Kapłaństwo służebne - Dla Was jestem biskupem, z Wami jestem kapłanem

List papieża Jana Pawła II do kapłanów na Wielki Czwartek

I dlatego też musimy wszyscy codziennie się nawracać. Wiemy, że jest to podstawowe wymaganie Ewangelii skierowane do wszystkich ludzi.[45] O ileż bardziej musimy je przyjmować jako skierowane do nas. Jeśli mamy innym pomagać do nawrócenia, musimy sami stale je podejmować w naszym życiu. Nawracać się - to znaczy powracać do samej Łaski naszego powołania, rozważać bezmiar dobroci i miłości Chrystusa, który zwrócił się do każdego z nas po imieniu i powiedział: „pójdź za Mną”. Nawracać się - to znaczy stale „wyliczać się” wobec Pana naszych serc z naszej służby - wszak jesteśmy sługami Chrystusa i szafarzami tajemnic Bożych[46] - z naszej gorliwości, z naszej wierności. A także z naszych zaniedbań, grzechów, małoduszności, braku wiary i nadziei, z myślenia „po ludzku” tylko a nie „po Bożemu”. Pamiętajmy, jak Chrystus skarcił o to samego Piotra[47]. Nawracać się - to znaczy szukać wciąż na nowo przebaczenia i mocy Bożej w Sakramencie Pojednania, rozpoczynać wciąż od nowa i w ten sposób co dzień dalej postępować, przezwyciężać, zdobywać, dawać w radości, „albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg”[48].

Nawracać się - to znaczy zawsze się modlić i nie ustawać.[49] Modlitwa - to poniekąd pierwszy i ostatni warunek nawrócenia, postępu, świętości. Może za wiele w ostatnich czasach - przynajmniej w niektórych środowiskach - dyskutowano o kapłaństwie, o „tożsamości” kapłan, o jego znaczeniu w świecie współczesnym, itp., a za mało się modlono. Za mało starano się poprzez modlitwę wcielać w życie samo kapłaństwo, urzeczywistniać jego autentyczny dynamizm ewangeliczny, potwierdzać kapłańską tożsamość. Modlitwa wyznacza istotny styl życia kapłańskiego. Bez niej ów styl się wypacza. Modlitwa pomaga nam stale odnajdywać to światło, które nas prowadziło od początku powołania kapłańskiego i stale prowadzi, choć czasem zdaje się ginąć w mroku. Modlitwa pozwala nam stale się nawracać, trwać w stanie nieustannego dążenia do Boga, które jest nieodzowne, jeśli mamy innych do Niego prowadzić. Modlitwa pomaga nam wierzyć, ufać i miłować nawet wówczas, gdy nasza ludzka słabość nam w tym przeszkadza. Modlitwa pozwala nam też odnajdywać stale rozmiary tego Królestwa, o którego nadejście prosimy co dzień powtarzając słowa, których nauczył nas Pan Jezus. Widzimy wówczas, jakie jest nasze miejsce w realizacji tej prośby: „przyjdź Królestwo Twoje”. Widzimy, jak bardzo jesteśmy dla niej potrzebni. I może wówczas, kiedy się modlimy - lepiej dostrzeżemy owe rozległe „pola, jak bieleją na żniwo”[50], i odczujemy, jaką wymowę mają słowa Chrystusa na ten widok wypowiedziane: „proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”[51].

Z modlitwą musimy łączyć stałą pracę nad sobę: formatio permanens. Jak trafnie przypomina Dokument wydany na ten temat przez Świętą Kongregację ds. Duchowieństwa[52], winna to być formacja zarówno wewnętrzna, zmierzająca do pogłębienia życia duchowego kapłana, jak też duszpasterska i intelektualna (filozoficzna i teologiczna) zarazem. Jeśli bowiem nasze pasterzowanie, przepowiadanie i całość kapłańskiej posługi zależą od głębi naszego życia wewnętrznego, to równocześnie musi ono znajdować oparcie w wytrwałym studium. Nie wystarczy poprzestać na tym, czego nauczyliśmy się kiedyś w okresie seminarium, nawet jeśli były to zarazem studia akademickie, do czego wytrwale dąży Święta Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego. Trzeba ten proces wykształcenia przedłużyć na całe życie, zwłaszcza w czasach dzisiejszych, które znamionuje - przynajmniej w wielu regionach świata - powszechny rozwój oświaty i wykształcenia. Wobec ludzi, którzy korzystają z dobrodziejstw tego rozwoju, musimy być proporcjonalnie kwalifikowanymi świadkami Jezusa Chrystusa. Musimy wobec nich jako nauczyciele wiary i moralności skutecznie i przekonywująco zdać sprawę z tej nadziei, która nas ożywia.[53] To także należy do tego procesu codziennego nawracania się do miłości poprzez prawdę. O Drodzy Bracia! Wy, którzy znosicie „ciężar dnia i spiekoty”[54], którzy trwacie przy pługu nie oglądając się wstecz[55], a może bardziej jeszcze Wy, którzy wątpicie w sens swojego powołania, w znaczenie swojej służby!

Pomyślcie o tych miejscach, na których ludzie tak bardzo oczekują kapłana, gdzie latami całymi odczuwając jego brak, nie przestają pragnąć jego obecności. I bywa czasem tak, że zbierają się w opuszczonej świątyni i kładą na ołtarzu pozostałą jeszcze kapłańską stułę, i odmawiają wszystkie modlitwy liturgii mszalnej, a przed przeistoczeniem zapada głęboka cisza, może tylko przerywana płaczem… tak bardzo pragną usłyszeć te słowa, które tylko kapłańskie usta mogą skutecznie wypowiedzieć, tak bardzo pragną tej eucharystycznej Komunii, która tylko przez posługę kapłana może stać się ich udziałem, i tak bardzo pragną usłyszeć Boskie słowa przebaczenia: i ja odpuszczam tobie grzechy! Tak bardzo przeżywają obecność nieobecnego wśród nich… kapłana! Takich miejsc nie brak na świecie. Więc jeżeli ktoś z Was wątpi w sens swojego kapłaństwa, jeśli sądzi, że jest „społecznie nieużyteczny” czy też niepotrzebny, niech o tym pomyśli! Trzeba nam codziennie się nawracać - codziennie odnajdywać na nowo dar otrzymany od samego Chrystusa w Sakramencie Święceń, wczuwając się w zbawczą misję Kościoła i rozmyślając o ogromnym znaczeniu naszego powołania na tle tej misji.

«« | « | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg