ubogiemu tego, co się jemu należy.

Prywatne posiadanie dóbr wymaga USPRAWIEDLIWIENIA. Jak dobrze wiemy, wspólne wydaje się czasem niczyje. Strzeżenie i pomnażanie dóbr najlepiej nam wychodzi, gdy są naszą własnością. Ale ostatecznie chodzi o to, by tym co mamy służyć dobru wspólnemu. Niekoniecznie rozdając, rozeznanie dobra należy do nas.

Nie ma obawy. Na miłości nikt nie traci. Miłość i miłosierdzie wobec bliźniego zakrywa wiele grzechów. Może dzięki tej miłości dostąpimy zbawienia?

Na koniec jedna jeszcze papieska uwaga, skierowana do Kościoła. Najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy, jest brak opieki duchowej. Opcja preferencyjna musi głównie przyjąć formę uprzywilejowanej i priorytetowej opieki duchowej. To nie jest wezwanie tylko do duchownych, ale pytanie i miejsce, jakie mają ubodzy w naszych wspólnotach. I zarazem najlepsze przypomnienie, że nie samym chlebem żyje człowiek. Nie wystarczy dać jeść, napoić, odziać i ogrzać. Miłość przede wszystkim przywraca człowiekowi godność.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • skierka
    20.05.2014 10:36
    No właśnie po cóż komplikować to co jest proste ?

    Pytanie zasadnicze :
    Czy apostołowie ,ludzie pamiętający Jezusa
    mieli te problemy jakie my teraz ?
    Nie , prosty opis kościoła mówi ,że nie mieli
    więc co my tutaj...

    Kościół [ nie tylko duchowieństwo ] zachowuje się niekiedy jak owa panna co to chciałaby
    ale boi się .

    Z jednej strony trzymając Biblię w ręku mówi ,ze jest to klucz do zrozumienia człowieka, z drugiej kiedy przyjdzie do realizacji w praktyce społecznej ucieka od odpowiedzialności bardzie ufając niekiedy np. liberałom niż Panu .

    Tak to są proste sprawy , banalnie proste.
    Ale to wymaga MOCNEJ WIARY
    czy ją mamy ?
    kościół także działacze świeccy
    a może ...przede wszystkim działacze świeccy, są w sytuacji świętego Piotra niby początkowo zaufał Panu wkroczył na głębokie tonie jeziora i szedł razem z Nim
    ...ale później zaczął tonąć.

    Tak, ale kto ich wybierał i czym się kierował to już oddzielne zagadnienie ...

    nie znam szczegółów [ bo i skąd ] ale jak się przyglądam niektórym to zostali wybrani głownie dlatego ,ze nie "podskakiwali "
    są tacy bezproblemowi...letni.

    Ot, są tacy ludzie w teatrze których zadaniem jest głównie trzymanie halabardy...
    rozumiem , ale gratulować nie będę.
  • Joda
    20.05.2014 20:38
    Jestem niezmiernie ciekawa, jak widzi Pani Redaktor to wzajemne ubogacanie się konkretnie w relacji ze mną?
    Bo ja jakoś tego nie widzę i nie odczuwam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama