Zanim przyjedzie papież

Czy możliwe jest przekształcenie wyspy rządzonej przez reżim w demokrację? Jakie nadzieje z wrześniową wizytą Franciszka wiążą Kubańczycy marzący o wolnej ojczyźnie?

Reklama

Niedawno ceniony katolicki redaktor Dagoberto Valdés Hernández, lider kubańskiej opozycji, wygłosił wykład na uniwersytecie Georgetown. Dogłębnie przemyślał sprawę ogromnego wyzwania, jakim jest demokratyczne przekształcanie Kuby, a także kwestię roli, jaką powinien odegrać Kościół katolicki w budowaniu przyszłości tej wyspy-więzienia po odejściu Castro. Jego nadzieje związane z wrześniową wizytą papieża Franciszka na Kubie są warte przemyślenia, ponieważ najpewniej odzwierciedlają one poglądy prodemokratycznych katolików kubańskich.

Kuba otwarta na Kubańczyków

Pierwsza nadzieja to oczekiwanie, że będzie to prawdziwie duszpasterska wizyta papieska, która doda wiary kubańskiemu Kościołowi, a nawet wszystkim Kubańczykom, że lepsza przyszłość jest możliwa. Ta nadzieja wiąże się z pragnieniem, aby Kościół sam zaoferował się jako mediator procesów, które Valdés określił jako „przywrócenie demokratycznych stosunków między rządem Kuby a Kubańczykami”.

Drugim życzeniem jest, by owocem papieskiej wizyty był jeden cytat, który zostanie zapamiętany przez wszystkich. W 1998 r. takim hasłem były słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II podczas Mszy św. w Hawanie: „Niech Kuba otworzy się na świat i niech świat otworzy się na Kubę”. W porządku, powiedział Valdés, ale to podwójne otwarcie powinno się teraz przekształcić w potrójne. Trzeba dodać: „Niech Kuba otworzy się na wszystkich Kubańczyków!”.

Trzecia nadzieja to ta, że papież Franciszek zachęci mieszkańców wyspy, by sami wzięli się za pisanie własnej przyszłości i stali się „odważnymi twórcami historii osobistej i narodowej”. Ta nadzieja odzwierciedla obawę Valdésa i opozycjonistów wobec reżimu Castro, że przywrócenie bardziej normalnych stosunków między USA i Kubą stanie się okazją do nowego, fałszywego mesjanizmu w stylu: „Przyjdą Amerykanie i wszystko naprawią” (taki pogląd podziela niestety co najmniej kilku amerykańskich ludzi biznesu).

Polemizując z tego typu złudnymi oczekiwaniami, Valdés stwierdził: „Sukces Kuby powinien być uzależniony od talentów, od ducha przedsiębiorczości oraz od cywilnej i politycznej odpowiedzialności wszystkich Kubańczyków”. Papieskie wezwanie do tego typu zaangażowania pomogłoby usunąć ów szkodliwy mesjanizm oczekujący „rozwiązania z zewnątrz” oraz zwrócić uwagę na silnie zakorzenioną i demoralizującą rozpacz, która skłania do myślenia, że żadne rozwiązanie z „wewnątrz” nie jest możliwe.

Nie wpuścić papieża na zdjęcia z Castro

Spełnienie tych nadziei będzie wymagało od papieża i Stolicy Apostolskiej nacisków na kubański reżim na kilku frontach. Reżim powinien otworzyć życie publiczne dla wszystkich Kubańczyków. Powinien uznać, że wolność religijna to więcej niż zezwolenie na budowę kościołów i wolność praktyk religijnych. Powinien uznać niezależne organizacje społeczeństwa obywatelskiego za pełnoprawnych uczestników rozmów o przyszłości Kuby, a nie traktować je jak przestępców wsadzanych do więzień. Reżim powinien się zobowiązać, że stanie się sługą narodu kubańskiego przez podjęcie na serio konkretnych kroków w celu stworzenia ram prawnych dla demokracji, w której ramach Kubańczycy mogą wziąć odpowiedzialność za przyszły postęp w ich kraju.

Papież reformator Franciszek, aby osiągnąć te cele, mógłby zerwać z nieszczęsnym precedensem, który wydarzył się w czasie wizyty Benedykta XVI na Kubie w 2012 r. Ojcu świętemu źle przysłużył się wtedy nuncjusz, a także jego otoczenie, które zablokowało jego spotkanie z demokratyczną opozycją i pozwoliło wmanewrować Benedykta w sytuację, że musiał sfotografować się z Fidelem Castro. Zdjęcia te stały się główną wizytówką wizyty. Dlatego, by sięgnąć po pierwszy z brzegu oczywisty przykład, Franciszek może spotkać się i przygarnąć do serca odważne Kobiety w Bieli, które po Mszy w każdą niedzielę maszerują w obronie więźniów politycznych, często ich mężów lub synów. Nierzadko bywają dotkliwie pobite przez reżimowych bandziorów.

Kuba roku 2015 nie jest Polską roku 1989. Marzenia o przyspieszonych przemianach demokratycznych wydają się przesłaniać fakt, że musi zostać wykonana ciężka praca. Papieska wizyta we wrześniu na Kubie może wzmocnić powstające właśnie kubańskie społeczeństwo obywatelskie, które tę pracę będzie w stanie wykonać.

Tłumaczenie: ks. Tomasz Jaklewicz

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| PAPIEŻ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama