Kenijskie „Nie lękajcie się” Franciszka

O pielgrzymce w cieniu terrorystycznych zamachów, powszechnej niesprawiedliwości i raku korupcji z polskim karmelitą o. Maciejem Jaworskim rozmawia Beata Zajączkowska.

Reklama

„To naprawdę wydarzenie narodowe, nie tylko katolickie. Papież postrzegany jest w Kenii nie tylko jako Głowa Kościoła, ale przede wszystkim jako niekwestionowany duchowy lider globalny” – mówi mieszkający w Nairobi o. Maciej Jaworski. O pielgrzymce w cieniu terrorystycznych zamachów, powszechnej niesprawiedliwości i raku korupcji z polskim karmelitą rozmawia Beata Zajączkowska.

 

Beata Zajączkowska: Papieska pielgrzymka odbywa się w cieniu zamachu w Paryżu i ataku terrorystycznego w Mali. Jednak w Kenii ataki islamistów są chlebem powszednim. Wystarczy wspomnieć prawie 150 studentów zabitych na kampusie uniwersyteckim w Garissie. Zanim zginęli oprawcy upewnili się, czy aby na pewno są chrześcijanami. Wzajemne współżycie staje się coraz trudniejsze?

O. Maciej Jaworski: Z pewnością, ataki terrorystyczne Al-Shabab zmieniają wzajemne nastawienie między chrześcijanami i muzułmanami. Budzą coraz więcej nieufności. I to jest niestety oczekiwany efekt ich poczynań. Właśnie wczoraj wieczorem wróciłem z Garissy, miejsca licznych ataków terrorystycznych i to nie tylko na wspomniany kampus studencki, ale na kościoły, autobusy i restauracje. Napięcie jest odczuwalne. Jednak konflikt jest nie-jednowymiarowy. To nie jest wojna religijna, zapewniał mnie wczoraj biskup miejsca, maltański kapucyn. Tu mieszają się polityka, ekonomia, międzynarodowy konflikt somalijsko-kenijski i oczywiście też religia.

Bandyci z Al-Shabab posługując się ideologią islamską i powołując się na Koran, wybierają chrześcijan, by nadać swym kryminalno-politycznym poczynaniom religijne podłoże, by ludzi między sobą podzielić i uzbroić wzajemną nienawiścią, by konflikt utrwalić i pogłębić. Rzeźnicy z Al-Shabab likwidują również muzułmanów, którzy odważą się stanąć im na drodze do zabijania.

To co budzi u chrześcijan nieufność, to zbyt cicha pozycja tzw. zwyczajnych muzułmanów. Chrześcijanie oczekują wyraźniejszych protestów, potępiających terroryzm. Skarżą się  na tzw. bierny współudział i krycie przestępców. Jednak zupełny brak zaufania do skorumpowanej policji nie ułatwia współpracy w identyfikowaniu zagrożeń. Problemem jest brak autorytetu służb siłowych i bezpieczeństwa.      

Na ile islam zmienia oblicze Kenii?

- Islam na wschodnim wybrzeżu i północy jest wcześniejszy od obecności chrześcijaństwa i państwowości na terenach dzisiejszej Kenii. Islam na kilka wieków przed ewangelizacją panował na wschodnim wybrzeżu. To co zmienia oblicze Kenii i Afryki, to z pewnością radykalizacja, odczuwalna na pierwszy rzut oka. Islam radykalizuje się w swej bojowości i upolitycznianiu religii. Jednak, budzące się liczne radykalne wersje wspólnot chrześcijańskich bazujących na literalnym interpretowaniu Biblii są sygnałem, że fenomen radykalizacji jest jakimś znakiem czasu. To chyba wielkie wyzwanie również dla nas, by pomóc muzułmanom odczytać swą religię w kontekście nowoczesności, w kontekście ko-egzystencji z innością. Garissa jest przykładem szoku multikulti. Prawie wszyscy zabici studenci pochodzili z innych, nie islamskich części kraju. Zostali tam przydzieleni przez państwo, między innymi z tego powodu, by rozbić monolit islamu w tym terenie. Kenia to sztuczny zlepek, różnych kultur i przed nią długi proces budowania tożsamości narodowej.

Odczuwa ojciec napięcie mieszkając w tym kraju, są wzmożone środki bezpieczeństwa nie tylko przed pielgrzymką, ale na co dzień?

- Wczoraj spędziłem godzinę w areszcie, policja nie dowierzała prawdziwości paszportu i studenckiej wizy. Ukryci agenci, podejrzewali, że spacerując po mieście Garissa, mogę być przedstawicielem i łącznikiem grup terrorystycznych. Jednak w tle było oczekiwanie łapówki i nic więcej. Uratowało mnie tylko to, że spacerowałem z synem znanego mechanika w mieście, który naprawia samochody szefom policji. Łapówkarze mogliby mieć kłopoty, że utrudniają spacer przyjaciołom ich bossów. Trafili na nieodpowiednie osoby i nie zarobili na wieczorne piwo. Tak to niestety działa. Korupcja i brak lojalności wobec państwa jest przekleństwem dzisiejszej Kenii.

Jakie komentarze przeważają w Kenii przed pielgrzymką? Jak Papież będzie witany i jak jest oczekiwany?

- Wielu porównuje wizytę Papieża z letnim pobytem prezydenta Obamy w Kenii, kraju swego pochodzenia. Jednak atmosfera była inna. Wizyta Obamy była z pewnością bardziej medialna, ale za wszelką cenę unikano spotkań prezydenta z ludźmi, ze względów bezpieczeństwa. Prezydent był izolowany od ludzi. Papieska wizyta, może jest jak na razie mniej medialna, bo media mają mniej interesu biznesowego w przesłaniu duchowym, ale z pewnością jest przewidziana jako bliższa ludziom. Kościołowi zależy, by Papież mógł być bliżej ludzi. Franciszek sam prosił by spotkać przedstawicieli różnych slumsów w kościele św. Józefa Robotnika w slumsie gdzie duszpasterstwo prowadzą jezuici. Niektórzy wyobrażają sobie, że przyjedzie, by pomóc finansowo, niektórzy cieszą się, że przynajmniej droga do głównej asfaltowej jest już nieco reperowana. Każdy ma swój poziom oczekiwań.

Czy w tej pielgrzymce wezmą udział tylko mieszkańcy Nairobi i okolicy, czy także z innych zakątków Kenii?

- To pielgrzymka nie tylko dla miasta Nairobi, ani nawet dla samej Kenii. Postrzegana jest jako pierwsza wizyta Papieża Franciszka w całej Afryce. Każda diecezja przygotowuje liczne delegacje. Dla prześladowanych chrześcijan z Garissy, diecezja funduje 100 miejsc w autobusach do Nairobi. Pielgrzymi przybędą z wielu krajów Afryki.

Chrześcijanie Kenii, nie tylko katolicy, w całym kraju zbierają pieniądze na koszty organizacji pielgrzymki. Liczne banki, tak państwowe jak i prywatne kontrybuują w wydarzeniu. Okazuje się, że nawet prywatni muzułmanie i ich instytucje uczestniczą w kosztach. Liczna reprezentacja muzułmanów z Mombasy, ze wschodniego wybrzeża, jest oczekiwana w Nairobi na spotkaniu z Franciszkiem. To naprawdę wydarzenie narodowe, nie tylko katolickie. Papież postrzegany jest nie tylko jako Głowa Kościoła, ale niekwestionowany duchowy lider globalny.

Małe niezależne kościoły chrześcijańskie, które rosną jak grzyby po deszczu, z jednej strony Kościół krytykują, z drugiej zazdroszczą światowego oddziaływania, uniwersalnego autorytetu w budowaniu pokoju i pojednania. Muzułmanie, którzy widzialnego zcentralizowanego przywództwa nie znają, również patrzą z nostalgią, na Papieża, jako wyraźny znak jednoczący ludzi, nie tylko chrześcijan.

Jakie hasło towarzyszy tej pielgrzymce i co z niego wynika dla Kościoła w Kenii?

- Mottem pielgrzymki jest „Nie lękajcie się.” To odpowiedź na palącą potrzebę. Choćby w Garissie, uniwersytet i inne instytuty od 7 miesięcy są zamknięte z powodu ataków. Wykładowcy boją się tam wrócić, rodzice nawet nie myślą, by na nowo posłać tam swoje dzieci. Rząd, wysyłając na tereny o islamskiej większości chrześcijańskich studentów, próbował eksperymentu multikulti, ale efekty są bolesne. Wydarzenia terrorystyczne, naprawdę wstrząsnęły całym krajem i chrześcijanie potrzebują otuchy, pocieszenia i znalezienia głębszego sensu w doświadczeniu niesprawiedliwości. Muzułmanie zaś potrzebują przesłania o pokojowej misji każdej religii.

Jednak bardzo oczekiwanym przesłaniem jest ostra reprymenda, którą papież powinien skierować do polityków. Ludzie naprawdę oczekują, że jako lider pokaże politykom, że rządzić to znaczy budować wspólne dobro a nie dorabiać się na państwie. Korupcja to niewidzialny rak Kenii, która z pewnością jest bardziej powszechnym problemem niż sam terroryzm. Ludzie wiedzą, że codziennie są okradani, okłamywani i wykorzystywani jak marionetki w egoistycznej grze przywódców. Bomby wybuchają co jakiś czas, a korupcja niszczy na co dzień.

Ludzie są też poruszeni papieskim stylem życia i stronieniem od ekstrawagancji. Materializm elit, choć nie tylko, to również wielki problem Afryki. Gorączka złota zżera nie tylko bogatych. W Garissie złapano właśnie wieśniaka rzucającego bombę w kierunku jednego z kościołów za obiecanych raptem 100 dolarów.

Prezydent Uhuru Kenyata, jako katolik, uczestnicząc w niedzielę w uroczystościach instalacji relikwii Arki Przymierza w sanktuarium Serca Pana Jezusa w Karen, wygłaszał płomienne przemówienie o przebaczeniu narodowym w kontekście pielgrzymki papieskiej. Jednak dopóki ludzie nie będą mieli poczucia podstawowej sprawiedliwości, mówienie o przebaczeniu na tym etapie jest zwykłym pustosłowiem.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama