Nie łamię tajemnicy konklawe

O wyborze papieża Franciszka z kard. André Vingt-Trois, uczestnikiem konklawe.

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Czy ma Ksiądz Kardynał jeszcze przed oczami tłum przed bazyliką św. Piotra w wieczór 13 marca? To robi wrażenie?

Kard. André Vingt-Trois: – Tłumy w Rzymie to codzienność. (śmiech) Ale poważnie, wrażenie wywarł na mnie fakt, że te setki tysięcy ludzi, mimo deszczu i przenikliwego zimna, tyle godzin czekało na papieża. Potem rozmawiałem z niektórymi na ulicach. Mówili, że brakowało im kogoś.

Ojca?

– Tak. Proszę sobie wyobrazić sytuację Włochów: bez rządu, bez biskupa Rzymu. I na balkonie bazyliki św. Piotra pojawia się ktoś, kto się nimi wreszcie zaopiekuje.

W czasie audiencji dla dziennikarzy Franciszek wyznał, że kiedy w Kaplicy Sykstyńskiej „w miarę głosowania sytuacja się pogarszała”, siedzący obok metropolita São Paulo szepnął mu do ucha: „Tylko nigdy nie zapomnij o biednych”.

– I zaraz potem kard. Bergoglio wstał i na pytanie: „Czy przyjmujesz?”, odpowiedział: „Jestem ubogim rybakiem”. A na pytanie, jakie imię przyjmuje – „Franciszek, na pamiątkę świętego z Asyżu”. To ujmujące w prostocie. Oznacza, że papież swoją posługę bezpośrednio odniesie do postaci Biedaczyny. Jeśli pani to opowiadam – uwaga! – nie łamię tajemnicy konklawe!

Czyli Franciszek, opowiadając nam szczegóły, też tego nie zrobił?

– Konklawe już się wtedy zakończyło. Nie podlegaliśmy już przysiędze.

A ja zapytam jednak o sekrety konklawe... W jakiej atmosferze się toczyło?

– Żadną tajemnicą nie jest to, że wszystko działo się w poważnej atmosferze. Konklawe jest poddane ścisłym regułom, zrytualizowane. To prawie liturgia. Chodzi jednak o to, by jego liturgiczność odciążyła nas od tzw. efektów emocjonalnych. Wszystko też zanurzone jest w modlitwie. Jesteśmy skoncentrowani, nasze ruchy są ograniczone. Cały czas siedzimy. Wstajemy, wracamy na miejsce. To jest rytuał. Wpatrujemy się w sceny biblijne na freskach. To nadaje ton.

Inspiruje?

– Tworzy specyficzny klimat, atmosferę modlitwy, wyprowadza z tego świata. Gdyby konklawe trwało osiem dni, a nie 24 godziny, to nie wiem, co by się z nami tam działo. (śmiech)

Kard. Poupard powiedział, że konklawe to czas wielkiej ciszy w Kościele.

– To prawda, jesteśmy zanurzeni w wielkiej ciszy! Akustyka Kaplicy Sykstyńskiej niestety w tym przypadku jest niekorzystna. Każdy szelest w jednym końcu jest ze zdwojoną siłą słyszalny w drugim. Tym razem na przykład niemiecki kardynał Lehmann poruszał się o kulach. Za każdym razem, kiedy szedł oddać głos, stukot kul roznosił się po kaplicy jak huk grzmotu. To dawało poczucie rozmiaru ciszy, w jakiej byliśmy.

Ksiądz Kardynał po raz pierwszy uczestniczył w konklawe.

– To było poruszające doświadczenie móc uczestniczyć w tak ważnym dla życia Kościoła i świata akcie. W Kaplicy Sykstyńskiej przypomniała mi się scena z Ewangelii św. Łukasza. Jezus wszedł na górę. Spędził tam noc na modlitwie. Schodząc, powołał Dwunastu. Myślę, że w czasie konklawe jesteśmy jakby w tym stanie ducha. Mamy świadomość, że jesteśmy świadkami czegoś, co nas mocno przekracza, ale co zbuduje nowy Kościół.

Od początku pontyfikatu wydaje się, że Franciszek ma swoją metodę. Stawia na prostotę, z jaką Ewangelię głosił Jezus.

– Tak! Myślę, że będziemy świadkami ważnych gestów.

Na przykład ?

– Franciszek niekoniecznie będzie papieżem wielkich wydarzeń. On ma niezwykłą wrażliwość wyrażania tajemnic wiary i ewangelicznej miłości przez to, co robi. Jeśli pierwsze kroki skierował do bazyliki Matki Bożej Większej, to był znak jego maryjnej pobożności. Daje sygnał Kościołowi. Przez Maryję do Chrystusa. Był to też ważny znak dla rzymian. Poszedł do Madonny, by się za nich modlić jako ich biskup. Franciszek będzie więc papieżem gestów. Zresztą sam to podkreślił, mówiąc o mądrości wieku starszego w Kaplicy Sykstyńskiej. Papież jest świadom swoich ograniczeń związanych z wiekiem. Będzie więc głosił Ewangelię przez to, co robi. Do przekazu Dobrej Nowiny nie potrzeba młodego papieża, na jakiego stawiał świat.

Jak francuski Kościół przyjął wybór Franciszka?

– Bardzo dobrze! Moi współpracownicy cieszyli się z szybkiego wyboru. Bo krótkie konklawe jest dowodem na zgodę wśród kardynałów. Biskupi, księża, wierni we Francji śledzili to, co działo się w Rzymie. Mobilizacja modlitewna zresztą trwała już u nas od abdykacji Benedykta XVI. W katedrze Notre Dame odprawiłem Mszę św. dla czterech tysięcy osób!

Mówił Ksiądz Kardynał w jednym z wywiadów, że czas spędzony w Rzymie był w kontekście ewangelizacji inspirujący dla waszego Kościoła.

– Tak powiedziałem?

W „Corriere della Sera”.

– Ach tak? Nie pytali mnie o nic, ale jakby co, to prawda. Ale poważnie, tak jak październikowy synod, tak czas kongregacji przed konklawe, dyskusja o problemach Kościoła, zainspirowały nas, dodały sił.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg