Musi kochać człowieka, ubogich i Kościół

Przyszły papież powinien twardo bronić zasad i nauki Kościoła, a jednocześnie wsłuchiwać się w głos współczesnego świata i nie uchylać od dyskusji na trudne tematy, takie jak celibat - napisała Teresa Stylińska w Rzeczpospolitej.

To jeden z przykładów odmiennych oczekiwań, jakie formułują kardynałowie, duchowieństwo i wierni. Papież powinien mieć doświadczenie w pracy w kurii rzymskiej, bo to mu ułatwi zarządzanie Kościołem, ale także w pracy diecezjalnej, bo wówczas będzie lepiej rozumieć problemy wspólnoty wierzących. Powinien mówić po włosku, ale niekoniecznie musi być Włochem. Powinien być na tyle młody, by odnowić papiestwo, i na tyle stary, by jego pontyfikat nie trwał zbyt długo. Powinien iść w ślady Jana Pawła II, ale równocześnie wnieść nowe myśli i idee.

W kilku sprawach zgodni są wszyscy: następca Jana Pawła II musi być wyczulony na sprawy społeczne i na niedolę ludzi pozbawionych środków do życia. Powinien być człowiekiem dialogu - wewnątrz Kościoła i z innymi religiami, zwłaszcza islamem. Musi kochać ubogich i Kościół.

Rozbieżne oczekiwania
Nakreślenie wizerunku papieża nie jest sztuką dla sztuki, lecz pierwszym krokiem ku wyłonieniu nowego zwierzchnika Kościoła. Kardynałowie mówią, że najpierw muszą się zastanowić, jaki papież jest obecnie potrzebny wspólnocie katolickiej i światu. Potem przyjrzą się członkom Kolegium Kardynalskiego i rozważą, który z nich jest najbliższy ideału. Dopasują więc kandydata do wyobrażeń.

Zadanie byłoby proste, gdyby oczekiwania hierarchów - a także wspólnot wiernych - się pokrywały. Ale tak nie jest. Kardynałowie z różnych części świata kładą nacisk na odmienne sprawy.

Amerykańscy na przykład uważają, że nowy papież musi zainicjować wewnątrzkościelną dyskusję o takich sprawach, jak celibat księży czy kapłaństwo kobiet, bo bez tego Kościół nie upora się ze spadkiem liczby powołań. Należy także zastanowić się nad zdefiniowaniem roli świeckich i nad decentralizacją Kościoła. Chodzi o to, by decyzje w większym stopniu przeszły w ręce biskupów.

Oczekiwania takie podziela część hierarchów z Europy Zachodniej. Nie znajdują one jednak oddźwięku u większości kardynałów z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, którzy generalnie uchodzą za konserwatystów.

Konserwatywni kardynałowie afrykańscy
Kościoły Trzeciego Świata łączy nie radykalizm postulatów, lecz nadzieje o charakterze społecznym. "Potrzeba nam papieża wyczulonego, tak jak Jan Paweł II, na sprawy Afryki, jej problemy i wyzwania" - słowa Basile'a Mve, arcybiskupa Libreville, można odnieść nie tylko do Afryki.

Tę odmienność dobrze ilustruje podejście do takich kwestii, jak kontrola urodzeń i stosowanie prezerwatyw jako metody walki z AIDS. Najbardziej tym zainteresowany powinien być Trzeci Świat. Tymczasem tak nie jest. Sugestia, by Kościół odstąpił od zakazu stosowania prezerwatyw tam, gdzie trzeba powstrzymywać epidemię AIDS, wyszła nie od hierarchów afrykańskich, lecz od belgijskiego kardynała Godfrieda Danneelsa, który uchodzi za liberała.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama