Gdańsk: Każdy ma swoje Westerplatte

Gdy Ojciec Święty przypłynął z Gdyni do molo w Sopocie, było ciemno. Ale wierny Lud Boży Diecezji Gdańskiej cierpliwie czekał, aby powitać Dostojnego Gościa. Zaśpiewały zjednoczone chóry akademickie, a Papież specjalnym pojazdem udał się do swojej rezydencji w Gdańsku-Oliwie

Mimo trudów całego dnia zdążył się spotkać z ważniejszymi w Gdańsku „osobami prywatnymi", a nazajutrz wczesnym rankiem, już czuwał na modlitwie.

PIĄTEK, 12. VI.

SPOTKANIE Z MŁODZIEŻĄ NA WESTERPLATTE

Jest już piątek, 12 czerwca. Dla Gdańska historyczny dzień. Najpierw spotkanie z polską młodzieżą na Westerplatte, która gromadzi się tu od wczesnego ranka. Młodzież, początkowo jakby przygaszona długością bezwzględną dokładnością kontroli osobistej, budzi się na widok statku z Papieżem. Rozlegają się salwy armatnie. Okręt staje w gali banderowej. I miła niespodzianka: Ojciec Święty idąc w tłum, do młodzieży, niemal na całą głębokość placu, owacyjnie witany pieśnią „Bądź pozdrowiony, Gościu nasz.." Pojawiają się transparenty wyrażające przywiązanie do Papieża i tych ideałów, które szczególnie mocno w ostatnich latach porywają serca młodzieży. Jan Paweł II silnym głosem rozpoczyna Liturgię Słowa, by „zagłuszyć" entuzjazm młodzieży.

W swojej bardzo „programowej" homilii Ojciec Święty powrócił do znanego tekstu Mk 10, 17—22 l owego młodzieńczego zapytania: „co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?". Podkreślił wagę i konieczność zachowywania przykazań oraz potrzebę wierności głosowi sumienia. Powiedział: „Człowiek jest sobą poprzez wewnętrzną prawdę. Jest to prawda sumienia odbita w czynach. W tej prawdzie każdy człowiek jest zadany samemu sobie. (...) Chłopiec, dziewczyna, którzy nauczą się obcować z Bogiem na gruncie wewnętrznej prawdy swego sumienia, są mocni. Mogą stawić czoło przeróżnym sytuacjom, nawet bardzo trudnym. Tu rozpoczęła się seria oklasków, przerywających co chwila dalsze słowa Papieża.

Oklaskami odpowiedziała młodzież na apel, by żyć heroicznie na co dzień, (...) aby dochować wierności sumieniu w pracy zawodowej, aby nie ulec modnemu dziś konformizmowi, aby nie milczeć, gdy drugiemu dzieje się krzywda ale mieć odwagę wyrażenia słusznego sprzeciwu i podjęcia obrony, Papież zachęcił także młodzież do „trwania pełnego inicjatywy", z której młodemu człowiekowi nigdy nie wolno rezygnować. I dodał: Przyszłość Narodu zależy od Was i musi od Was zależeć. To jest nasza Ojczyzna nasze „być" i nasze „mieć", i nikt nie może pozbawić nas prawa, by nasza przyszłość, „nasze być i mieć" nie zależało od nas. Wreszcie nawiązał Ojciec Święty do tajemnicy Eucharystii, tajemnicy obecności Boga działającego w ludziach i przez ludzi. To miejsce — powiedział— jest także świadkiem. Tu, na tym miejscu, na Westerplatte, we wrześniu  1939 roku, grupa młodych Polaków, żołnierzy, pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego, trwała ze szlachetnym uporem, podejmując nierówną walkę z najeźdźcą. Walkę bohaterską. (...)  Trzeba, ażeby ten symbol wciąż przemawiał, ażeby stanowił wyzwanie dla coraz nowych ludzi i pokoleń Polaków.

Każdy z Was' młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte" Jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę. o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można „zdezerterować". Wreszcie — jakiś porządek praw i wartości, które trzeba utrzymać" i „obronić": w sobie i wokół siebie. Obronić — dla siebie i dla innych. (...) Wtedy właśnie w takim momencie — nazwijmy go momentem „Westerplatte"' (:..), pamiętajcie: oto przechodzi w Twoim życiu Chrystus — i mówi: „Pójdź za mną". Nie opuszczaj Go Nie odchodź. Przyjmij to wezwanie.

Po burzy oklasków, jakie się w tym miejscu odezwały, należy sądzić, że wypowiedź ta zostanie podjęta jako synteza papieskiego przesłania skierowanego do polskiej młodzieży, a samo słowo „Westerplatte" wejdzie do naszego polskiego języka na stałe z jeszcze jednym, religijno-moralnym odcieniem znaczeniowym.

Ojcu Świętemu nie było łatwo rozstać się z młodzieżą. Gromkie „Zostań z nami" usiłowało Go zatrzymać. Papież podjął to wołanie i wydobył z tego liturgiczny, w dużym stopniu eucharystyczny sens, ukazując Boga jako adresata naszego wołania: „Zostań z nami", Jeśli Bóg pozostanie na trwałe w Waszych sercach — moje skromne apostolskie zadanie będę uważał za spełnione — dopowiedział Jan Paweł II i pożegnał się z młodzieżą.

NABOŻEŃSTWO DLA CHORYCH w BAZYLICE MARIACKIEJ

Spotkanie z młodzieżą nieco się przedłużyło i dlatego nabożeństwo dla chorych w Bazylice Mariackiej zaczęło się z pewnym opóźnieniem. Zgromadziło się tu ponad 700 chorych, w tym 130 chorych na wózkach, a 'także 1300 osób ze służby zdrowia (lekarze, farmaceuci, pielęgniarki). I do jednych i do drugich Ojciec Święty skierował swoje serdeczne słowa, wykazując zatroskanie nie tylko o chorych, ale także o aktualny stan polskiego lecznictwa. Na zakończenie homilii powiedział:

Drodzy Bracia i Siostry! Wszyscy chorzy i cierpiący! Jesteście wpisani bardzo głęboko w tę przejmującą tajemnicą wiary: Krzyż — Eucharystia — Wieczernik — słowa setnika.

Pamiętajcie, że Chrystus „do końca nas umiłował" (por. J 13, 1) przez Krzyż, a miłość'' ta trwa w Eucharystii.

Pamiętajcie! Niech to będzie Waszą mocą w słabości. Wy także jesteście wezwani, aby miłować „do końca".

I Wy, drodzy Bracia i Siostry, lekarze, pielęgniarki, członkowie służby zdrowia — wy także jesteście wezwani, aby miłować „do końca".

Rozważcie, co to znaczy!

Co to znaczy?!

Następnie Ojciec Święty udzielił niektórym chorym Sakramentu Namaszczenia. Znalazło się także miejsce na szczególnie wzruszający dialog doświadczonego cierpieniem Papieża-Poląka z cierpiącymi rodakami. Po nabożeństwie Ojciec Święty przejechał ulicami miasta do swojej rezydencji w Oliwie. Po drodze Papież zatrzymał się pod .pomnikiem poległych stoczniowców, gdzie złożył wiązankę kwiatów

MSZA ŚWIĘTA NA ZASPIE

Pięknie dziś prezentuje się Zaspa, jeszcze do niedawna jakby „zaspana", zatopiona w betonowym śnie. Kilkanaście lat temu było tu lotnisko cywilne. Dziś mieszka w tej dzielnicy już 45 tysięcy ludzi, a wśród nich najsławniejsza w Polsce „osoba prywatna" — Lech Wałęsa i jego liczna rodzina. Przywykliśmy już do tego, że we wielkich osiedlach mieszkaniowych ludzie prawie ze sobą nie rozmawiają nawet w ramach jednej klatki schodowej, nie mówiąc już o ludziach z klatek sąsiednich. I oto stało się coś niesamowitego. Gdy patrzę na niezwykle starannie i przemyślnie wykonane dekoracje na domach okalających ten 30 hektarowy plac, który na dzień dzisiejszy stał się świątynią Boga, z niebem jako sklepieniem, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że podsłuchuję autentyczną „rozmowę," mieszkańców kilkudziesięciotysięcznego osiedlą. Rozmawiają ze sobą nie tylko ludzie z rożnych pięter, klatek, ale całych bloków. Świadczy o tym nie tylko zorganizowana — zwykle symetrycznie struktura akcentów plastycznych, ale również treść haseł. Na fasadach bloków okalających plac nabożeństwa, potężna, na całą szerokość najwyższych segmentów litery układają się w hasła „WITAMY" (kolor brązowy), „WITAJ OJCZE" (kolor niebieski) itd. Z góry na dół, na całą wysokość dziesięciopiętrowych bloków, flagi, biało-czerwone, żółto-białe i biało--niebieskie. Na jednym z wyższych pięter starannie wykonany transparent: „Byliśmy — Jesteśmy — Będziemy", a poniżej, w bardzo podobnym stylu. „Zawsze wierni Bogu". Tam, gdzie bloki układają się w kształt trapezu, łatwo odczytać wspólny mianownik kilkudziesięciometrowych haseł: „Krzyż znakiem miłości", „Nie zdejmę krzyża z mojej ściany", „Nasze zwycięstwo przez krzyż". Albo nieco dalej: „Rodzina twierdzą wiary narodu", „Przyszłość narodu wiedzie przez rodzinę", „Maryja nadzieją rodziny polskiej". Większość haseł nawiązuje do tematyki Kongresu Eucharystycznego i podstawowych prawd wiary. Najczęściej oczywiście — „DO KOŃCA ICH UMIŁOWAŁ"; Dwa rzucające się w oczy hasła o treści społecznej umieszczono na .samorządnym i niezależnym wiadukcie: „Praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy" oraz „Właściwym podmiotem pracy jest sam człowiek" — obydwa zaczerpnięte z nauki Jana Pawła II. Na blokach mieszkalnych tylko jedno hasło o treści wyraźnie politycznej: „Nasz ustrój, to socjalizm" — bardzo estetycznie wykonane. Oczywiście, dominującym — nie tylko od strony dekoracyjnej — elementem na placu stał się ołtarz.

Wiele pomysłowości i wyczucia symboliki wykazał scenograf gdańskich teatrów Kazimierz Kołodziej, który zaprojektował imponujący nie tylko rozmiarami (18 m wysokości) ołtarz na Zaspie. Przypomina on jakby unoszoną na falach szerokich schodów dawną kogę gdańską, której maszty układają się w kształt trzech charakterystycznych krzyży. Na dziobie żaglowca (starochrześcijański symbol Kościoła) figura św. Piotra Apostoła. Prezentuje się to wspaniale.

Tu za chwilę ma być sprawowana Najświętsza Ofiarą —.główna uroczystość, -tej stacji Kongresu . Ponad 20 hektarów "ludzi." Dziwne" to określenie, ale któż ten tłum policzy. Powtarza się pytanie: był milion, czy nie było miliona? Nie wiadomo. Wiadomo, że byli ludzie. Nie tylko z Gdańska i okolicznych diecezji. Przybyli tu ludzie ciężkiej pracy. Z całej Polski. To jest ich eucharystyczne świętowanie. Jest dostojnie i kolorowo. Organizatorzy zadbali, by poszczególne sektory były jednolicie ubarwione chustami określonego koloru. Udało się. Plac żyje. Ożywiły go transparenty. Powiem tylko, że hasła formułowane były w języku, który ten tłum ludzi doskonale rozumiał, w którym się szybko, zupełnie spontanicznie porozumiał od chwili, gdy przy ołtarzu stanął, a potem przemówił Ojciec Święty, a właściwie już w momencie uroczystego powitania.

Witając Ojca Świętego, Ordynariusz Gdański Ksiądz Biskup dr Tadeusz Gocłowski przypomniał, że w Gdańsku swój dzień Kongresu Eucharystycznego przeżywają Ludzie Pracy z całej Polski. Wybór tego miasta nie był przypadkowy, bowiem tu właśnie w sposób najbardziej wyrazisty uzewnętrzniła się obecność nowego środowiska ludzi świadomych nie tylko swej historii, ale również swych nienaruszalnych praw stojących na straży godności człowieka pracy. Gdańsk stał się dla współczesnej Polski symbolem obrony tych praw w sposób wolny od przemocy. Ten symbol został podjęty przez cały kraj. Następnie Biskup-Gospodarz zwrócił się do Dostojnego Gościa: Ojcze Święty! W trudnych, ale pełnych nadziei Dniach Sierpnia Ludzie Pracy prosili kapłanów o sprawowanie Eucharystii w miejscach pracowniczego trudu Oni wiedzieli, że sami nie zdołają wcielić w życie Pawłowej zasady o zwyciężaniu zła dobrem. Oparli się na Eucharystii, na zawierzeniu Maryi-Matce Sprawiedliwości i Miłości Społeczne} i trwali w duchowej łączności z Tobą. (...) Błogosłaio nam Ojcze Święty, byśmy byli solidarni z Bogiem i z ludźmi! (...)

Rozpoczęła się uroczysta, koncelebrowana Msza Święta. Starannie przygotowana i mocno rozbudowana liturgia, chóry „zjednoczone do kwadratu" zamykają cały horyzont po lewej stronie ołtarza. W tej scenerii, którą trudno opisać — sprawowana była ' uwielbiona w Gdańsku Eucharystia przez cały polski świat ciężkiej pracy.

Wygłoszona podczas tej Mszy Świętej homilia wejdzie zapewne na stałe nie tylko do polskiej i ogólnokościelnej teologii rzeczywistości ziemskich, zwłaszcza teologii pracy, ale zapisze się głęboko w sercach Polaków — jako zadanie do wykonania, a zarazem wezwanie do mądrej, odpowiedzialnej, o-partej na chrześcijańskiej nadziei „długomyślności", która powinna nas strzec przed działaniami nierozważnymi i rozwiązaniami odbiegającymi od podstawowych norm moralnych. Myślę, że od tego dnia słowo „solidarność", które pojawiło się wielokrotnie na ustach Papieża i całej rzeszy wiernych, będzie już coraz mniej straszyć, a zacznie nas, jako chrześcijan i Polaków, coraz bardziej zobowiązywać. Ten tekst trzeba będzie głęboko i powoli, z wielką dokładnością przestudiować. Dziś poprzestańmy na kilku tylko charakterystycznych fragmentach:

Praca ludzka Jeszcze raz wyrażam radość, że' mogę na tym etapie Kongresu Eucharystycznego być z Wami w Gdańsku. W tym mieście bowiem, a równocześnie na całym Wybrzeżu Bałtyckim i w innych środowiskach pracy w Polsce, podjęto ogromny wysiłek, zmierzający do tego, by ludzkiej pracy przywrócić jej pełny wymiar osobowy i społeczny. (...)

„Jeden drugiego brzemiona noście" — pisze święty Paweł do Galatów (6, 2), a słowa te mają wielką nośność. „Jeden ... drugiego". Człowiek nie jest sam, żyje z drugimi, przez drugich, dla drugich. Cała ludzka egzystencja ma właściwy sobie wymiar wspólnotowy — i wymiar społeczny. Ten wymiar nie może oznaczać redukcji osoby ludzkiej, jej talentów, jej możliwości, jej zadań. Właśnie z punktu widzenia wspólnoty społecznej musi być dość przestrzeni dla każdego. Jednym z ważnych zadań Państwa jest stwarzanie tej przestrzeni, tak, aby każdy mógł przez pracę rozwinąć siebie, swoją osobowość i swoje powołanie. Ten osobowy rozwój, ta przestrzeń osoby w życiu społecznym jest równocześnie warunkiem dobra wspólnego. Jeśli człowiekowi odbiera się te możliwości, jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw — nawet, gdyby to następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej" — jest, niestety, przeciw społeczeństwu. Przeciw jego dobru — również dobru wspólnemu.

„Jeden drugiego brzemiona noście" — to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni — przeciw drugim. I nigdy „brzemię" dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walką silniejsza od solidarności. (...)

„Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!" Niedzielna Eucharystia to szczególny a zarazem konieczny sposób wpisywania ludzkiego życia i ludzkiej pracy w Boże perspektywy. Niech to będzie również owocem Kongresu Eucharystycznego, zaofiarowanym Bogu przez ludzi pracy w Polsce. (...)

Podczas Kongresowej Mszy Świętej Jan Paweł II dokonał także koronacji łaskami słynącego obrazu z Trąbek Wielkich koronami papieskimi. Warto jeszcze wspomnieć, że wśród wielu darów, jakie złożono na ręce Ojca Świętego w Gdańsku, jeden posiada charakter szczególny: budowa Domu Samotnej Matki oraz Duszpasterskiego Ośrodka Obrony Życia Nienarodzonych im. Jana Pawła II w Matemblewie, gdzie czczona jest łaskami słynąca figura Matki Bożej Brzemiennej.

POŻEGNANIE Z GDAŃSKIEM

Żegnając się z Ludźmi Pracy i całym Gdańskiem, Ojciec Święty poprosił o łączność w modlitwie oraz o to, by właśnie modlitwa stała się w tym dniu jedynym wyrazem troski o obronę tych wartości, które w czasie sprawowania Eucharystii zostały w świetle Słowa Bożego przypomniane i zinterpretowane Czując ciężar trosk, jakie spoczywają na tym Ludzie, powiedział :z uśmiechem i otuchą: „Jakoś to będzie". Kolejnym etapem pielgrzymki miała być Częstochowa

KS. ANIONI DUNAJSKI

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.