To święci tworzą historię

O tym, jaki był na co dzień Jan Paweł II, z księdzem kardynałem Stanisławem Dziwiszem

Piotr Legutko: Długo ważyły się losy ostatecznego terminu kanonizacji Jana Pawła II. Proszę przypomnieć, co ostatecznie zadecydowało o wyborze właśnie 27 kwietnia?

Kard. Stanisław Dziwisz: O terminie kanonizacji rozmawialiśmy z ojcem świętym wiele razy. We wrześniu ub.r., podczas konsystorza, zaproponował, by ta uroczystość odbyła się 8 grudnia, w święto Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia. My przekonywaliśmy, że dla polskich pielgrzymów może to być trudny termin, choćby ze względu na warunki pogodowe. No to kiedy? – pytał Franciszek. Zaproponowałem Niedzielę Bożego Miłosierdzia. Z różnych powodów, ale przede wszystkim dlatego, że Jan Paweł II to święto sam ustanowił. Umarł w przeddzień Niedzieli Bożego Miłosierdzia, wreszcie w ten dzień był beatyfikowany. „Rzeczywiście, to będzie najlepsza data” – powiedział wtedy ojciec święty.

Podobno papież Franciszek też ma bardzo osobisty stosunek do Bożego Miłosierdzia.

Opowiadał nam o tym w trakcie ostatniej wizyty ad limina. Wspominał, że już jako młody chłopak czytał „Dzienniczek” siostry Faustyny, a w jego domu było nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia. Wszystko więc idealnie się składa i domyka w tej dacie.

Zwłaszcza że jeszcze w ten dzień wypadają 75. urodziny metropolity krakowskiego.

Przyznam, że w ogóle nie myślałem o kanonizacji Jana Pawła II w kontekście daty moich urodzin. Dopiero gdy już wszystko zostało ustalone, uświadomiłem sobie tę zbieżność.

Ale w takich sprawach nie ma przypadków, są tylko znaki. Co ten znak mówi Księdzu Kardynałowi?

Po prostu odbieram jako wielki dar Boży to, że w dniu kanonizacji papieża, któremu służyłem 39 lat w Krakowie i w Rzymie, wypada także data moich urodzin.

Co biskup Wojtyła, a potem papież, zazwyczaj życzył z takiej okazji?

Był człowiekiem bardzo serdecznym. Zawsze się modlił za tych, którzy obchodzili imieniny czy urodziny. Modlił się za wszystkich swoich współpracowników. Tak samo jak się modlił za całe narody, za kraje, za Kościoły. Czuję, że wstawia się u Boga również za mną, abym do końca wypełnił posługę biskupią w Krakowie.

Ksiądz Kardynał inaczej rozkłada akcenty, niż robi to większość świeckich mediów, mówiąc o Janie Pawle II. W ostatniej książce „U boku świętego” czytamy: „widziałem świętość zwyczajną, wpisaną w codzienność”. To brzmi zupełnie inaczej niż tytuł w jednym z tygodników: „Błogosławiony celebryta”.

On nigdy nie chciał błyszczeć. Niczego nie robił na pokaz. Wiem, co mówię, bo byłem przecież bardzo blisko, obserwowałem jego zachowanie przez lata. Gdy tłumy wiwatowały, on się modlił. Gdy ktoś wygłaszał pod jego adresem pochwały, potrafił się nawet modlić dość głośno. Bo nigdy tych hołdów nie przyjmował do siebie, wszystkie odnosił do Pana Boga. Był człowiekiem Bożym. Określenie „celebryta”, które pan przytoczył, absolutnie do niego nie przystaje. To prawda, że media widzą Jana Pawła II inaczej, ale z drugiej strony dziś już coraz wyraźniej wychodzi jego świętość przejawiająca się w zdyscyplinowanym, uporządkowanym życiu, w jego zjednoczeniu z Bogiem, w otwarciu na człowieka. Tę świętość pokazały w pełni procesy beatyfikacyjny i kanonizacyjny. To było takie wpatrzenie się w postać Jana Pawła II, zbadanie wszystkich, nawet drobnych elementów, z jakich zbudowana była jego codzienność. Przy nich pokazały się w pełni i jego człowieczeństwo, i świętość. Wielka harmonia życia.

Był podobno niesłychanie solidny w sprawach drobnych. Podobno żadnej z nich nie pozostawiał niezałatwionej.

Gdy w 1978 roku wyjeżdżał z Krakowa na konklawe, pozostawił czyste biurko. Zamknął wszystkie sprawy, wziął ze sobą tylko pióro i brewiarz. Cechowały go wielkie zdyscyplinowanie i porządek w pracy. Wszystko pisał sam, ręcznie, nigdy nie korzystał z maszyny do pisania ani komputera. Dłuższe przemówienie zajmowało mu około półtorej godziny, mniejsze godzinę. Bardzo starannie się do każdego przygotowywał, dużo czytał, ale gdy zaczynał pisać, to już nie zaglądał do notatek. W Watykanie pozostało około 4 tys. stron manuskryptów Jana Pawła II, na przykład wszystkie jego wystąpienia na środowych audiencjach. Dyktował tylko wtedy, gdy nie mógł pisać, na przykład gdy złamał rękę.

Można przeczytać sporo anegdot dotyczących jego szczególnej, rzadko spotykanej zdolności koncentracji.

Nigdy nie tracił czasu. Można wręcz powiedzieć, że potrafił go wykorzystać podwójnie, bo miał niezwykłą podzielność uwagi. Szczególny dar. Czytał na przykład jakąś poważną książkę i prosił, by ktoś obok czytał mu na głos inną. Treść obu przyswajał w równym stopniu. Na początku nie wszyscy wiedzieli o tej jego umiejętności. Raz na konferencji episkopatu, gdy był jeszcze biskupem krakowskim, rozpętała się burzliwa dyskusja, a on cały czas spokojnie pisał swoje rzeczy. Dopiero na podsumowanie zabrał głos i wypunktował wszystkie najważniejsze tezy z dyskusji, odnosząc się do nich, czym wprawił obecnych w zdumienie. Okazało się, że słuchał, i to bardzo uważnie.

Powszechnie znany jest fakt, że był poliglotą. Czy w sytuacjach dyplomatycznych korzystał w ogóle z pomocy tłumaczy?

Tylko podczas rozmów z przywódcami Rosji. Nie dlatego, że nie znał rosyjskiego (przeczytał w tym języku całe Pismo Święte), ale chciał być zrozumiany ściśle i poprawnie.

Czy zgadza się Ksiądz Kardynał z powtarzaną jak mantra tezą, że naszego papieża kochamy, ale nie słuchamy, bo odbieramy go bardzo powierzchownie?

Powierzchowne to są takie oceny, moim zdaniem bardzo dalekie od rzeczywistości. Narzucają je środki masowego przekazu. Ojciec święty przyczynił się do wielkich zmian właśnie dlatego, że jego słowa były słuchane i przynosiły owoce. Świat przed jego pontyfikatem był podzielony, pełen napięć i zagrożeń. Potem upadł komunizm, zniknęła żelazna kurtyna. Polska odzyskała suwerenność, wolność. Mamy demokrację, włączyliśmy się aktywnie w życie Europy i świata. Młodzież może wyjeżdżać, nie tylko po pracę, ale także naukę.

„Ale nam się porobiło” – komentował w pierwszym po wojnie demokratycznie wybranym Sejmie, też niejako wskazując poza siebie, na Reżysera dziejów…

Bo też wielkie zmiany pojawiły się w życiu naszego narodu. Nie wszystkie sobie jeszcze uświadamiamy, ale większość z nich ma już charakter trwały. I nie ma wątpliwości, że Jan Paweł II miał tu swoją osobistą zasługę. Także w sferach nie od razu z nim kojarzonych. Poloniści twierdzą na przykład, że bardzo przyczynił się do rozwoju naszej mowy ojczystej. To są rzeczy jeszcze nie do końca zbadane, ale wiadomo, że używamy wielu słów, które on wprowadził do naszego języka. To oczywiście tylko szczegół. Jesteśmy innym narodem, ubogaconym jego wkładem w polską kulturę i życie Kościoła.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • vanitas
    27.04.2014 22:09
    Opowiadał nam o tym w trakcie ostatniej wizyty ad limina. Wspominał, że już jako młody chłopak czytał „Dzienniczek” siostry Faustyny, a w jego domu było nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia. Wszystko więc idealnie się składa i domyka w tej dacie.
    ++++++++++++
    Coś mi tu nie gra: pierwsze wydanie "Dzienniczka" było w 1981 roku (po polsku, inne wersje później) - do 1978 był zakazany. Jak mógł go czytać "już jako młody chłopak" papież???
  • jo_tka
    28.04.2014 06:33
    @vanitas
    Nie wiem, kiedy został i w jakiej wersji wydany "Dzienniczek", ale ktoś go musiał czytać, skoro "poprawił", prawda?

    Ograniczenia kultu wprowadzono dopiero w 1959 roku. Wcześniej był już znany, szerzył się po świecie. Czcicielem Bożego Miłosierdzia był np. mój dziadek (zmarł w roku 1950, mając lat 31). Obraz z napisem "Jezu ufam Tobie" (czarno-biała fotografia) jest w naszym domu do dzisiaj. Ten pierwszy oczywiście...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.