Benedykt XVI przewodniczył liturgii Wigilii Paschalnej

Wiara jest siłą pokoju i pojednania na świecie - powiedział Benedykt XVI w kazaniu podczas Mszy Wigilii Paschalnej, której przewodniczył wieczorem w Bazylice Watykańskiej.

Reklama

Wzięło w niej udział 30 kardynałów, biskupi oraz tysiące wiernych. Poprzedziło ją w przedsionku świątyni poświęcenie nowego ognia i zapalenie paschału. Papież udzielił także sakramentów Chrztu, pierwszej Komunii św. i Bierzmowania siedmiorgu katechumenom z pochodzącym z Włoch, Kamerunu, USA, Chin i Peru.

W pogrążonej w ciszy i ciemnościach Bazylice św. Piotra obrzędy Wigilii Paschalnej rozpoczęły się liturgią światła. W przedsionku świątyni papież poświęcił ogień i zapalił paschał. Od niego zapalali świece zgromadzeni w świątyni wierni. Największy na świecie kościół katolicki rozbłysł morzem świateł. Papież przy śpiewie uroczystej pieśni Exultet wraz z orszakiem przeszedł główną nawą bazyliki do Konfesji
św. Piotra.

W różnych językach odczytano fragmenty Starego i Nowego Testamentu przypominające całą historię zbawienia, poczynając od stworzenia świata, przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, proroctwa zapowiadające Mesjasza aż do Ewangelii o Zmartwychwstaniu Jezusa.

Na początku homilii Benedykt XVI wyjaśnił słowa z Ewangelii św. Jana, w których Jezus zapowiadał uczniom swą bliską śmierć i zmartwychwstanie: „Odchodzę i przyjdę znów do was”. „Umierać to odchodzić. Chociaż ciało zmarłego pozostaje – osobiście odszedł on w nieznane i nie możemy pójść za nim. Jednakże w przypadku Jezusa występuje jedyna w swoim rodzaju nowość, która odmienia świat. W naszej śmierci odejście jest czymś definitywnym, nie ma już powrotu. Jezus natomiast mówi o swej śmierci: «Odchodzę i przyjdę znów do was». Właśnie odchodząc przychodzi On. Odejście rozpoczyna w nowy i większy sposób Jego obecność. Poprzez swą śmierć wchodzi On w miłość Ojca” – wyjaśniał papież i podkreślił: „Jego umieranie jest aktem miłości. Miłość jednakże jest nieśmiertelna” Benedykt XVI zaznaczył, że odejście Chrystusa „przemienia się w nowe przyjście i już się nie kończy”. „Jego odejście staje się przyjściem obecności Zmartwychwstałego w sposób uniwersalny, w który jest On obecny wczoraj, dziś i na wieki; w który ogarnia wszystkie czasy i wszystkie miejsca. Teraz może też przeniknąć mur odmienności, który dzieli «ja» od «ty»” – mówił papież.

Zwracając się w sposób szczególny do nowoochrzczonych papież przypomniał, że te tajemnicze słowa, wypowiedziane przez Jezusa w Wieczerniku, powracają przy okazji chrztu. „On, Zmartwychwstały, przychodzi, przychodzi do was i łączy swoje życie z waszym, trzymając was w otwartym ogniu swej miłości. Stajecie się jednością, tak, jednym z Nim i tym samym jednym między sobą. W pierwszej chwili może się to wydać bardzo teoretyczne i mało realistyczne. Im bardziej jednak żyć będziecie życiem ochrzczonych, tym bardziej doświadczać będziecie prawdziwości tych słów” – powiedział Benedykt XVI.

Papież zwrócił uwagę na uniwersalny wymiar chrześcijaństwa. „Osoby ochrzczone i wierzące nigdy nie są sobie naprawdę obce. Mogą nas dzielić kontynenty, kultury, struktury społeczne czy nawet dystans historii. Jednakże kiedy się spotykamy, rozpoznajemy się na podstawie tego samego Pana, tej samej wiary, tej samej nadziei, tej samej miłości, które nas kształtują. Doświadczamy wówczas, że podstawa naszego życia jest ta sama. Doświadczamy, że w głębi duszy zakorzenieni jesteśmy w tej samej tożsamości, wychodząc od której wszystkie zewnętrzne różnice, jakkolwiek byłyby wielkie, okazują się drugorzędne” – powiedział papież i podkreślił: „Wierzący nie są dla siebie nigdy obcy. Jesteśmy w jedności za sprawą naszej najgłębszej tożsamości: Chrystusa w nas. I tak wiara jest w świecie siłą pokoju i pojednania: przezwyciężona została odległość, w Panu staliśmy się bliscy”.

Mówiąc następnie o dwóch elementach chrztu – wodzie i świetle – Benedykt XVI podkreślił, że poprzez ten sakrament „Bóg przyciąga nas ku sobie”: „Prowadzi nas poprzez tak często mroczne morze historii, której zamęty i niebezpieczeństwa nierzadko grożą nam pójściem na dno. W Chrzcie bierze nas za rękę, prowadzi nas drogą, która wiedzie przez Morze Czerwone tych czasów i wprowadza nas w trwałe życie, prawdziwe i sprawiedliwe” – powiedział i zaapelował: „Trzymajmy mocno Jego dłoń! Cokolwiek się stanie czy wyjdzie nam naprzeciw, nie wypuszczajmy Jego dłoni! Wówczas idziemy drogą, która prowadzi do życia”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama