Benedykt XVI walczy o Włochy

Watykan stara się zablokować ustawę o legalizacji wolnych związków, którą forsuje włoski rząd. - To największa ingerencja papiestwa we włoską politykę od pół wieku - mówi watykanista Marco Politi. Sprawę przedstawia "Gazeta Wyborcza".

We włoskim parlamencie na dniach ma się zacząć debata nad projektem ustawy, który chce dać parom żyjącym w wolnych związkach wiele praw przysługujących małżeństwom. Oznaczałoby to prawne uznanie wszystkich par żyjących bez ślubu, także homoseksualnych.

W projekcie nie ma mowy o stworzeniu osobnej kategorii związków jak PACS-y we Francji czy o przyznaniu parom homoseksualnym prawa do zawarcia małżeństwa i adopcji dzieci jak w Hiszpanii. Ustawa mówi tylko, że np. dwie osoby, które żyją ze sobą przynajmniej dziewięć lat, mogą po sobie automatycznie dziedziczyć, a po trzech latach przysługuje im prawo do alimentów.

W więzieniu czy szpitalu będą mogli bez ograniczeń się odwiedzać, a lekarz będzie miał obowiązek udzielić partnerowi chorego informacji o jego stanie zdrowia. Kościołowi nie podoba się, że nie będzie już potrzebny ślub, by takie prawa nabyć.

Ustawa nazywa się w skrócie DICO. Jej przyjęcie jest jednym z najważniejszych celów rządu Romana Prodiego, który rok temu podczas kampanii wyborczej obiecywał, że Włochy dołączą do najbardziej liberalnych krajów Europy. Lewica myśli też o częściowej legalizacji eutanazji i miękkich narkotyków.

W ostatnich latach takie zmiany wprowadziło wiele krajów Europy Zachodniej. - Ale Włochy to jeden z najbardziej katolickich krajów i jeden z dwóch w Europie, obok Polski, które Kościół traktuje jako swoje bastiony - mówi "Gazecie" watykanista John Allen. - Dwa inne takie bastiony, Hiszpanię i Irlandię, Watykan utracił już na rzecz liberałów i nie może sobie pozwolić na utratę trzeciego i zarazem najważniejszego.

Kościół od jesieni mobilizuje siły przeciwko DICO. "L'Osservatore Romano", dziennik Stolicy Apostolskiej, niemal codziennie atakuje rząd Prodiego i ostrzega, że ustawa o związkach ma na celu zniszczenie rodziny. Sam papież wypowiada się o DICO mocno, podkreślając, że przyznawanie praw parom homoseksualnym to uderzenie w dzieci i zagrożenie dla przyszłości ludzkości.

Do walki z liberalnymi pomysłami rządu działacze katoliccy zawiązali Komitet Obrony Rodziny. Ma on koordynować działania, do których Kościół popycha wielką społeczną machinę złożoną z wiernych sobie organizacji pozarządowych. Takich jak wpływowy Związek Prawników Katolickich skupiający tysiące członków włoskiej palestry, który oświadczył, że ustawa DICO złamie konstytucyjne zapisy o szczególnej roli rodziny.

W maju w Rzymie ma odbyć wielka demonstracja przeciwko ustawie, ale zapewne najcięższą bronią okaże się list pasterski do katolików zajmujących się polityką. Jak zapowiedział kardynał Camillo Ruini, przewodniczący włoskiego episkopatu, list będzie objaśniał, jak wierzący polityk powinien odnosić się do ustawy DICO. - Na pewno było to nie do pomyślenia w czasach Jana Pawła II, który na początku swego pontyfikatu próbował przeciwstawić się pierwszej liberalnej fali - wyjaśnia watykanista John Allen. - Jego ostra krytyka przeforsowanych wtedy ustaw o rozwodach i o aborcji też ściągnęła na Watykan oskarżenia o mieszanie się do polityki. Ale to nic w porównaniu ze środkami, po jakie sięga Benedykt XVI.

W rezultacie stosunki Stolicy Apostolskiej i państwa włoskiego są dziś najgorsze od dziesięcioleci. Premier Prodi, sam gorliwy katolik, upomniał Kościół, że myli swą rolę. Niektórym politykom koalicji puszczają nerwy i oskarżają papieża o próbę zaprowadzenia we Włoszech "klerykalnej dyktatury".

«« | « | 1 | » | »»