O Kościele w Albanii, duchowym spustoszeniu komunizmu i wendecie opowiada ks. Artan Seli, salwatorianin, proboszcz parafii w Kopliku i kanclerz kurii archidiecezji Szkodra-Pult.
KAI: Albania i Kościół są już gotowi na przyjęcie papieża Franciszka?
Ks. Artan Seli: Wizyta papieża jest wielkim wydarzeniem nie tylko dla Kościoła katolickiego ale całego społeczeństwa albańskiego. Przygotowania do niej cały czas trwają, nie tylko w sensie materialnym. Przede wszystkim przygotowujemy się duchowo. Trwają m.in. adoracje Najświętszego Sakramentu, odwiedziny u chorych, specjalne nabożeństwa zainicjowane przez albański episkopat w intencji papieskiej pielgrzymki.
A jak się zaangażowały w jej przygotowanie albańskie władze?
- Również albańskie państwo wiele robi przed pielgrzymką papieża Franciszka. Największe prace trwają w stolicy Tiranie, gdzie papież spędzi większość czasu. Na ulicach miasta widać plakaty zapowiadające papieską wizytę. Trwają prace porządkowe na trasie z lotniska do centrum Tirany. Wyremontowano także drogę do ośrodka Betania, gdzie papież spotka się z dziećmi i przedstawicielami podopiecznych innych ośrodków charytatywnych. Coraz więcej o pielgrzymce mówi się w albańskich mediach. Premier albańskiego rządu zamieścił na swojej stronie internetowej i na Facebooku projekt ołtarza, przy którym będzie odprawiana Msza św. Na tirańskim lotnisku w tych dniach ma zostać postawiony nowy pomnik bł. Matki Teresy z Kalkuty. Przede wszystkim jednak modlimy się, aby papieska wizyta przyniosła jak najwięcej duchowych owoców.
Jak obecnie wygląda religijność Albańczyków po straszliwych latach komunizmu?
- Wiemy jak straszliwie Albańczycy cierpieli w czasach komunizmu, który niszczył człowieka we wszystkich jego wymiarach. Teraz cieszymy się wolnością religijną i większość ludzi poznała Boga i zbliżyła się do Niego. Niestety nadal pokutuje mentalność postkomunistyczna. Wiele osób wciąż wstydzi się manifestowania swojej religijności. Mimo wszystko patrzymy z optymizmem w przyszłość. Na północy kraju stykamy się z tradycyjnymi formami wiary i mamy wielu ludzi, którzy chcą poznać Chrystusa. Z drugiej strony mamy do czynienia z zachodnimi wzorcami, dalekimi od wiary i religijności. Młodzi ludzie wyjeżdżają na Zachód, a tam nie stykają się raczej z religią. Wracają przywożąc ze sobą negatywne wzorce. Stają się religijnie oziębli i obojętni.
W kościołach widać więcej ludzi starszych czy młodych?
- W kościołach przeważają ludzie młodzi, dzieci i osoby starsze. Brakuje ludzi w średnim wieku, wychowanych w czasach komunistycznych, dla których, jak już powiedziałem, wiara w Boga nadal jest czymś wstydliwym lub obojętnym.
Z jakimi największymi problemami społecznymi musi się zmierzyć Kościół w Albanii?
- Społeczne problemy, z jakimi mierzy się Kościół są podobne do tych, z jakimi mamy do czynienia na Zachodzie. A jest to problem rozwodów, rozbitych rodzin, przestępczości i ciągle pokutujący w tym kraju problem wendety, krwawej zemsty rodowej nazywanej tutaj „gjakmarrja”, której tradycja sięga XV wieku. W 2012 r. Kościół katolicki na północy Albanii przyjął dekret przewidujący, że sprawcy wendety są poddani ekskomunice. Dlatego tak wielki akcent w duszpasterstwie kładziemy na kwestię przebaczenia win. Ten problem na pewno podejmie papież Franciszek podczas pielgrzymki. Już teraz w mediach mówi się o tym, że wystosuje on specjalne orędzie o przebaczeniu. Na ten problem zwracają też uwagę biskupi w orędziu wystosowanym przed pielgrzymką. Ponadto dużym problemem jest produkcja narkotyków i ich przemyt. Jesteśmy zatem małym krajem z wielkimi problemami.
Czy Albańczycy rozliczyli się ze swoją komunistyczną przeszłością?
- Trudno powiedzieć, czy się rozliczyli. Niektórzy tęsknią za komunizmem mówiąc, że wtedy było lepiej. Nadal pokutuje mentalność postkomunistyczna objawiająca się brakiem poczucia wspólnoty i odpowiedzialności za dobro wspólne. Nadal w zachowaniach i opiniach słyszy się głosy: co mnie to obchodzi, skoro to nie należy do mnie i powinno się tym zająć państwo. Widać to też na nieuporządkowanych i zaśmieconych ulicach. Staramy się o tym mówić. Powtarzamy, że to jest nasz piękny kraj i powinniśmy być za niego odpowiedzialni.
Jak wygląda sytuacja Kościoła katolickiego? Czy dużo macie powołań kapłańskich i zakonnych?
- W naszym Kościele nadal dominują misjonarze i misjonarki przyjeżdżający do nas z zagranicy, by głosić Chrystusa. Mamy miejscowe powołania, ale jest ich bardzo mało. Brakuje nam kapłanów, a ci, co pracują, mają mnóstwo pracy, po kilka kościołów do obsłużenia. Po upadku komunizmu w latach 90. było pewne ożywienie powołań, ale teraz jest ich bardzo mało. Więcej jest powołań do zakonów. Młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu pracy i tam szukają swojej przyszłości. Brakuje nam ludzi głoszących Chrystusa a przecież mamy jeszcze tak wiele do zrobienia.
Kościół katolicki po islamie i Kościele prawosławnym jest trzecią co do wielkości wspólnotą religijną w Albanii. Jak wyglądają relacje między wami?
- Między nami nie ma żadnych problemów i żyjemy zgodnie. Możemy być nawet dla innych przykładem. Pewnym problemem, podobnie jak w innych krajach bałkańskich, jest wzrost tendencji fundamentalistycznych wśród muzułmanów. Pojawiają się grupy z zewnątrz głoszące radykalne poglądy i to może stać się niebezpieczne. Cały czas wspólnie głosimy, że w islamie i chrześcijaństwie wierzymy w jednego Boga, jesteśmy religiami miłości i pokoju.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Nazwał to „kwestią sprawiedliwości”, bardziej, aniżeli hojności.
Dla chrześcijan nadzieja ma imię i oblicze. Dla nas nadzieja to Jezus Chrystus.
Ojciec święty w przesłaniu do uczestników spotkania pt. „Dobro wspólne: teoria i praktyka”.