Powrót do źródeł

Pół wieku po historycznym pojednaniu dwóch siostrzanych Kościołów, ich przywódcy duchowi znów spotkają się w Jerozolimie.

Reklama

Papież przybywa do Ziemi Świętej. Do centrum świata. To wielkie wydarzenie religijne, ale także polityczne. Następca świętego Piotra jest przede wszystkim pielgrzymem, ale także rzecznikiem pojednania – z przedstawicielami innych Kościołów i z braćmi starszymi w wierze. W ten weekend oddech wstrzymują też wszystkie strony bliskowschodniego konfliktu. Bacznie obserwowany będzie każdy gest, uważnie analizowane każde słowo wypowiadane przez Franciszka na stadionie w Ammanie, w bazylice Grobu Pańskiego i w Betlejem. Podobnie było w przypadku trzech poprzednich wielkich pielgrzymów: Benedykta XVI, Jana Pawła II i Pawła VI.

Ekumeniczne trzęsienie ziemi

Szukając głównego powodu podróży papieża do Ziemi Świętej – akurat teraz – trzeba się cofnąć o pół wieku, właśnie do Pawła VI. W przemówieniu z okazji zamknięcia drugiej sesji Soboru Watykańskiego II, 4 grudnia 1963 roku, w zaledwie kilka miesięcy po swoim wyborze, papież zaskoczył wszystkich zapowiadając: „Jeśli Bóg nas wesprze, w przyszłym miesiącu pragniemy udać się do Palestyny, aby osobiście uczcić w miejscach świętych, gdzie Chrystus się narodził, żył, umarł i zmartwychwstały wstąpił do nieba, pierwsze tajemnice naszego zbawienia: Wcielenie i Odkupienie.

Zobaczymy ową błogosławioną ziemię, skąd Piotr wyruszył i gdzie nigdy nie powrócił ani jeden z jego następców”. Sensacją była już sama zapowiedź opuszczenia Włoch. Papieże nigdy wcześniej nie latali samolotami. W dodatku Watykan nie uznawał państwa Izrael. Mało tego, Paweł VI nie krył, że celem podróży do Ziemi Świętej będzie także dokonanie przełomu w relacjach z prawosławiem. To miało być prawdziwe ekumeniczne trzęsienie ziemi, i to w wielu wymiarach. Papież odbył w Ziemi Świętej tradycyjną drogę każdego pielgrzyma. Był w Jerozolimie, w Betlejem, w Nazarecie, nawiedził sanktuarium Rozmnożenia Chleba, ucałował historyczną skałę Prymatu w Tabdze, był też w Kafarnaum, na Wzgórzu Błogosławieństw, i na górze Tabor. Wszystko działo się wtedy po raz pierwszy. Historyczne znaczenie miało jednak przede wszystkim spotkanie Pawła VI i patriarchy ekumenicznego Atenagorasa. Obecna podróż Franciszka ma przypomnieć tamto spotkanie i jego owoce.

Papież na kolanach

Paweł VI podkreślił wówczas, iż Pielgrzym z Rzymu i Pielgrzym z Konstantynopola spotkali się w „centrum świata”. Atenagoras wysławiał Boga za to, że „nas tu przyprowadził z Zachodu i ze Wschodu oraz wezwał do spotkania w Jego Imieniu”. Spotkanie trwało 40 minut i zakończyło się wspólnym odmówieniem „Ojcze nasz” w języku greckim. „Dwaj pielgrzymi, z oczami utkwionymi w Chrystusie, Wzorze i Sprawcy, razem z Ojcem jedności i pokoju, proszą Boga, żeby to spotkanie było znakiem i zapowiedzią rzeczy dopiero nadchodzących na Jego chwałę i dla oświecenia wiernego ludu. Po tylu wiekach milczenia spotkali się oni teraz w pragnieniu pełnienia woli Boga i głoszenia prastarej prawdy Jego Ewangelii powierzonej Kościołowi” – głosił wydany wspólnie komunikat. Już po kilku miesiącach świat chrześcijański przekonał się, że sformułowanie o „zapowiedzi rzeczy nadchodzących” nie było jedynie retoryką. Spotkanie w Jerozolimie wydało owoce trudne do przecenienia, bo w grudniu 1965 r. oficjalnie zniesiono ekskomuniki, które w 1054 r. nałożyli na siebie zwierzchnicy obu Kościołów. Dziesięć lat później Paweł VI publicznie padł na kolana i ucałował stopy metropolity prawosławnego Melitona, reprezentującego patriarchę Konstantynopola. Ten niesłychany w swej wymowie gest papieża, który bardzo rzadko wykraczał poza oficjalny protokół, wywołał wstrząs wśród chrześcijan wszystkich obrządków. – Nie ma żadnej wątpliwości, że dwa Kościoły siostrzane, rzymskokatolicki i prawosławny, z każdym kolejnym dniem są coraz bliżej siebie. W 1964 roku patriarcha Atenagoras i papież Paweł VI objęli się w braterskim uścisku. Zaprosiłem papieża Franciszka do celebrowania 50. rocznicy tego wydarzenia przez wspólną wizytę w świętym mieście Jerozolimie. Będzie to nadzwyczajna i historyczna okazja do potwierdzenia naszego oddania postawie dialogu i naszej wierności przykazaniu Pana, aby jego uczniowie „byli jedno” – powiedział w specjalnym wywiadzie dla „Gościa” Bartłomiej I, który jako pierwszy w historii patriarcha Konstantynopola 19 marca 2013 r. uczestniczył w inauguracji pontyfikatu papieża Kościoła Zachodniego – Franciszka. Podczas prywatnego spotkania z papieżem przy okazji tego wydarzenia Bartłomiej zaproponował ojcu świętemu wspólną pielgrzymkę do Jerozolimy.

List 200 rabinów

Można śmiało powiedzieć, że podczas minionych dekad udało się pokonać bardzo długą drogę. Nie tylko w dialogu z prawosławiem, ale także z judaizmem. Warto to docenić, zwłaszcza że nie brak przeciwników tego dialogu po wszystkich stronach. A stron tych jest wiele, nie tylko dwie. Jerozolima jak w soczewce pokazuje głęboki podział chrześcijaństwa. Działa tu sześć wspólnot katolickich (łacińska, melchicka, ormiańska, maronicka, syryjska i chaldejska), osiem prawosławnych (grecka, ormiańska, koptyjska, etiopska, syryjska, nestoriańska, rosyjska i rumuńska) oraz trzy protestanckie i jedna anglikańska. Do odwiecznych podziałów dochodzą nowe, przybywa bowiem prawosławnych z Rosji, coraz mocniejsze są grupy chrześcijan wywodzących się z amerykańskiego protestantyzmu ewangelikalnego. Ich członkowie bardzo gorliwie wspierają żydowskich osadników na terenach palestyńskich, wpisując podział religijny w konflikt polityczny. Władze Izraela wiele sobie po wizycie Franciszka obiecują, sytuacja przez te pół wieku zmieniła się bowiem diametralnie. Wtedy media nazwały wizytę Pawła VI do Ziemi Świętej „zniewagą dla Izraela”. Bardzo źle odebrano fakt, że papież starannie unikał wówczas kontaktów z władzami nieuznawanego przez Watykan państwa, zwrócił się jedynie z podziękowaniem do „pana” Zalmana Shazara w Tel Awiwie. A chodziło o prezydenta, który wówczas urzędował w Jerozolimie. 35 lat później Jan Paweł II, który oficjalnie uznał państwo Izrael, był już w Ziemi Świętej przyjmowany z wszystkimi honorami i modlił się pod Ścianą Płaczu. W 2009 roku ten gest powtórzył Benedykt XVI, papież z Niemiec, którego w specjalnym liście witało dwustu rabinów z całego świata, pisząc o „Ziemi Świętej Izraela – miejscu, które obie nasze religie uznają za część wspólnego dziedzictwa”. Zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI uczcili pamięć 6 milionów żydowskich ofiar Shoah i zdecydowanie potępili antysemityzm. Obaj też w przejmujących słowach apelowali o pojednanie między Izraelczykami i Palestyńczykami. Idąc ich tropem Franciszek zadbał także o spotkania dyplomatyczne w Betlejem, zachowując równy szacunek dla obu stron konfliktu.

List z Wieczernika

Jan Paweł II odwiedził Ziemię Świętą także w czasie szczególnym, bo w marcu 2000 roku. W Betlejem, nawiązując do słów: „dziś narodził się wam Zbawiciel” (por. Łk 2, 11), ojciec święty stwierdził, że w tym mieście owo „dziś” jest zawsze „teraz”. „Dlatego tu w sposób szczególny, na progu trzeciego tysiąclecia, można uświadomić sobie, że czas ma sens, ponieważ wieczność weszła w historię i pozostaje z nami na zawsze” – mówił papież. Kiedy Karol Wojtyła, jeszcze jako biskup krakowski, po raz pierwszy odwiedzał Jerozolimę, po odprawieniu prywatnej Mszy w Wieczerniku napisał obszerny list do kapłanów swojej archidiecezji, nawiązujący do czasu i miejsca, gdzie wówczas przebywał. Identyczny gest powtórzył już jako papież, pisząc z Wieczernika list do kapłanów z całego świata.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama