Papieska prośba o pokój

Ostatni dzień papieskiej wizyty w USA rozpoczął się od bardzo wzruszającego momentu dla wszystkich Amerykanów. Papież modlił się w Strefie Zero, czyli w miejscu gdzie stały wieże WTC, zburzone w wyniku ataku terrorystycznego 11.09 2001.

Dziś na tym miejscu pozostały dwie ogromne dziury w ziemi, które w przyszłości będą elementem pomnika upamiętniającego tragedię. Papież modlił się dłuższą chwilę w ciszy, zapalił świecę i odmówił głośno modlitwę za wszystkie ofiary zamachu i o pokój w świecie. Modlił się między innymi: „Boże pokoju, ześlij pokój naszemu światu pełnemu przemocy: pokój w sercach wszystkich mężczyzn i kobiet, pokój między narodami na Ziemi. Zawróć na Twoją drogę miłości tych, których serca i umysły są ogarnięte nienawiścią”. Benedykt XVI rozmawiał przez chwilę z kilkoma osobami, które przeżyły i przedstawicielami rodzin, które straciły w tym miejscu swoich bliskich. O godzinie 14. 30 na baseballowym stadionie Yankee Benedykt XVI rozpoczął celebrowanie ostatniej Eucharystii na amerykańskiej ziemi. Około 57 tysięcy wiernych wypełniło szczelnie stadion. Reporterka telewizji EWTN mówiła, że relacjonowała już wiele imprez, ale takich środków bezpieczeństwa jeszcze w życiu nie widziała. Kard. Edward Egan witając papieża, przypomniał, że 200 lat temu powstała diecezja nowojorska i 3 inne diecezje, utworzone w wyniku podziału diecezji-matki w Baltimore, pierwszej w USA. Słowo powitalne było przerywane oklaskami.

Papież nawiązywał w swoim kazaniu do czytań 5 niedzieli wielkanocnej. Po raz kolejny podjął temat wolności. Słowa takie jak „autorytet” czy „posłuszeństwo” nie są dziś mile widziane. Jednak w kontekście Jezusowych słów „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” powinniśmy odkryć ich piękno. „Ewangelia uczy nas prawdziwej wolności, wolność dzieci Boga jest oparta na wyrzeczeniu się siebie, co jest częścią tajemnicy miłości. Tylko wyrzekając się siebie, jak powiedział Pan, znajdujemy naprawdę siebie”. Benedykt XVI mówił także o chlubnej drodze rozwoju Kościoła na amerykańskiej ziemi, którą trzeba z nowym zapałem kontynuować. „Na tej ziemi wolności i możliwości, Kościół zjednoczył bardzo zróżnicowaną owczarnię w wyznaniu wiary i dzięki wielu podejmowanym dziełom edukacyjnym, charytatywnym i socjalnym, wniósł znaczący wkład w rozwój całego społeczeństwa amerykańskiego” – mówił papież.

„Na tej ziemi religijnej wolności , katolicy znaleźli wolność nie tylko do praktykowania swojej wiary, ale także do pełnego udziału w życiu świeckim, wnosząc swoje głębokie moralne przekonania do sfery publicznej, współpracując z innymi w kształtowaniu żywego, demokratycznego społeczeństwa”. Ojciec święty zachęcał współczesnych katolików, aby wprowadzali w życie słowa modlitwy Pańskiej „przyjdź Królestwo Twoje”. Oznacza to obecność wiary w życiu, także w życiu politycznym. Wierzący powinni wnosić w życie społeczne i w kulturę piękno i prawdę Ewangelii. Nie powinni także tracić duch w obliczu oporu, sprzeciwu czy skandali. Tradycja amerykańskiego Kościoła jest źródłem nadziei na przyszłość. Papież jeszcze raz zwrócił się do młodzieży, zachęcając ich do otwartości na powołania do kapłaństwa i życia zakonnego. Kiedy mówił o konieczności obrony życia nienarodzonych, rozległy się oklaski. Na zakończenie Ojciec Święty wypowiedział słowa pozdrowienia po hiszpańsku.

O godzinie 20.00 Bendykt XVI pojawił się w hangarze lotniska im. J.F. Kennedy’ego. Papieża żegnało około 7 tysięcy wiernych, głównie z diecezji Brooklyn (druga nowojorska diecezja), ponieważ na terenie tej diecezji leży lotnisko. W imieniu Amerykanów papieża pożegnał wiceprezydent Dick Cheney w bardzo osobistym przemówieniu przerywanym co chwila oklaskami zebranych. Mówił m.in.: „Twoja obecność była zaszczytem dla naszego narodu, choć nas opuszczasz Twoje słowa i wspomnienie tego tygodnia pozostaną z nami. Jesteśmy ci prawdziwie i głęboko wdzięczni”. Papież podziękował za gościnność Amerykanów. Zakończył swoje pożegnalne przemówienie słowami: „Modlę się za wszystkich ludzi w Ameryce i za cały świat, żeby przyszłość przyniosła wzrost braterstwa, solidarności i wzajemnego szacunku oraz odnowienia zaufania i zawierzenia Bogu, naszemu niebieskiemu Ojcu. Z tymi słowami was opuszczam, i proszę abyście pamiętali o mnie w swoich modlitwach, zapewniam was o mojej przyjaźni w Panu. Niech Bóg błogosławi Amerykę!”. O godzinie 20. 40 papież wszedł po schodach do samolotu Alitalii, którym kilkanaście minut później wyruszył w drogę powrotną do domu.

Myślę, że to był dla Ameryki naprawdę błogosławiony czas. Katolicy mogli na nowo odkryć piękno wiary i Kościoła. Oby Posługa papieża wydała dobry owoc.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama