Franciszek jedzie do Rio de Janeiro

W dniach 22-28 lipca papież Franciszek przebywać będzie w Brazylii. Będzie to jego pierwsza zagraniczna podróż apostolska.

Reklama

Będzie to pierwsza zagraniczna podróż apostolska nowego papieża. Odwiedzi tylko dwa miasta: Rio de Janeiro, gdzie weźmie udział w obchodach XXVIII Światowego Dnia Młodzieży, i Aparecidę - narodowe sanktuarium maryjne Brazylii.

Brazylia jest konglomeratem ras i kultur. Zmieszali się tutaj w jedno społeczeństwo Indianie, Europejczycy, Afrykańczycy, Arabowie-maronici i Japończycy. Bł. Jan Paweł II, który czterokrotnie odwiedził Brazylię, zauważył kiedyś, że kształtuje się tam „wielorasowa wspólnota ludzka o inspiracji chrześcijańskiej”, złączona „więzami wspólnego języka i wspólnej wiary”.

Cicha ucieczka wiernych

Ze 164 mln ochrzczonych Brazylia jest największym krajem katolickim na świecie. Jednak o ile w 1980 r. 89 proc. mieszkańców Brazylii uważało się za katolików, to obecnie taką deklarację składa nie więcej niż 65 proc., co faktycznie dawałoby 125 (a nie 164) mln wiernych. W tym samym czasie liczba członków wspólnot ewangelikalnych (zwanych też ewangelicznymi), głównie nurtu zielonoświątkowego, bardzo czynnych w Brazylii, wzrosła z 6,6 do 22 proc. Ich szeregi zasila wielu ochrzczonych w Kościele katolickim.

Wprawdzie Brazylijczycy są bardzo religijni, lecz brakuje im wiedzy o Kościele i religii, co czyni ich niestałymi i zaledwie kilkanaście procent z nich regularnie praktykuje. Tylko w São Paulo co trzeci mieszkaniec przynajmniej raz w życiu zmienił wyznanie lub religię. Zjawisko to wykorzystują sekty. Działają one przede wszystkim w slumsach, gdzie zyskują najwięcej zwolenników.

Metropolita São Paulo, kard. Odilo Scherer uważa, że Kościół katolicki ma do czynienia z „cichą ucieczką wiernych”. Słaba więź z Kościołem sprawia, że wielu katolików szuka odpowiedzi na problemy egzystencjalne i religijne poza jego obrębem. Emerytowany metropolita São Paulo kard. Cláudio Hummes zwraca uwagę, że Kościół musi się zastanowić, dlaczego nie jest w stanie umożliwić im „wielkiego doświadczenia religijnego”, przez co są bardziej podatni na „inne oferty”. Podkreśla, że przedstawiciele wspólnot ewangelikalnych i sekt głoszą kazania bardziej prostym i zrozumiałym językiem, a także odwołują się do emocji. Starają się też nawiązywać bezpośrednie kontakty z nowymi członkami, podczas gdy Kościół katolicki w swoich parafiach czeka na wiernych. Jak zresztą ma być inaczej, skoro zdarza się, że w parafii liczącej 60 tys. mieszkańców pracuje tylko trzech księży?

„Nowi protestanci”

- Ruch zielonoświątkowy otwarcie przedstawia siebie jako alternatywę wobec dotychczasowych przejawów życia religijnego zarówno katolickiego, jak i innych protestanckich - twierdzi kard. Scherer. Ma on świadomość, że „to właśnie grupy pentekostalne przyciągają dziś największą liczbę wiernych, którzy odchodzą od Kościoła katolickiego”. - Mamy więc do czynienia z nową płaszczyzną ekumeniczną, której nie można ignorować ani lekceważyć - zaznacza hierarcha.

Spora część ewangelikalnych kaplic to zwykłe sale, najczęściej na parterze istniejących już budynków, albo skromne zabudowania na skraju wsi, niewiele różniące się od okolicznych domów niezamożnych mieszkańców. Ich jedynym wyposażeniem jest zazwyczaj krzyż, ambona i krzesła dla wiernych. W latach 90. XX w. w Rio de Janeiro każdego tygodnia powstawało pięć takich „świątyń”. Zdarzają się jednak i monumentalne budowle, szczególnie w wielkich miastach.

Do wspólnot ewangelikalnych należy około 45 mln mieszkańców Brazylii. Wzrost liczby ich członków jest dwa razy większy niż przyrost liczby mieszkańców kraju. Jeśli taka tendencja się utrzyma, to w 2045 r. połowa Brazylijczyków będzie należała do którejś z nich.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama