Polscy politycy o wizycie Franciszka

Papieskie przemówienia były na tyle obszerne, że każdego mogło uderzyć w nich co innego.

Reklama

Marek Jurek:

„Był to wielki apel o powrót Europy przede wszystkim do swego powołania, bo nie chodzi tylko o tradycję. Ojciec Święty podkreślał, podobnie jak Jan Paweł II w Ecclesia in Europa, że chrześcijaństwo jest nie tylko przeszłością Europy, chociaż jest fundamentem naszej tradycji. Jest jednak przede wszystkim nadzieją Europy. Podkreślał, że Europa musi odzyskać tę zdolność zbudowania swojej przyszłości w przymierzu z chrześcijaństwem. Bardzo ważne też było podkreślenie znaczenia narodów jako fundamentu Europy. Powtarzał to, co Benedykt XVI mówił w Caritas in veritate, że w dzisiejszych czasach kryzysu państwo i naród stają się niezwykle ważnym elementem. Nie ma jedności europejskiej bez współpracy, w której poszczególne państwa artykułują potrzeby poszczególnych narodów, a z tego powstaje harmonia. Musi być otwarcie na to, co wspólne, ale to, co wspólne, możemy tworzyć tylko w dialogu, w którym to, co jest potrzebą każdego narodu, jest artykułowane. Moim zdaniem bardzo ważny był też apel do polityków, żeby nie uprawiali polityki technokratycznej, żeby nie popadali w ciasny ekonomizm, ale widzieli całość spraw, całość społeczeństwa, pamiętając o tym, że podstawową wspólnotą społeczną jest rodzina. I tu Papież jasno ukazał chrześcijańską wizję rodziny”.

Jan Olbrycht:

„To było wielkie wystąpienie i myślę, że tak jak wystąpienie Jana Pawła II stanie się historycznym. Ukazuje ono jednak innego człowieka, a po drugie inne czasy i inny kontekst oraz inny sposób mówienia. To było wystąpienie głowy Państwa Watykańskiego, męża stanu, który mówił o bardzo ważnych problemach Europy i świata. I zrobił to w sposób konkretny, rzeczowy. Było to też wystąpienie głowy Kościoła katolickiego, gdzie była mowa o rzeczach, które dla wielu są zupełnie naturalne, ale może dla innych warte przypomnienia. Papież mówił o priorytetach, o tym, co jest najważniejsze i gdzie są źródła. To trochę przypomina takie upomnienie ojcowskie. Franciszek mówi prawdę w sposób zdecydowany i konkretnie, nie oszczędza słuchacza, wskazuje mu jego słabe strony, to, czego nie potrafi zrobić albo nie rozumie czy czego się boi. Kiedy Ojciec Święty mówi o tym, że Europa straciła swoją dynamikę, że Europa jest jak bezpłodna babcia, to są to właśnie słowa ojca, który przychodzi nie tyle po to, by kogoś karcić, ale chce go pouczyć i jednocześnie podać mu rękę. Kiedy mówi: «Instytucje europejskie nie powinny bać się chrześcijaństwa», jest to bardzo piękny, prosty, czytelny tekst. Tak samo, gdy dotknął kwestii migracji: «Nie można pozwolić na to, by Morze Śródziemne stało się jednym wielkim cmentarzyskiem». To jest przekaz bardzo prosty i zrozumiały. Myślę, że to było wielkie wystąpienie, które z jednej strony wchodziło bardzo głęboko w problemy Europy, a z drugiej było właśnie takie ojcowskie, przez wszystkich dobrze przyjęte. Szczere, prawdziwe, ale pełne nadziei i dotyczące budowania przyszłości. Okazało się, że – z drobnymi wyjątkami – Papież trafił do wszystkich na sali, nawet jeśli się do tego nigdy nie przyznają. Trafił mówiąc po prostu prawdę. Albo się weźmiecie do roboty i odwołacie do pewnych podstawowych elementów, a wtedy będziecie w stanie to naprawić, albo ludzie się od was odwrócą. Przestaną wam wierzyć, ale i przestaną wierzyć w Europę. Stracą nadzieję. Ale jestem tu po to, by wam powiedzieć: nie traćcie nadziei, ponieważ to da się zrobić”.

Wojciech Sawicki, sekretarz generalny Zgromadzenia Plenarnego Rady Europy

„Papież nawiązał do tego, co leżało u podstaw tworzenia Rady Europy w 1949 r., parę lat po zakończeniu wojny, tego, co było wtedy ważne: dążenia do pokoju, aby to, co działo się w Europie parę lat wcześniej już nigdy się nie powtórzyło. Po to jest przede wszystkim Rada Europy. A Papież w przemówieniu do nas do tych korzeni Rady Europy nawiązywał. Trzeba pamiętać, że ojcowie założyciele Rady Europy to byli ludzie o korzeniach chrześcijańskich. Nie tyle religie, ale korzenie chrześcijańskie, były u podstaw tego, czym jest ta instytucja. O tym trzeba pamiętać. Myślę, że ważnym przesłaniem Papieża było jego wołanie do Europy: Europo, gdzie są twoje korzenie, gdzie jest twój wigor, obudź się! Gdzie jest to, czym żyłaś przez tyle lat, czym stymulowałaś ludzi i z czym szłaś do przodu? Tego wszystkiego teraz brakuje. Europo wróć do korzeni. Spójrz na to, co było dobrego w tym, co robiłaś i idź dalej do przodu. W Parlamencie Europejskim Papież nazwał nas, Europę, babcią, jak byśmy byli u schyłku. A tak być nie powinno. Powinniśmy odpowiadać na nowe wyzwania”.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama