Czy jesteśmy kanałami, przez które płynie łaska Boża?

Czy jesteśmy „otwartymi kanałami”, przez które płynie miłość i łaska Boża, czy przeciwnie stawiamy siebie w centrum, stając się w końcu „ekranami”, które nie pomagają w spotkaniu z Panem? Przemówienie do duchownych i osób konsekrowanych.

Reklama

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dziękuję wam za powitanie w tym miejscu – katedrze - symbolu wiary i historii Neapolu. Dziękuję, Wasza Eminencjo, za wprowadzenie w to nasze spotkanie. Dziękuję też dwóm braciom, którzy zadali pytania w imieniu wszystkich.

Zacznę od wyrażenia, jakie wypowiedział wikariusz ds. duchowieństwa: „To wspaniale być księdzem”. Tak, to prawda, to wspaniale być kapłanami, a także być osobami konsekrowanymi. Najpierw zwrócę się do kapłanów, a następnie do osób konsekrowanych.

Podzielam wraz z wami nieustannie nowe zadziwienie, że jesteśmy powołani przez Pana, aby za Nim iść, przebywać z Nim i iść ku ludziom, niosąc Jego słowo, Jego przebaczenie... Naprawdę, to rzecz wspaniała jaka się nam wydarzyła, łaska Pana, która ponawia się każdego dnia. Zdają sobie sprawę, że w sytuacji wymagającej trudu, jak ma to miejsce w Neapolu, z wyzwaniami starymi i nowymi, człowiek rzuca się na oślep, aby zaspokoić potrzeby tak wielu braci i sióstr, narażając się na to, że będziemy całkowicie zaabsorbowani. Zawsze trzeba znaleźć czas, aby zatrzymać się przed tabernakulum, pozostać w milczeniu, aby odczuć na sobie spojrzenie Jezusa, który nas odnawia i ożywia. A jeśli przebywanie przed Jezusem trochę nas niepokoi, to jest to dobry znak, uczyni nam dobrze! To właśnie modlitwa ukazuje nam, czy podążamy drogą życia czy też drogą kłamstwa, jak mówi psalm (por. 138,24), czy pracujemy jako dobrzy robotnicy, czy też staliśmy się najemnikami, czy jesteśmy „otwartymi kanałami”, przez które płynie miłość i łaska Boża, czy przeciwnie stawiamy siebie w centrum, stając się w końcu „ekranami”, które nie pomagają w spotkaniu z Panem.

Jest także piękno braterstwa, bycia kapłani razem, pójścia za Chrystusem nie samotnie, nie indywidualnie, ale razem, w wielkiej różnorodności darów i osobowości, a wszystko to przeżywane w komunii i braterstwie. Także i to nie jest łatwe, nie jest natychmiastowe i oczywiste, ponieważ także my księża żyjemy zanurzeni w tej kulturze subiektywistycznej dnia dzisiejszego, która wynosi „ego”, aż do oddawania jemu kultu bałwochwalczego. Istnieje także pewien indywidualizm duszpasterski, pociągający za sobą pokusę, by samemu iść naprzód, lub z małą grupą tych, którzy „myślą tak jak ja”... Wiemy natomiast, że wszyscy są powołani do życia w komunii w Chrystusie w prezbiterium, wokół biskupa. Można, a nawet powinno się zawsze poszukiwać form dostosowanych do czasu i realiów danego terytorium, ale to poszukiwanie duszpasterskie i misyjne należy dokonywać w postawie komunii, z pokorą i braterstwem.

Nie zapomnijmy też o pięknie podążania z ludem. Wiem, że od kilku lat wasza wspólnota diecezjalna podjęła trudny proces ponownego odkrycia wiary, w kontakcie z sytuacją miasta, które pragnie się podnieść i potrzebuje współpracy wszystkich. Zachęcam was zatem do wyjścia na spotkanie innych, do otwierania drzwi i docierania do rodzin, chorych, młodych, starszych, tam gdzie mieszkają, poszukując ich, towarzysząc, wspierając ich, aby wraz z nimi celebrować liturgię życia. Szczególnie warto byłoby towarzyszyć rodzinom w wyzwaniu rodzenia i edukacji dzieci. Dzieci są „znakiem diagnostycznym”, pozwalającym dostrzec stan zdrowia społeczeństwa. Dzieci nie należy psuć, ale miłować! A my, kapłani jesteśmy wezwani do towarzyszenia rodzinom, aby dzieci były wychowane do życia chrześcijańskiego.

W drugim wystąpieniu odniesiono się do życia konsekrowanego, wspominając o jego blaskach i cieniach. Zawsze istnieje pokusa, aby bardziej podkreślić cienie kosztem blasków. Prowadzi to jednak do skoncentrowania się na samych sobie, do nieustannego narzekania, do tego, by zawsze oskarżać innych. Natomiast zwłaszcza w tym roku życia konsekrowanego, pozwólmy, by ujawniło się w nas i w naszych wspólnotach piękno naszego powołania, bo to prawda, że „tam, gdzie są zakonnicy, tam też jest i radość”. W tym duchu napisałem list do osób konsekrowanych, i mam nadzieję, że pomaga on w waszym pielgrzymowaniu osobistym i wspólnotowym. Chciałbym was zapytać: jaki jest „klimat” w waszych wspólnotach? Czy istnieje wdzięczność, czy jest owa Boża radość wypełniająca nasze serca? Jeśli one istnieją, to wypełnia się moje życzenia, aby nie było wśród nas smutnych twarzy, osób nieszczęśliwych i niezadowolonych, gdyż „smutne naśladowanie jest naśladowaniem żałosnym”(tamże, II, 1).

Drodzy konsekrowani bracia i siostry, życzę wam, byście świadczyli z pokorą i prostotą, że wasze życie konsekrowane jest cennym darem dla Kościoła i dla świata. Darem, którego nie można trzymać dla siebie, ale którym trzeba się dzielić, niosąc Chrystusa do każdego zakątka miasta. Niech wasza codzienna wdzięczność Bogu wyraża się w pragnieniu, aby przyciągnąć serca do Niego i towarzyszyć im w drodze. Zarówno w życiu kontemplacyjnym, jak i w życiu apostolskim odczuwajcie w sobie silną miłość do Kościoła i wnoście wkład, za pośrednictwem waszego specyficznego charyzmatu w jego misję głoszenia Ewangelii i budowania ludu Bożego w jedności, świętości i miłości.

Dziękuję wam, drodzy bracia i siostry. Idźmy naprzód, ożywiani wspólną miłością do Pana i do Świętej Matki Kościoła. Serdecznie wam błogosławię. I proszę, nie zapomnijcie modlić się za mnie.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama