Do lekarza z acedią

Acedia czyli zagrożenie z wewnątrz, z serca. Jak sobie z nią radzić?

Reklama

Co robi czytelnik, napotykający nieznane słowo? Przechodzi na inną stronę, próbuje sens słowa odkryć z kontekstu w jakim jest umieszczone, wreszcie korzysta z dobrodziejstwa Internetu jakim jest Wikipedia. Tam przynajmniej niektórzy będą próbowali odkryć znaczenie użytego przez papieża Franciszka słowa acedia. Przyznać trzeba, że autorzy stanęli na wysokości zadania. Starożytny kontekst, świat pierwszych mnichów, wyjasnienia Ewagriusza z Pontu i Jana Kasjana, dobrze oddają sens słowa. Jednak w opisie kryje się pewne niebezpieczeństwo. Czytelnik odnosi wrażenie, że acedia dotyczy wąskiej grupy ludzi i jest zjawiskiem bardziej związanym z przeszłością aniżeli teraźniejszością. Tym samym nie ma nic wspólnego z naszą codziennością, z naszym byciem chrześcijaninem, z naszym zaangażowaniem w życie Kościoła.

Dlatego warto sięgnąć po inne, dostępne dziś polskiemu czytelnikowi lektury. W jednej z nich czytamy: „Termin akedia w grece klasycznej i greckim tłumaczeniu Starego Testamentu, tzw. Septuagincie oznaczał najczęściej znużenie, apatię, wyczerpanie, przygnębienie, smutek czy też brak zainteresowania czymkolwiek” (ks. L. Misiarczyk, Acedia – duchowa depresja, s.7).

Nie trzeba wielkiego wysiłku by odkryć, że opisane przez ks. Misiarczyka stany ducha nie są właściwe jednej tylko grupie ludzi, czyli żyjącym w samotności mnichom. Co więcej zauważamy, że od przytoczonej definicji już tylko krok do współczesnych chorób cywilizacyjnych, jakimi są depresja i różnego rodzaju nerwice.

Ewagriusz, który jako pierwszy opisał zjawisko acedii, umieszcza ją w szeregu ośmiu tak zwanych logismoi – namiętnych myśli nazywanych także demonami zła. Są to: obżarstwo, pożądanie seksualne (nieczystość), chciwość, smutek, gniew (złość), acedia, próżność (szukanie ludzkiej chwały), pycha (por. R. Zatorski OSB, Acedia dziś, s.20). W adhortacji papież tę listę poszerza o lęk przed zaangażowaniem, potrzebę zachowania przestrzeni własnej autonomii, nadmiar aktywności, podtrzymywanie projektów nie do zrealizowania, sny o sukcesie, utrata realnego kontaktu z ludźmi, pragnienie natychmiastowych wyników, szary pragmatyzm codziennego życia Kościoła, wreszcie rozczarowanie życiem, Kościołem i sobą.

Do czego jest nam potrzebna tak szczegółowa analiza? Wspomniany wyżej ojciec Rafał Zatorski odwołuje się do obrazu pacjenta, idącego do lekarza po tabletki na ból głowy, ale nie próbującego zdiagnozować przyczyny owego bólu. Dobry lekarz zleci szczegółowe badania, do których następnie dostosuje terapię. Niekoniecznie farmakologiczną. Przyczyna bólu nie musi być związana z fizjologią. Bardziej może chodzić o styl życia, jego jakość i tu będą potrzebne czasem radykalne zmiany.

Rozmawiając o problemach Kościoła we współczesnym świecie akcentujemy przede wszystkim tak zwane czynniki zewnętrzne. Świecka, często agresywnie nastawiona do Kościoła kultura, media, nowe prądy myślowe, konsumpcjonizm, a w tym wszystkim wierzący, jak oblężona twierdza czekający na rozwój wydarzeń. Coraz bardziej zniechęceni i rozczarowani. Ale i nieświadomi, że największe zagrożenie nie przychodzi z zewnątrz. Stwierdzeniem tym nie odkrywamy Ameryki. Czyż Jezus nie powiedział: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym” (MK 7,14).

Acedia czyli zagrożenie z wewnątrz, z serca. Jak sobie z nią radzić? Ośmiu złym myślom Ewagriusz przeciwstawia osiem cnót: wstrzemięźliwość, roztropność, ubóstwo, radość, wyrozumiałość, cierpliwość, skromność i pokorę. A co możemy przeciwstawić wymienionym przez papieża demonom zła? Czytając uważnie tekst adhortacji do wymienionych przez Ewagriusza cnót musimy dołączyć motywację, duchowość przenikającą działanie, unikanie nadmiaru aktywności, fascynację drogą – nie planem drogi, relacje realne zamiast wirtualnych, wreszcie codzienny trud pokonywania „słodkawego smutku, bez nadziei, który opanowuje serce jako najtęższy eliksirów złego ducha” (EG 83). Nade wszystko zaś pamiętać musimy o tym, o czym przed wiekami pisał Ewagriusz: „Wyznacz sobie miarę w każdym dziele i wcześniej nie odstępuj, póki jej nie wypełnisz (…) Acedię leczy wytrwałość i czynienie wszystkiego z wielkim staraniem i bojaźnią Bożą.”


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama