Wojujący Watykan Benedykta XVI

Z jednej strony Benedykt XVI chce prowadzić dialog ze współczesnością, a z drugiej nawiązuje do najbardziej autorytarnych doświadczeń Kościoła. W obecnym pontyfikacie powraca wola zanegowania przełomowego charakteru Soboru Watykańskiego - naisała Katarzyna Wiśniewska w Gazecie Wyborczej.

Reklama

Dalej czytamy:

Tak uważa Marco Politi, watykanista La Repubbliki. I trudno odmówić mu racji.

Benedykt XVI, którego w pierwszych tygodniach po wyborze prasa okrzyknęła "miękkim Benedyktem", raz po raz pokazuje, że w swojej kościelnej polityce jest twardy. I na kompromisy - zwłaszcza gdy w grę wchodzą kwestie moralności - iść nie zamierza, nawet jeśli oznaczałoby to zadrażnienia Watykanu z innymi państwami.

Niedawno Watykan sprzeciwił się kandydaturze Alberto Iribarne na nowego ambasadora Argentyny przy Stolicy Piotrowej. Powód? Kandydat to rozwodnik. Minister spraw zagranicznych Argentyny, broniąc Iribarne, zauważył, że rozwodnikami są również ambasadorzy Meksyku, Kuby i Szwajcarii. Tyle że znaleźli się oni w Watykanie jeszcze przed pontyfikatem Benedykta XVI.

Postawa obecnego papieża wydaje się bardziej konserwatywna niż jego poprzednika. Widać to także choćby po apelu do katolickich farmaceutów z października zeszłego roku. Papież wezwał ich, by nie sprzedawali leków, które mają "niemoralny cel, jak aborcja lub eutanazja".

Ale co ciekawe, polityka Benedykta XVI znajduje uznanie u pielgrzymów, którzy ściągają do Watykanu liczniej niż w ostatnich latach pontyfikatu Jana Pawła II. Zdaniem watykanisty Luigi Accatollego z "Corriere della Sera" wynika to właśnie z tęsknoty ludzi Zachodu, by ktoś jasno i bez niuansów wyłożył im odwieczne prawdy wiary i wskazał, jak mają je stosować w życiu. Im profesorsko-mentorski styl papieża odpowiada.

Swym zapałem do walki z bezbożnością Watykan zaraża episkopaty. Na przykład Kościół hiszpański, by nie ustępował pola lewicowemu rządowi José Luisa Zapatero, z którym ma na pieńku m.in. za legalizację małżeństw homoseksualnych. Gdy pod koniec grudnia 2007 r. w centrum Madrytu pod auspicjami Kościoła odbywała się manifestacja w obronie chrześcijańskiej rodziny, z placu św. Piotra papież po hiszpańsku przypomniał, że "rodzina zbudowana na małżeństwie jako nierozerwalny związek kobiety i mężczyzny jest środowiskiem, które chroni życie człowieka".

Twardą linię Watykanu podchwycił też Kościół w Brazylii, który w styczniu zagroził władzom ekskomuniką za włączenie się do akcji rozdawania prezerwatyw i pigułek "dzień po".

Czy i polski Kościół nie odczytuje trafnie sygnałów zza Spiżowej Bramy? Może tego dowodzić gwałtowny protest przeciwko refundacji przez państwo in vitro i okrzyknięcie metody zapłodnienia pozaustrojowego mianem "wyrafinowanej aborcji".

Benedykt XVI nie waha się krytykować organizacji międzynarodowych za to, że w jego opinii nie stosują się do standardów wytyczonych przez Kościół katolicki.

W grudniu na spotkaniu z uczestnikami narady katolickich organizacji pozarządowych papież skrytykował politykę, w której "konsensus między państwami osiągnięty częstokroć w imię krótkoterminowych interesów bądź manipulowany przez ideologiczne naciski okazuje się jedynym i ostatecznym źródłem norm międzynarodowych". Papież ubolewał nad próbami "uznania za prawa człowieka skutków określonych egoistycznych stylów życia bądź o braku zainteresowania gospodarczymi i społecznymi potrzebami narodów najsłabszych czy pogardą dla prawa humanitarnego i o selektywnej obronie praw człowieka".

Wedle Marca Politiego zapewnianie, że Kościół nie powinien angażować się w politykę (papież akcentował to również podczas wizyty ad limina polskich biskupów) przy jednoczesnej próbie dyktowania politykom jak mają się zachowywać w parlamencie, to jedna ze sprzeczności obecnego pontyfikatu. W komentarzu zamieszczonym niedawno na łamach „La Repubbliki” watykanista zauważa, że podczas listopadowego konsystorza papież miał mitrę Piusa IX i „zasiadając na tronie, nie przypominał pielgrzyma wiary, lecz raczej ikonę imperialnego papiestwa”. - Wizerunek Piusa XI przedstawiony przez Benedykta XVI - ciągnie Politi - to obraz papieża, który walczy o afirmację prawdy chrześcijańskiej wobec społeczeństwa zmierzającego do zeświecczenia.

Niewykluczone, że i ocieplenie stosunków z Kościołem prawosławnym - którego wierni są na ogół bardziej wierni ortodoksji niż katolicy - to także część ofensywy przeciwko zlaicyzowanemu światu. To akurat byłby jej dobry owoc.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama