"To ja, papież Franciszek" - kolejny zaskakujący telefon następcy św. Piotra

Tym razem jego głos w słuchawce usłyszał zbieracz śmieci, który przy pracy stracił obie nogi.

We wtorek papież Franciszek zatelefonował do Maximiliana Roberta Acuñy, który zajmuje się na co dzień zbieraniem śmieci. Mężczyzna ma 33 lata, mieszka na przedmieściach Buenos Aires i stara się utrzymać rodzinę. Po wypadku, w którym stracił obie nogi, nie załamał się, nie prosił nawet o zasiłek. Zaproponował za to zorganizowanie specjalnego dnia, by uczcić wszystkich, którzy pracują w strasznych warunkach. Maximilian został uhonorowany podczas ceremonii w pałacu rządu w Buenos Aires, w uroczystości uczestniczyło jego 400 kolegów.

Inicjatywa była promowana przez L'Alameda, organizację pozarządową, która działa przeciwko handlowi ludźmi i pracy na czarno. Jej przedstawicielem jest Gustavo Vera, przyjaciel papieża. To on poinformował Franciszka o sytuacji Maximiliana. 

- Byliśmy w drodze na uroczystość, gdy zadzwonił telefon. Pierwsze słowa, które usłyszałem, brzmiały: "To ja, papież Franciszek" - wspomina Acuña. Mężczyzna był w takim szoku, że ledwo był w stanie wykrztusić kilka słów. Papież zapewnił go, że jeśli tylko przyjedzie do Argentyny, to się spotkają. - Zawsze naprzód. Jesteś przykładem dla wszystkich - powiedział Franciszek, dodając tym samym otuchy Maximilianowi. 

«« | « | 1 | » | »»
  • Anda
    20.07.2017 11:53
    Wzruszające, naprawdę. Szkoda, że gdy dymisjonował kard. Muellera, to nie dzwonił, nie pisał, nie rozmawiał, tylko - według relacji samego kardynała - na załatwienie tej ważnej sprawy znalazł jedynie minutę podczas większej audiencji.
  • PTaraski
    20.07.2017 13:25
    Te telefony, jak i wywiady, szczególnie ze masonem Scalfarim, są przyczyną wielkiego zamieszania, bo potem ich adresaci opowiadają rzeczy gorszące i świadczące po raz kolejny, że Bergoglio doktryny Kościoła się nie trzyma. Że przypomnę wypowiedź pewnej jego rozwiedzionej znajomej, którą miał podobno powiedzieć, że jej nowy związek jest OK i że może używać środków ... wiadomo jakich. Albo inny przykład, studio telewizyjne i program na żywo, w studiu pewien gość, niedawno nawrócony. Nagle na fonii dzwoni dziennikarz podszywający się pod Bergoglio i kieruje słowa do tego gościa, który ze wzruszenia wybucha płaczem - wszystko na fonii i wizji. Miał być żart, a wyszła żenada, która nie byłaby możliwa bez tego wydzwaniania.
  • Gość
    21.07.2017 21:06
    Dzwoni do śmieciarza, odpowiada na list chorego chłopca..., rozmawia z dziennikarzami, itp., a nie ma czasu na spotkanie z kardynałami w sprawie dubia. To go stawia w jak najgorszym świetle, bo zależy mu na efektownych działaniach, na które znajduje czas, a nie ma chwili dla swoich kardynałów i to w niezmiernie istotnej sprawie ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja