Dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa

III Światowe Spotkanie Rodzin z Ojcem Świętym w Rzymie zostało poprzedzone Międzynarodowym Kongresem Teologiczno-Pastoralnym, który obradował w Auli Pawła VI w dniach 11-13 października na temat: «Dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa». Spotkanie odbyło sie w Roku Wielkiego Jubileuszu 2000 r.

Reklama

1. Witam was z wielką radością, drogie rodziny, zgromadzone tutaj z różnych stron świata! Pozdrawiam także rodziny, które wszędzie na ziemi łączą się teraz z nami za pośrednictwem radia i telewizji i uczestniczą w tym Jubileuszu Rodzin.

Dziękuję kard. Alfonsowi Lopezowi Trujillo, przewodniczącemu Papieskiej Rady ds. Rodziny, za słowa, jakie skierował do mnie w imieniu was wszystkich. Witam także innych obecnych tutaj księży kardynałów i współbraci w biskupstwie, a także kapłanów, zakonników i zakonnice, uczestniczących w tym świątecznym spotkaniu.

Niedawno dane mi było udać się z pielgrzymką do Nazaretu - miejsca, gdzie Słowo stało się ciałem. Podczas tych nawiedzin niosłem was wszystkich w sercu i żarliwie modliłem się za was do Świętej Rodziny, najdoskonalszego wzoru wszystkich rodzin.

Dzisiejszego wieczoru pragniemy tu właśnie odtworzyć duchowy klimat nazaretańskiego domu. Rozległa przestrzeń, na której się spotkaliśmy, pomiędzy Bazyliką a kolumnadą Berniniego, jest naszym domem, wielkim domem pod otwartym niebem. Zgromadzeni tutaj jak prawdziwa rodzina, «jedno serce i jedna dusza» (por. Dz 4, 32), możemy sobie wyobrazić i bezpośrednio odczuć ciepłą i serdeczną atmosferę tego skromnego domu, w którym Maryja i Józef dzielili swój czas między pracę i modlitwę, a Jezus «był im poddany» (Łk 2, 51) i włączał się stopniowo we wspólne życie.

2. Wpatrując się w Świętą Rodzinę, odczuwacie jako chrześcijańscy małżonkowie potrzebę zastanowienia się nad zadaniami, jakie Chrystus wam powierza wraz z waszym wspaniałym, ale trudnym powołaniem.

Temat waszego Jubileuszu: «Dzieci są wiosną rodziny i społeczeństwa», może wam wskazać ważne kierunki tej refleksji. Czyż bowiem dzieci nie poddają nieustannie rodziców swoistemu egzaminowi? Czynią to nie tylko przez częste zadawanie pytań, ale także samym wyrazem twarzy, czasem roześmianej, a czasem zasmuconej. W cały ich sposób bycia, czasem nawet w ich dziecięce kaprysy, są jak gdyby wpisane pytania, wypowiadane w najróżniejsze sposoby, które moglibyśmy odczytać na przykład tak: mamo, tato, czy mnie kochacie? Czy naprawdę jestem dla was darem? Czy akceptujecie mnie takiego, jaki jestem? Czy zabiegacie zawsze o moje prawdziwe dobro?

Te pytania zadawane są może bardziej oczyma niż słowami, ale uświadamiają rodzicom ich wielką odpowiedzialność i są dla nich jak gdyby echem głosu Bożego.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama