Chcą zawłaszczyć Pokolenie JPII dla pieniędzy

- Śmiech i żałość, to tak, jakby ktoś próbował zawłaszczyć kawałek mojej ojcowizny, równie dobrze ktoś mógłby zastrzec "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario" - tak duszpasterz młodzieży o. Jan Góra skomentował próby poznańskiej spółki "Pokolenie JP2", która chce zastrzec znak towarowy tej samej nazwy.

Reklama

Od maja ubiegłego roku, kilka tygodni po śmierci Jana Pawła II, poznańska spółka "Pokolenie JP2", własność Pawła Rydzyńskiego oraz Moniki i Tomasza Klubów sprzedaje w portalu Allegro bransoletki z tym napisem.

Właściciele spółki wystąpili w maju ub. r. do Urzędu Patentowego o patent na używanie wyrazów "Pokolenie JP2". Chcą umieszczać je na dezodorantach, torbach plażowych, portfelach, kartach do gry, odzieży, napojach na bazie herbaty.

O. Góra zaprzeczył także, jakoby w trakcie ubiegłorocznego spotania nad Lednicą ktokolwiek rozdawał bransoletki z napisem "Pokolenie JP2" - tak na łamach "Rzeczpospolitej" twierdził Rydzyński. - Nigdy nie słyszałem o panu Pawle Rydzyńskim. Kłamie, nie mógł niczego rozdawać bez porozumienia się ze mną. A jeśli rzeczywiście rozdawał, robił to nielegalnie. Mam nadzieję, że sąd nie zatwierdzi tego znaku.

Poważne wątpliwości związane z nazwą spółki ma także ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik kurii lubelskiej, wikariusz biskupi ds. młodzieży, który wpadł na trop sprawy.

- Fatalną rzeczą jest, że niezwykłe przeżycie duchowe, jakim była śmierć Ojca Świętego będzie kojarzone z produktem. Jest tu potężne nadużycie doświadczenia milionów Polaków z ubiegłego roku w celu zrobienia biznesu.

Ks. Puzewicz stwierdził, że żaden z programów charytatywnych, które zapowiada właściciel firmy, nie został zrealizowany, to zasłona dymna. To budzi sprzeciw - to pokolenie identyfikuje się z określonymi wartościami, a nie z kubkami czy bransoletami - stwierdził duchowny.

Ks. Puzewicz dodał, że rozumie sens występowania jakichś gadżetów, ale pod warunkiem, że ich rozprowadzaniu towarzyszy wydarzenie duchowe. Wówczas jest to uprawnione, ale tu widać tylko i wyłącznie biznes.

- Ponadto, jeśli chcą oni zastrzec jako znak towarowy wyrazy "Pokolenie JP2", każdy, kto je umieści na jakimś produkcie czy publikacji te słowa musiałby płacić spółce tantiemy.

- Istnieje znacznie więcej osób i instytucji, które są do tego uprawnione. Nie spotkałem osoby, która zaakceptowałaby taki sposób działania. To w celu merkantylnym zawłaszczono nasze wspólne doświadczenie. Wszystko może być sprowadzone do gadżetu - powiedział ks. Puzewicz.

Prof. Ryszard Skubisz z Katedry Prawa Wspólnot Europejskich UMCS, specjalista w dziedzinie prawa własności przemysłowej, zapytany o szansę na zastrzeżenie nazwy "Pokolenie JP2" w Urzędzie Patentowym stwierdził, że możliwości "nakłonienia" spółki poznańskiej do zmiany firmy ("firma" w języku prawniczym oznacza nazwę spółki) na drodze sądowej są dość ograniczone.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama