To już dzisiąty raz...

Obecna nagła hospitalizacja Jana Pawła II jest jego 10. pobytem w szpitalu, a łącznie spędził on w różnych miejscach tego rodzaju dotychczas 147 dni, nie licząc oczywiście obecnej tam wizyty.

Chociaż w chwili wyboru 16 października 1978 Karol Wojtyła był najmłodszym papieżem w XX wieku, a także najsprawniejszym i najbardziej wysportowanym (media na Zachodzie nazywały go nawet "atletą Pana Boga"), to później właśnie na niego spadły najboleśniejsze doświadczenia spośród wszystkich biskupów Rzymu ostatnich wieków.

Zapoczątkował je pamiętny zamach na Placu św. Piotra 13 maja 1981, po którym Ojciec Święty po raz pierwszy trafił do rzymskiej kliniki im. o. Agostino Gemellego, która odtąd miała się stać dla niego "trzecią rezydencją" - jak sam to kiedyś dowcipnie określił - po Watykanie i Castel Gandolfo.

Na łożu szpitalnym przebywał 3 tygodnie, do 3 czerwca, po czym znów tam powrócił 20 tegoż miesiąca z powodu zakażenia "citomegalowirusem", którego osłabiony wcześniejszymi przejściami organizm nie był w stanie sam pokonać. Z kliniki Ojciec Święty wyszedł 14 sierpnia, a więc po 55 dniach i był to najdłuższy, jak dotychczas, jego pobyt w tym miejscu.

Po raz trzeci papież przebywał w szpitalu w dniach 12-28 lipca 1992 z powodu operacji guza jelita, który na szczęście okazał się łagodny. Już wówczas zaczęły się pojawiać głosy o szybkim odejściu Jana Pawła II z tego świata, ale - jak miała pokazać przyszłość - wrócił on do swych obowiązków i stoi na czele Kościoła do dzisiaj, mimo coraz słabszego zdrowia.

Czwarta wizyta była krótka - tylko kilkugodzinna 2 lipca następnego roku i wiązała się z rutynową kontrolą ogólnego stanu zdrowia po poprzedniej operacji.

Za piątym razem Ojciec Święty znalazł się w tym samym obiekcie w dniach 11-12 listopada tegoż roku w wyniku przypadkowego potknięcia się na posadzce w Pałacu Apostolskim, gdy przyjmował na audiencji uczestników konferencji Światowej Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa w Rzymie. Było to silne stłuczenie, na szczęście bez poważniejszych skutków wewnętrznych, ale Papież przez kilka tygodni miał lewą rękę na temblaku.

Szósty pobyt był znacznie dłuższy - trwał 29 dni, od 29 kwietnia do 27 maja 1994 i wiązał się z upadkiem papieża w łazience i złamaniem przezeń szyjki miednicy. Wypadek miał duże skutki praktyczne: Ojciec Święty musiał znacznie zmienić swe najbliższe plany, np. trwał wówczas Nadzwyczajny Synod Biskupów dla Afryki i oczywiście kto inny mu wtedy przewodniczył, poza tym nie doszła do skutku planowana z dużym rozmachem jego podróż apostolska do Belgii; ponadto, i to było najpoważniejsze; to od tamtego czasu zaczął mieć problemy z chodzeniem, tym bardziej że - według zgodnych opinii specjalistów - operacja nie została wykonana najlepiej i właściwie należało ją powtórzyć, na co jednak papież nie chciał się zgodzić, aby nie ograniczać zbytnio swej niesłychanej aktywności publicznej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama