Obrońca prostych ludzi

Życie i nauczanie Josepha Ratzingera cechuje zaskakująca spójność. Jeśli pokusić się o znalezienie klucza do tej całości, byłoby nim niewątpliwie słowo „prawda”.

Książka w polskim tłumaczeniu nosi tytuł: „Świadek prawdy”, co jest najwyraźniej aluzją do słynnej biografii Jana Pawła II pt. „Świadek nadziei” autorstwa George’a Weigla. Oryginalny tytuł dzieła to: „Sługa Boga i człowieczeństwa”. Oba te tytuły, zwłaszcza czytane razem, trafiają w sedno przesłania Benedykta XVI.

Życie i nauczanie Josepha Ratzingera cechuje zaskakująca spójność. Jeśli pokusić się o znalezienie klucza do tej całości, byłoby nim niewątpliwie słowo „prawda”. Wielki Bawarczyk od początku swej posługi podkreślał, że Dobra Nowina jest dobra, bo jest prawdą. I że Kościół nie może rezygnować z tego przekonania z powodu nacisków: czy to ze strony politycznej poprawności, czy postmodernistycznej niechęci do pojęcia „prawdy”, czy w imię dialogu z innymi religiami. Głoszenie prawdy u Ratzingera zawsze łączyło się z pojęciem „służby”. Bogu i człowiekowi. W tej kolejności. „Niczego nie przedkładać ponad służbę Bożą” – to zdanie z Reguły św. Benedykta jest dla papieża seniora wręcz programowym mottem. Wiele razy w jego pismach powtarza się teza, że służba człowiekowi nie jest ani autentyczna, ani pełna, jeśli nie jest ona wpierw służbą Bogu.

Elio Guerriero Świadek prawdy. Biografia Benedykta XVIwyd. WAM, Kraków 2018, s. 583   Elio Guerriero Świadek prawdy. Biografia Benedykta XVIwyd. WAM, Kraków 2018, s. 583
Najpełniejsza biografia?

Przedmowę do książki napisał Franciszek. Papież zauważa m.in., że dzieło to „przedstawia kompleksowe, wiarygodne i wyważone odczytanie życia i myśli” jego poprzednika. I wyznaje: „Jego modlitwa i przyjaźń są dla mnie szczególnie cenne”.

Na okładce „Świadka prawdy” wydawca umieścił marketingową zachętę: „Najpełniejsza biografia Josepha Ratzingera”. Najpełniejsza, gdy chodzi o faktografię i analizę dzieł Ratzingera – z tym można się zgodzić. Autor trzyma się klucza chronologicznego. Taki układ porządkuje gigantyczny materiał. Przy tego typu podejściu trudniej jednak o dokonanie głębszej, ideowej syntezy. Kiedy George Weigel skończył pisanie „Świadka nadziei”, Jan Paweł II jeszcze żył. Już po jego śmierci Weigel dokończył dzieła. Nie tylko uzupełnił opis wydarzeń związanych z końcówką życia papieża, ale pokusił się o rodzaj bilansu dokonań Jana Pawła („Kres i początek”).

Na podobne podsumowanie dokonań Benedykta XVI być może jest za wcześnie. Mam nadzieję, że autentycznie „najpełniejsza biografia”, ujmująca całość jego życia i teologii oraz wpływ jego myśli na świat i Kościół, jeszcze powstanie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w Polsce usystematyzowania teologii Ratzingera podjął się ks. prof. Jerzy Szymik w trylogii „Theologia Benedicta” (szkoda, że polski wydawca nie dopisał tej pozycji do bibliografii).

Pytania o sobór

Lektura „Świadka prawdy” uświadamia czytelnikowi, jak wiele światła wniósł Benedykt XVI w życie Kościoła jako teolog i jako pasterz w czasie soborowych turbulencji. Był ostatnim papieżem, który osobiście przeżył sobór. Współtworzył nauczanie soboru i stał się jego zaangażowanym interpretatorem. Właściwe odczytanie soboru leży mu mocno na sercu. Jest poniekąd jego testamentem.

Jest to temat wciąż aktualny, ponieważ pontyfikat Franciszka spowodował powrót do debaty o rozumienie soboru i sposób jego realizacji. W swoim pierwszym tradycyjnym bożonarodzeniowym przemówieniu do Kurii Rzymskiej Benedykt XVI nawiązał do przypadającej wtedy 40. rocznicy zakończenia soboru. Mówił o dwóch konkurujących ze sobą sposobach jego interpretowania. Starły się one już w trakcie prac soborowych. Po jednej stro­nie stała hermeneutyka braku ciągłości, która akcentowała zerwanie po­między wcześniejszym życiem Kościoła a tym, które miało się zacząć po soborze. Według tej interpretacji dokumenty soborowe są owo­cem kompromisu i nie zawierają prawdziwego soborowego ducha. Jedynie odważnie przekraczając literę tych tekstów, uzyska się przestrzeń na to, co było prawdziwą intencją ojców soborowych. Benedykt uważał, że należy odrzucić hermeneutykę zerwania, wspieraną przez szerokie kręgi medialne i część teologów. Opowiadał się za hermeneutyką reformy i ciągłości. „Kościół przed soborem i po nim jest tym samym Kościołem, jednym, świętym, powszechnym i apostolskim, który pielgrzymuje przez wieki” – akcentował.

Jego następca często krytykuje duszpasterstwo oparte na zasadzie „zawsze tak było”, wzywa do duszpasterskiego nawrócenia Kościoła. Słuszny postulat poszukiwania nowych dróg powinien być równoważony zasadą, którą Benedykt nazwał „hermeneutyką reformy i ciągłości”. Przyznał to sam Franciszek. W liście na obchody 450. rocznicy zakończenia Soboru Trydenckiego obecny papież wprost powołał się na wspominane przemówienie swojego poprzednika, uznając, że jego rozumienie reformy jest słuszne. Tak więc nawrócenie duszpasterskie, o które walczy Franciszek, nie ma być wymyślaniem Kościoła od nowa, ale pogłębieniem jego tożsamości zgodnie z wolą Chrystusa. Nawrócenie jest zawsze ruchem od „światowości” ku Ewangelii.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama