Kościół budowniczym kultury spotkania

Czyli rzecz o Franciszkowym nauczaniu społecznym.

W kręgu „kultury odrzucenia” papież umieszcza także plagę bezrobocia, dotykającego szczególnie młodych. "Odrzuca się całe pokolenie i to jest najgorsze – ubolewa Franciszek, wskazując na europejskie statystyki mówiące o 75 mln bezrobotnych poniżej 25. roku życia. Podkreśla, że są to młodzi, ani – ani, to znaczy tacy, którzy ani się nie uczą, ani nie pracują".

Wskazuje, że bezrobocie ma swe źródło nie tylko w trudnościach gospodarczych, ale w materialistycznej koncepcji społeczeństwa, uznającej za największą wartość zysk, z pominięciem kryteriów sprawiedliwości społecznej. Stwierdza, że konieczna jest solidarność wszystkich członków społeczeństwa, którzy z czegoś powinni zrezygnować, wybierają bardziej wstrzemięźliwy styl życia, aby pomóc tym, którzy są w potrzebie.

W miejsce „kultury, ekonomii odrzucenia” degradującej współczesną, zglobalizowaną cywilizację Franciszek proponuje „kulturę spotkania”. Przypomina, że „autentyczne prawo do rozwoju dotyczy każdego człowieka i wszystkich ludzi w całościowej perspektywie. A to wymaga zapewnienia na wszystkich szczeblach przynajmniej minimalnego ich udziału we wspólnocie ludzkiej”.

Dużo uwagi poświęca odrzuceniu osób starszych. Odwołuje się do tradycji Kościoła, która głosi, że osoby starsze powinny być nauczycielami mądrości. Apeluje, by rozbudzić zbiorowe poczucie wdzięczności, uznania, gościnności, które sprawiają, że człowiek starszy czuje się żywą częścią swej wspólnoty.
Postulowana przez Franciszka "kultura spotkania", to nie tylko wizja reformy pewnych określonych struktur społeczno-gospodarczych, ale znacznie szerzej pojmowana "alternatywa kulturowa", będą wezwaniem do budowania kultury wzajemnego współżycia ludzi na globie ziemskim w odwołaniu do podstawowych wartości ludzkich i transcendentnych.

Potrzeba zmiany systemowej, w kierunku ekonomii społecznej

Franciszek - podobnie jak Benedykt XVI w "Caritas veritate", ale w mocniejszych, bardziej wyrazistych słowach - wzywa do daleko idącej korekty neoliberalnego modelu społeczno-ekonomicznego. Benedykt XVI wskazywał na niebezpieczeństwa wynikające ze współczesnego pojmowania ekonomii jako "autonomicznej" dziedziny, kierującej się własnymi prawami w oderwaniu od uniwersalnych zasad etyczno-moralnych, które winny przenikać wszystkie dziedziny życia. Franciszek mówi wprost: "Dopóki nie rozwiąże się radykalnie problemów ludzi ubogich, rezygnując z absolutnej autonomii rynków oraz spekulacji finansowych, atakując strukturalne przyczyny nierównowagi, nie rozwiąże się problemów świata - i ostatecznie żadnego problemu" (EG 202).

"Nalegam, powiedzmy to bez lęku: chcemy zmiany, prawdziwej zmiany, zmiany struktur. Ten system jest już nie do wytrzymania, nie mogą go znieść chłopi, pracownicy, wspólnoty, narody" - mówił 9 lipca 2015 r. do uczestników II Światowego Spotkania Ruchów Ludowych w Santa Cruz, podczas swej podróży do Boliwii i Paragwaju. Wyjaśnił, że nie mówi tego w odniesieniu do problemów Ameryki Łacińskiej, ale całej ludzkości. "Taka ekonomia zabija. Taka ekonomia wyklucza. Taka ekonomia niszczy Matkę Ziemię" - tłumaczył.

Zatem pierwszym krokiem reformy - jak wyjaśnia Franciszek - winno być "umieszczenie gospodarki w służbie ludów". Co przez to rozumie? W cytowanym przemówieniu formułuje apel o realizację zasady "Trzy T: tierra, techo, trabajo" - czyli ziemia, dom, praca - jako środki, które należą się każdemu człowiekowi i każdej rodzinie, umożliwiając godne życie.

Wyraża nadzieję, że "kiedy państwo i organizacje społeczne wspólnie podejmują misję „trzech T”, uaktywniają się zasady solidarności i pomocniczości, umożliwiające budowanie dobra wspólnego w pełnej i uczestniczącej demokracji". W świetle logiki "Trzech T" Franciszek, że bogactwa naturalne winny być powszechną a nie indywidualną własnością. Podkreśla, że "sprawiedliwy podział owoców ziemi i ludzkiej pracy nie jest zwykłą filantropią, ale obowiązkiem moralnym" - wyjaśnia.

Kolejnym krokiem winna być właściwa dystrybucja wytworzonych dóbr, tak aby "możliwości i potrzeby każdego znalazły właściwe miejsce w wymiarze społecznym". Służyć temu - wyjaśnia w cytowanym przemówieniu - winna stopniowa reforma systemu gospodarczego, która zapewni rozwój "alternatywnych i wspólnotowych" form własności i produkcji, np. spółdzielczości. Zachęca więc do zaangażowania w tworzenie bardziej wspólnotowych form własności i produkcji. Podkreśla, że można to zacząć od szczebla najniższego, zależnie od woli samych obywateli. "Odzyskane firmy, jarmarki z produktami regionalnymi oraz spółdzielnie zbieraczy tektury są przykładami tej gospodarki ludowej, która wyłania się z wykluczenia i krok po kroku, z wysiłkiem i cierpliwością, nabiera form solidarnych, nadających jej godność" - konstatuje papież.

Do rządów apeluje z kolei o rozwój programów umacniających ekonomię społeczną. Wyraża nadzieję, że w dalszej konsekwencji będzie się to wiązać "z poprawieniem warunków pracy, zapewnieniem odpowiedniej infrastruktury i zagwarantowaniem pełnych praw pracownikom tego alternatywnego sektora".

Krytykuje indywidualizm charakterystyczny dla współczesnej ekonomii. Podkreśla, że podstawowym podmiotem powinna być rodzina, gdyż to ona a nie jednostka jest naturalną komórką społeczną. Mówił o tym m.in. na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, 25 września 2015 r., apelując do rządzących, by "uczynili wszystko, co możliwe, aby umocnić i utrzymać rodzinę, którą należy uznać za podstawową komórkę wszelkiego rozwoju społecznego".

A kiedy Franciszek apeluje o sprawiedliwy system, ma na myśli taki, który nie tylko niweluje nierówności, ale tworzy warunki do integralnego rozwoju człowieka i szerzej pojętej kultury. Podkreśla, że "musimy uznać szczególną rolę religii w rozwoju kultury i korzyści, jakie może ona wnieść w życie społeczeństwa". Wyjaśnia, że "orędzie zbawienia zawiera w sobie zdolność do uszlachetniania ludzi, inspirowania ideałów przekraczających interes indywidualny, zdolność do wyrzeczenia się, umacnia wstrzemięźliwość oraz inne cnoty, które nas określają i jednoczą" (spotkanie z przedstawicielami boliwijskich władz 9 lipca 2015).

Dobrobyt a dobro wspólne

Franciszek dokonuje też kapitalnego rozróżnienia pomiędzy dążeniem społeczeństwa do dobrobytu a budowaniem dobra wspólnego. "Dobrobyt - wyjaśnia - odnoszący się jedynie do obfitości materialnej ma tendencję do egoizmu, bronienia interesów partykularnych, nie myślenia o innych, i pozwolenia, by dać się porwać urokom konsumpcjonizmu. Tak rozumiany dobrobyt zamiast pomagać, rodzi ewentualne konflikty i dezintegrację społeczną; stając się perspektywą dominującą rodzi zło korupcji, która zniechęcając wyrządza wiele szkód. Natomiast dobro wspólne to coś więcej niż suma indywidualnych interesów; jest przejściem od tego, co „najlepsze dla mnie”, do tego, co jest „lepsze dla wszystkich” i zawiera to wszystko, co narodowi nadaje spójność: wspólne cele, wspólne wartości, ideały, które pomagają wznosić nasze spojrzenie ponad perspektywy partykularne" (9 lipca 2015).
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama