Św. Szczepan i wrogowie miłości

To ludzie mają się nawracać, a nie ich czyny.

Boże Narodzenie to najważniejsza wyprawa ratunkowa w historii ludzkości. Bóg przychodzi do nas osobiście, gdyż miłość okazywana z bliska umacnia nas bardziej niż miłość komunikowana z dalekiego Nieba. Dla wrogów miłości Narodzenie Zbawiciela to powód do agresji.

Po owocach poznacie ich

Jednym z najbardziej zaskakujących zjawisk w odniesieniu do człowieka jest ogromne zróżnicowanie postaw i zachowań między nami, ludźmi. Od początku historii pojawiają się takie osoby, które zachwycają nas swoją szlachetnością, miłością, wytrwałością w dobru. To osoby, które mają prawe sumienie i które w prawy sposób postępują zawsze: w każdej sytuacji i za każdą cenę. Od czasów Adama i Ewy pojawiają się jednak i tacy ludzie, którzy okazują się przewrotni i podli. Do ich grona należeli ci, którzy ukamienowali św. Szczepana – pierwszego świadka Chrystusa i pierwszego męczennika.

Kilka tygodni temu w czasie sympozjum dla psychologów stwierdziłem oczywisty fakt, że na co dzień mamy do czynienia z jednej strony z ludźmi kochającymi, szlachetnymi i świętymi, a z drugiej strony z egoistami, krzywdzicielami, manipulatorami. W czasie dyskusji jedna z psycholożek zaprotestowała i powiedziała, że nie wolno oceniać ludzi, gdyż jedyne, co jest dopuszczalne, to ocenianie zachowań. Wyjaśniłem wtedy, że przekonania tej pani są skutkiem jej magicznego myślenia, opartego na założeniu, że czyny same się dokonują – bez udziału i decyzji człowieka. Takie założenie jest oczywistą fikcją. Czyny nie dokonują się same z siebie. To dany człowiek zachowuje się w sposób święty lub w sposób podły. Jezus nie upomina złych czynów, lecz upomina złych ludzi. Wyjaśnia, że dobry człowiek – podobnie jak dobre drzewo – wydaje owoce dobrych czynów, a zły człowiek – podobnie jak złe drzewo – wydaje toksyczne owoce. Jezus jest jednoznaczny: to ludzie mają się nawracać, a nie ich czyny. Najbardziej nawet okrutne zachowanie nie jest winowajcą. Winowajcą jest sprawca tegoż zachowania.

Agresja ludzi podłych

Przychodzący na świat Zbawiciel kocha i uczy nas kochać. Pragnie, by odtąd nie było już krzyży i cierpień, lecz byśmy się wzajemnie kochali tak, jak On pierwszy nas umiłował. W każdej epoce Jezus staje się znakiem sprzeciwu dla tych, którzy nie kochają. Walka z Jezusem, który w ludzkiej naturze był Żydem, i szydzenie z Jego miłości ofiarnej i wiernej aż do krzyża to jedyna forma antysemityzmu, którą akceptuje Unia Europejska oraz jej najbardziej „światli”, „tolerancyjni” i „postępowi” przedstawiciele. Wspólną cechą tych, którzy nie kochają, jest agresja wobec każdego, kto kocha. Kto nie kocha, ten zagłusza swoje sumienie i nie może znieść istnienia człowieka, który  kocha i jest szczęśliwy. To właśnie stąd bierze się agresja tych ludzi, którzy do tego stopnia nie kochają samych siebie, że wmawiają sobie, iż do szczęścia wystarczy im eksperymentowanie z własną płcią czy z „ekspresją” seksualną. Dla ludzi, którzy potrafią zabijać nawet własne dzieci i dla których „ideałem” staje się bycie bezpłodnym erotomanem, znakiem sprzeciwu jest każdy, kto od Jezusa uczy się kochać. To właśnie dlatego chrześcijanie pozostają najbardziej prześladowaną religią. Od czasów św. Szczepana nic się w tym względzie nie zmieniło.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama