Afryka papieża Franciszka

Pierwsza afrykańska pielgrzymka papieża jest jednocześnie pierwszą wizytą Bergoglio na Czarnym Lądzie. Wielokrotnie jednak wyrażał swą troskę o „to duchowe płuco ludzkości”.

Reklama

Franciszek jedzie do Afryki, by uczcić 50. rocznicę kanonizacji męczenników ugandyjskich. By upamiętnić ich męczeństwo w 1969 r. swą pielgrzymkę na Czarny Ląd odbył pierwszy papież w nowożytnej historii, Paweł VI. I właśnie męczeństwo jest wspólnym mianownikiem tej podróży. Zarówno to sprzed wieku, które zrodziło wiarę Czarnej Afryki, jak i to współczesne, które każdego dnia ją oczyszcza. Tak jak męczeństwo pierwszych chrześcijan stanowiło zasiew wiary Europy, tak męczennicy z Ugandy przyczynili się do rozkwitu chrześcijaństwa w Afryce. Uganda dla Czarnego Lądu jest tym, czym Rzym dla Starego Kontynentu – Kościołem Matką. W czasie prześladowań w 1886 r. było w tym kraju 400 katolików. Zabito ponad stu. Cztery lata później odnotowano 12 tys. chrztów, a w roku 1901 już 80 tys. Kościół wzrastał nie tylko na przepowiadaniu, ale i na świadectwie. I tak jest po dziś dzień. Komentując papieską pielgrzymkę czarnoskóry kardynał kurialny Robert Sarah stwierdził, że „Franciszek jedzie przede wszystkim na kontynent wiary i nadziei”, nawet jeśli głęboko naznaczony biedą, wojnami, niesprawiedliwością, wyzyskiem i islamskim fundamentalizmem.

„Głoście bez lęku Ewangelię nadziei niosąc przesłanie Jezusa w niepewność naszych czasów, niestrudzenie głosząc przebaczenie i miłosierdzie Boże”. Te słowa Franciszka do biskupów Zimbabwe oddają istotę papieskiej pielgrzymki do Kenii, Ugandy i Republiki Środkowoafrykańskiej. Pierwotnie podróż miała nie obejmować pierwszego z tych krajów, a w RŚA Franciszek miał spędzić jedynie kilka godzin. Przychylił się jednak do prośby miejscowych biskupów i rozszerzył program, odpowiadając na potrzeby afrykańskiego Kościoła (chrześcijanie Kenii prześladowani są przez islamskich fundamentalistów) i respektując jego kulturę (spędzenie nocy na naszej ziemi jest wyrazem szacunku dla ludzi, których się odwiedza – mówili papieżowi środkowoafrykańscy biskupi). Nawet jeśli ta ziemia, z powodu bardzo napiętej sytuacji w Bangi, jest wyjątkowo niegościnna. Ostateczna decyzja, czy odbędzie się trzeci etap papieskiej pielgrzymki zapadnie dopiero na miejscu. Nie tyle chodzi o bezpieczeństwo samego papieża, ile ludzi którzy przyjdą na spotkanie z nim.

Choć afrykańska podróż ma miejsce dopiero w trzecim roku pontyfikatu Franciszek wielokrotnie odnosił się do wyzwań stojących przed tym „duchowym płucem ludzkości”, jak Afrykę nazwał Benedykt XVI. Pisząc w Evangelii Gaudium o najpilniejszych wyzwaniach kulturowych Franciszek wskazywał, że w wielu krajach globalizacja doprowadziła do przyspieszonego niszczenia korzeni kulturowych wraz z inwazją wpływów należących do innych kultur, rozwiniętych gospodarczo, ale etycznie osłabionych. I cytował tu opinię afrykańskich biskupów, którzy  sygnalizowali, że „często chce się przekształcić kraje Afryki w zwykłe «elementy mechanizmu, tryby wielkiej machiny. Często dotyczy to również środków społecznego przekazu, które pozostając w gestii ośrodków Północy, nie zawsze należycie uwzględniają priorytety i problemy tych krajów, nie mają poszanowania dla profilu ich kultur»”. W czasie wielu swych spotkań z episkopatami Afryki, które odbywały pielgrzymkę ad limina Apostolorum Papież podkreślał konieczność budowania dialogu i wspólnoty mimo istniejących różnic, a także dawania mocnego świadectwa Chrystusowi w świecie tak mocno naznaczonym konfliktami, które dzielą narody. W czasie swego spotkania z biskupami Afryki Zachodniej przypominał o potrzebie wprowadzania wiary w życie. Zwracał uwagę, że również tego kontynentu dotyka zjawisko sekularyzacji, a wierze zagrażają też wyłaniające się z różnych stron propozycje religijne łatwiejsze z mniejszymi wymogami moralnymi. Podkreślał konieczność formacji wiernych świeckich, by wnosili w społeczeństwo Ewangelię, zapobiegając marginalizacji wiary w życiu publicznym. Kładł też akcent na budowanie dialogu międzyreligijnego, także w czasach rosnącego islamskiego terroryzmu, który coraz bardziej wykrwawia Czarny Ląd. W swych „afrykańskich katechezach”, których echo pewno zabrzmi w czasie obecnej pielgrzymki, Franciszek wiele miejsca poświęcał też konieczności lepszej formacji miejscowego duchowieństwa, a także świeckich katechistów, decydujących o sile tego Kościoła.  Stawiał na promocję ludzką i troskę o rodziny.

W czasie niedzielnego spotkania na Anioł Pański papież poprosił o modlitwę w intencji tej podróży, aby „dla wszystkich tych naszych drogich braci, a także dla mnie, była ona znakiem bliskości i miłości. Prośmy Maryję aby błogosławiła te kraje, aby zapanował w nich pokój i dobrobyt”. Współpracownicy papieża podkreślają, że jadąc na Czarny Ląd chce on skoncentrować uwagę opinii międzynarodowej na tym zapomnianym zakątku świata i głośno mówić o wielu dotykających go problemach. Chce jednak pokazać także siłę wiary Afrykanów i jej ożywczą moc. Chrześcijanie Afryki pięknie pokazują, jak zwycięsko wychodzić z konfrontacji z duchem kompromisu, konformizmu i ewangelią sukcesu.

Tu warto wrócić do męczeństwa pierwszych Ugandyjczyków. Karol Lwanga i jego towarzysze zginęli ponieważ nie chcieli spełniać zachcianek króla, które były przeciwne wierze chrześcijańskiej, a szczególnie sprzeciwiali się jego zachowaniu homoseksualnemu. Najpierw zginął przywódca duchowej rewolucji, w powolnych torturach, palony poczynając od stóp, następnie siepacze króla spalili 25 uczniów Chrystusa – anglikanów i katolików razem, w jednym ognisku. Przy okazji papieskiej podróży, patrząc na wiarę Czarnej Afryki, warto się zapytać, co z chrześcijaństwa zostało jeszcze w Europie? Prosty przykład. To afrykańscy anglikanie dają mocny opór liberalnym trendom promowanym przez ich Zachodnie wspólnoty. Nie godzą się na odejście od wierności Ewangelii. Przypominają, że właśnie tam chrześcijańska wizja seksualności rozwścieczyła króla, a chrześcijanie umierali za wierność chrześcijańskiej czystości. Papieska pielgrzymka przypomni o tym chrześcijańskiej Europie, która coraz bardziej chwieje się w swych moralnych przekonaniach. I jeszcze jedno. Jeden z ugandyjskich paziów dopiero w trakcie ucieczki poprosił o chrzest i go otrzymał. Wiedział jaką cenę za to zapłaci. Podobną cenę zapłaciło w tegoroczny Wielki Post prawie 150 kenijskich studentów na kampusie uniwersyteckim w Garissie. Islamscy oprawcy zanim ich zabili upewnili się, że są chrześcijanami.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama