Dopuścić do głosu Boga

Jak redaguje się pismo, które jest oficjalną gazetą Stolicy Apostolskiej, opowiada Giovanni Vian.

Kto uczestniczył w tym spotkaniu?

– Byli przedstawiciele najważniejszych dzienników Europy i Ameryki: „Le Figaro”, „The Guardian”, „Die Welt”, „National Catholic Reporter”.

A „Gazetę Wyborczą” zaprosiliście?

– Nie. Zapraszaliśmy profesjonalistów z najwyższej światowej dziennikarskiej półki, tych, którzy kształtują opinię światową.

Wydaje się, że GW kształtuje opinię w Polsce, choć w sposób tendencyjny. Od miesięcy trwa u nas, także na łamach na przykład polskiego wydania „Newsweeka”, atak na Kościół. Na okładkach pojawiają się księża z dziećmi, katolików nazywa się talibami, bo sprzeciwiamy się in vitro. Zastanawialiśmy się w GN, jak reagować?

– Trzeba uważać, by nie dać się ponieść emocjom. Ale nie wolno unikać odpowiedzi, by nie dać pretekstu do oskarżenia Kościoła o ignorancję. Potrzeba więc argumentów, faktów, niewyrywkowych sądów i opinii. W przeciwnym razie przestajemy być wiarygodni. „Księża to pedofile” – pisze ktoś. Tak, są wśród nich tacy, ale nie wszyscy. To tak, jakbyśmy ogólnie stwierdzili: mężczyźni to pedofile.

Tylko GN napisał w Polsce o tysiącach księży fałszywie oskarżonych o nadużycia seksualne…

– We Włoszech pisali o tym prawie wszyscy. Kościół jest jedyną instytucją na świecie, która zmierzyła się z pedofilią poważnie i potępiła ją. Benedykt XVI (wcześniej jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary) przez 30 lat szukał rozwiązań tego dramatu. Jest mnóstwo listów, publikowanych przez „L’Osservatore”, w których domaga się wyjaśnień od oskarżanych księży, episkopatów. Jeśli więc ktoś zarzuca, że Ratzinger ukrywał coś, to znaczy, że nie zna historii.

Nie odnosi Pan wrażenia, że dziś mówi się o Kościele, odrywając go od Pana Boga, jakby to była jakaś partia księży?

– Obraz Kościoła jest wykoślawiony w mediach. I czasami sami się do tego przyczyniamy. Kiedy zostałem dyrektorem „L’Osservatore”, Benedykt XVI napisał do mnie list. Podkreślił w nim, że pismo ma włączyć się w kulturową debatę, by pokazać także odrzucającym wiarę, że Bóg jest czymś więcej niż hipotezą. Że wybór Boga to nie jest wybór jakiejś subkultury. Jeśli będziemy potrafili bronić Kościoła i mówić o nim z miłością, posługując się argumentami, bez agresji wobec przeciwników, ich ton może się zmienić. W lipcu francuski dziennik lewicowy „Le Monde” opublikował tekst katolickiego dziennikarza broniącego idei modlitwy narodowej we Francji, która wzburzyła opinię publiczną. Argumentacja tego dziennikarza była tak rzeczowa, że „Le Monde” to puścił. Ale bywają i inne sytuacje. Na przykład w czasie ostatnich Światowych Dni Młodzieży BBC koncentrowała się na sprawach marginalnych, jak manifestacja gejów w Madrycie, nie pokazując wydarzenia, które zgromadziło półtora miliona ludzi na modlitwie!

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg