Zaraz po wojnie

Kolumbijczycy przyjęli Franciszka z latynoskim entuzjazmem. Jednak ostatnia podróż papieża miała niezwykle trudny cel. Wzywał on do pojednania po wojnie, w której zginęło ćwierć miliona ludzi.

Reklama

Ojciec Święty pokazał, że zdaje sobie sprawę z głębokiego podziału Kolumbijczyków związanego z procesem negocjacji i porozumieniem pokojowym rządu Santosa z partyzantami z FARC – zauważył publicysta magazynu „El Espectador”. Z pewnością minie wiele lat, zanim zabliźnią się rany w kolumbijskim społeczeństwie. Władze państwowe zawarły pokój z terrorystami z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii, czyli FARC. Warunki były jednak takie, że w referendum społeczeństwo odrzuciło ugodę. Do nienawidzących się wzajemnie ofiar i uczestników konfliktu Franciszek mówił o pojednaniu, sprawiedliwości i prawdzie.

Na polu minowym

„Zróbmy pierwszy krok” – tak brzmiało motto podróży Franciszka do Kolumbii, odnoszące się do pojednania narodu po trwającym ponad pół wieku konflikcie. Od 1962 r. w Kolumbii zginęło 250 tys. ludzi, w dużej mierze cywilów (w tym 10 tys. zabitych przez miny przeciwpiechotne). Tysiące osób przepadło bez wieści. Franciszek musiał zdawać sobie sprawę, że każde jego słowo będzie dokładnie analizowane przez skonfliktowane społeczeństwo. Papież – jak zauważył publicysta „El Espectador” – nie odniósł się bezpośrednio do treści umowy pokojowej. O pokoju i pojednaniu mówił jednak bardzo wiele. Było im poświęcone spotkanie w Villa­vicencio. Nad ołtarzem zawieszono tam pozbawioną kończyn rzeźbę ukrzyżowanego Chrystusa, pochodzącą z kościoła w miejscowości Bojayá. – Obraz ten ma silną wartość symboliczną i duchową. Patrząc nań, rozważamy nie tylko to, co wydarzyło się tamtego dnia, ale również wiele bólu, śmierci, wiele unicestwionych istnień i krwi przelanej w Kolumbii w ostatnich dziesięcioleciach – tłumaczył papież. Krzyż z Bojayá został zniszczony w 2002 r. podczas walki między bojownikami FARC i AUC. Kiedy eksplodowała bomba gazowa, umieszczona przez guerrilleros obok kościoła, zginęli ludzie, którzy ukryli się w świątyni.

Wskazując zniszczoną figurę, Ojciec Święty mówił do Kolumbijczyków, że Chrystus cierpi razem ze swoim ludem i w tej sposób jest „jeszcze bardziej Chrystusem”. – Przyszedł też, aby nas nauczyć, że nienawiść nie ma ostatniego słowa, że miłość jest silniejsza od śmierci i przemocy. Uczy nas, aby przekształcać cierpienie w źródło życia i zmartwychwstania, abyśmy obok Niego i wraz z Nim poznali moc przebaczenia, wielkość miłości – podkreślał Franciszek. Wśród zebranych w Villavicencio były zarówno ofiary przemocy, jak i jej sprawcy. Na początku spotkania swoim świadectwem podzieliły się cztery osoby: były terrorysta FARC, dawna bojowniczka innej marksistowskiej grupy – ELN, a także kobieta poszkodowana przez minę przeciwpiechotną oraz Pastora Mira García, która w wyniku wojny straciła ojca, męża i dwoje dzieci. Kolumbijska telewizja ze zdziwieniem donosiła o tym, że „ofiary i krzywdzący zebrali się pod jednym dachem”.

  OSSERVATORE ROMANO PRESS OFFICE /epa/pap Franciszek został przyjęty przez Kolumbijczyków z niebywałym entuzjazmem, jako pielgrzym pokoju i nadziei. Na zdjęciu rozmawia z mieszkańcami miasta Cartagena.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama