Opiekun na czas burzy

Kościołowi groziła zapaść. Wierni się tego bali, nieprzyjaciele na to liczyli. 150 lat temu papież powierzył Łódź Piotrową opiece potężnego patrona. W dzisiejszym kryzysie chcemy zrobić to w naszym domu.

Pius IX przyglądał się projektowi obrazu, którego namalowanie zlecił w związku z ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi Panny. – Gdzie jest Józef? – zapytał malarza. Artysta wskazał jedną z postaci składających hołd Matce Bożej. – O, nie – zaoponował papież. – Świętemu Józefowi w niebie przysługuje to samo miejsce, które Bóg wyznaczył mu na ziemi: obok Jezusa i Jego Matki – powiedział.

Źle się dzieje

Rzym, druga połowa XIX wieku. Narastają niepokoje społeczne, ludność wznieca bunty. Na schodach parlamentu umiera ugodzony sztyletem premier.

– Zdrajca! – słyszy Pius IX, przejeżdżając przez miasto. Przez kraj przewalają się korpusy wojskowe interweniujących sąsiadów. Niewiele to daje – nadchodzi kres Państwa Kościelnego. Jego ziemie zostają zajęte przez zjednoczone królestwo włoskie. Rzym jeszcze pozostaje w rękach papieża, ale to już tylko kwestia czasu.

Pius IX nie widzi możliwości rezygnacji z istniejącego z górą tysiąc lat państwa, które do tej pory dawało następcom św. Piotra niezależność od wpływów innych władców. Zresztą prawie nikt z ludzi Kościoła sobie tego nie wyobraża. Sytuacja wydaje się bez wyjścia. Co stanie się z Kościołem, gdy jego ziemska stolica zostanie wydana na łaskę i niełaskę możnych tego świata?

Ale to niejedyny problem. Są i gorsze, bo dotykające samych dusz ludzkich. W świecie wzrastają wpływy środowisk wrogich chrześcijaństwu. Pojawiają się idee komunizmu i liberalizmu, coraz silniej działa masoneria. Przybiera na sile tzw. racjonalizm, negująca Boga naiwna wiara w nieograniczone możliwości ludzkiego rozumu. Umysły ogarnia złudna nadzieja, że człowiek zdoła sam z siebie odpowiedzieć na wszystkie zagadki wszechświata i własnego wnętrza. Kwestionuje się nienaruszalne dotąd zasady moralne. Także w samym Kościele nie brakuje głosicieli doktrynalnych nowinek i rzeczników ograniczenia władzy papieskiej.

Przesilenie

Nadszedł krytyczny rok 1870. W Watykanie trwał rozpoczęty pod koniec poprzedniego roku sobór powszechny. Ojcowie soboru pracowali z pośpiechem, czując narastające w Europie napięcie. W powietrzu wisiała wojna francusko-pruska, która musiała zaważyć na losach już i tak istniejącego tylko teoretycznie Państwa Kościelnego. Rankiem 18 lipca rozszalała się nad Rzymem potężna burza, jakby symbolicznie zapowiadając nadchodzące wydarzenia. Błyskawice raz po raz rozdzierały niebo nad bazyliką św. Piotra, a w ich blasku i wśród huku gromów biskupi głosowali nad przyjęciem kluczowej konstytucji „Pastor aeternus”. Formułowała ona dogmat o nieomylności papieskiej, który znacząco wzmocnił władzę duchową Ojca Świętego akurat wtedy, gdy tracił on władzę świecką. Że jednak tak się stanie, tego wtedy nikt nie wiedział. Katolicy na całym świecie zanosili modły o ocalenie Kościoła i z niepokojem nasłuchiwali wieści z Wiecznego Miasta. Dominowały troska i współczucie dla papieża.

To o Piusie IX, którego ziemska władza skurczyła się już tylko do obszaru Rzymu, pisał Norwid: „Och! Europo!… każ, niech wraz zamilknie Potwarca,/ Bo bezinteresowność przerosła Ciebie;/ Słowa oblężonego starca/ Palą się w niebie!”. Tymczasem „oblężony starzec” bezpowrotnie tracił oparcie w strukturach doczesnych. Wybuchła wojna, wskutek czego ochraniający Rzym garnizon francuski opuścił miasto. 15 września 1870 roku wojsko papieskie złożyło broń. Tego dnia o godzinie dziesiątej do Rzymu wkroczył generał Cadorna, dowódca wojsk włoskich. Państwo Kościelne przestało istnieć. Papież zamknął się w murach Watykanu, ogłaszając się jego więźniem i do śmierci nie opuszczając jego obszaru.

Patron wychodzi z cienia

Katolikom tamtego czasu wydawało się, że tego kryzysu Kościół nie przetrzyma. Na to samo liczyli też jego liczni wrogowie. W tej dramatycznej sytuacji 8 grudnia 1870 roku Pius IX, w odpowiedzi na prośby biskupów, wydał dekret „Quemadmodum Deus”, w którym uroczyście ogłosił św. Józefa opiekunem Kościoła powszechnego.

„Gdy zaś w dzisiejszych smutnych czasach Kościół św., Matka nasza, doznaje tak wielkiego ucisku i prześladowania, że nieprzyjaciele jego zdają się myśleć, iż bramy piekielne przezwyciężyć go zdołają (…) Ojciec Święty Pius IX, głęboko wzruszony ostatnimi wypadkami, chcąc siebie i wszystkich wiernych polecić szczególnej, a przemożnej opiece św. Józefa, raczył zadośćuczynić żądaniom czcigodnych biskupów, ogłaszając uroczyście św. Józefa patronem Kościoła Świętego, i nakazał, aby święto 19 marca przypadające zostało podniesione do świąt pierwszej klasy” – czytamy w dokumencie. W osobnym liście do biskupów papież wyjaśnił zasadniczą intencję tego aktu: „Aby Kościół mógł pod opieką św. Józefa służyć bezpiecznie Bogu”.

To był początek odnowionego kultu św. Józefa. Odnowionego – bo święty opiekun Pana Jezusa i mąż Maryi Panny przez wiele wieków był zapomniany. Jeśli się pojawiał, to raczej w tle Jezusa i Maryi, niczym statysta, a nie głowa Świętej Rodziny. Decyzja Piusa IX przypomniała katolikom, że Józef w hierarchii świętości zajmuje wyjątkowe miejsce.

Akt ustanowienia św. Józefa patronem Kościoła potwierdzony został listem apostolskim „Inclytum patriarcham” z 7 lipca 1871 roku. „Znamienitego patriarchę, błogosławionego Józefa Bóg wybrał przed wszystkimi innymi, aby był na ziemi najczystszym i prawdziwym małżonkiem Niepokalanej Dziewicy Maryi i domniemanym ojcem Jego jedynego Syna. Aby pozwolić Józefowi wypełnić jak najlepiej równie delikatne zadanie, Bóg zlał na niego bardzo szczególne łaski i pomnożył je obficie. Słusznym jest, aby teraz, gdy Józef został ukoronowany chwałą i czcią w niebie, Kościół otoczył go szerokimi oznakami czci i aby czczono go z wewnętrzną i serdeczną pobożnością” – pisał papież.

Następca kontynuuje

Wśród sygnatariuszy petycji do papieża o ogłoszenie św. Józefa patronem Kościoła powszechnego był kard. Joachim Pecci. Za osiem lat to on obejmie stery Kościoła jako Leon XIII i w tej roli ustanowi nowe nabożeństwo do św. Józefa.

W encyklice „Quamquam pluries” Leon XIII przedstawiał trudne położenie, w jakim znalazł się Kościół: „Wy, czcigodni Bracia, znacie stosunki, w których żyjemy; są one dla Kościoła katolickiego tak niepomyślne jak nigdy przedtem. Widzimy przecież, że u wielu znika wiara, która jest podstawą cnót chrześcijańskich, i oziębia się miłość, młodzież dorasta bez wiary i bez obyczajów, do Kościoła Chrystusowego ze wszystkich stron szturmuje podstęp i przemoc i toczy się gwałtowna walka przeciwko papiestwu, wreszcie widzimy, że podstawy naszej świętej religii z coraz większą bezczelnością bywają zaczepiane” – pisał. Zalecił wytrwałą modlitwę do Boga, bo tylko od Niego należy się spodziewać pomocy i ratunku. W tym kontekście wskazał na zasadniczy powód, dla którego Józef jest patronem Kościoła i dla którego Kościół liczy na jego opiekę: fakt, że był mężem Maryi i domniemanym ojcem Jezusa. „Ponieważ (…) św. Józef połączony był z Przenajświętszą Dziewicą węzłem małżeńskim, przeto niezawodnie najbardziej zbliżył się do owej wzniosłej godności, którą Bogurodzica wszystkie stworzenia o wiele przewyższyła” – wyjaśniał. Podkreślił szczególne znaczenie faktu, że „Słowo Odwieczne z pokorą było św. Józefowi poddane i okazywało mu cześć, jaką dzieci rodzicom okazywać winny”. Józef wiernie wywiązał się z zadania, jakie wyznaczył mu Bóg. „Dlatego jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przed innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i bronił Kościoła Chrystusowego tak, jak strzegł ongiś najsumienniej Rodzinę z Nazaretu, gdzie było tego potrzeba” – dowodził Leon XIII.

Dla podkreślenia bliskości Józefa i Maryi zalecił, żeby wierni październikowe modlitwy różańcowe kończyli wezwaniem: „Do ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli…”.

Józef w obłokach

Gdy dzieją się rzeczy o istotnym znaczeniu dla Kościoła, zdarza się, że niebo potwierdza podejmowane przez pasterzy decyzje. Tak było po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP, Maryja w ­Lourdes przedstawiła się Bernadecie jako „Niepokalane Poczęcie”. Niebo zareagowało także na odnowę kultu św. Józefa. Stało się to 13 października 1917 roku w Fatimie. Wtedy, podczas tzw. cudu słońca, obserwowanego przez stutysięczny tłum, Maryja objawiła się dzieciom po raz ostatni. Wizjonerzy w pewnej chwili ujrzeli na niebie stojącą po prawej stronie słońca Maryję, a po lewej – św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus na lewej ręce. Józef uniósł prawą dłoń i razem z Małym Jezusem trzykrotnie wykonał znak krzyża nad światem. Święty Opiekun błogosławiący światu wraz z Synem Bożym to znak, który wiele mówi o znaczeniu wstawiennictwa tego niezwykłego świętego.

Czekamy

W grudniu tego roku przypada 150. rocznica obrania św. Józefa na patrona Kościoła. W nawiązaniu do tego jubileuszu w polskim episkopacie zapadła decyzja o uroczystym zawierzeniu mu naszej ojczyzny i Kościoła w Polsce. Miejscem przeprowadzenia tego aktu ma być narodowe sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Termin, pierwotnie wyznaczony na 2 lipca, decyzją administratora apostolskiego abp. Grzegorza Rysia został odłożony.

– Kiedy patrzymy w duchu religijnym na jakiekolwiek akty zawierzenia, widzimy, że one są dokonywane w momencie zagrożenia – mówi filipin ks. Dariusz Dąbrowski, jeden z postulatorów aktu zawierzenia i duchowy opiekun Wspólnoty Świętego Józefa. Taki trudny czas właśnie przeżywamy z powodu pandemii koronawirusa, której skutki ekonomiczne i społeczne, a także konsekwencje w życiu religijnym niełatwo przewidzieć. Jest to również czas trudny dla Kościoła w naszej ojczyźnie, boleśnie dotkniętego przez grzech wykorzystania dzieci przez niektórych duchownych. W tych ciemnościach i niebezpieczeństwach wzywamy pomocy potężnego Orędownika. – To dobrze, że chcemy oddać się w opiekę św. Jozefowi w momencie trudnym, bo kiedy, jak nie wtedy właśnie? – zauważa ks. Dąbrowski. Zwraca uwagę na hasło, pod którym odbyła się przygotowująca do tego wydarzenia nowenna: „Polski dom św. Józefa”. Na rozważania składały się trzy grupy tematów: dom Kościoła, dom ojczyzny i dom rodzinny. – To nawiązanie do doświadczenia Kościoła domowego, bo Józef nie znał innego Kościoła jak tylko ten domowy w Nazarecie – tłumaczy kapłan. – Modlimy się do Józefa, ale oczywiście mamy na myśli cały dom nazaretański, więc także Jezusa i Maryję. Chodzi o to, że Polacy powierzają św. Józefowi polski dom – wskazuje. I dodaje: – Teraz ufnie czekamy na decyzję biskupów co do terminu, w którym w sposób godny tego wydarzenia to nastąpi.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg