Pomoc i współczucie

Bardzo mocno podkreślono: rozwód jest złem moralnym. Równie mocno padło drugie stwierdzenie: Kościół nie wymaga trwania w toksycznych, pełnych przemocy związkach.

Ważny jest element pomocy wspólnoty w praktykowaniu przebaczenia. Wezwania do miłości nieprzyjaciół nie należy jednak traktować jako wymagania polubienia danej osoby. Nie oznacza to też konieczności wytłumienia negatywnych emocji. Zawsze jednak chodzi o to, by współmałżonkowi czynić dobro, błogosławić i modlić się za niego. Współmałżonek – zwłaszcza ten, który się zagubił, uwikłał w zło – szczególnie potrzebuje wsparcia modlitewnego.

Duszpasterstwo związków niesakramentalnych. Czy prowadzić i jak prowadzić, by nie rozmywać prawdy o małżeństwie? By nie stało się swoistą promocją, sugestią, że Kościół w zasadzie zaakceptował ponowne związki osób rozwiedzionych?

Pozostaje kwestią oczywistą – i do tego wzywa Jan Paweł II w Familiaris Consortio – że Kościół nie może porzucić także tych osób. Wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. […] Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei. ­ czytamy w adhortacji.

Nie pozostawiają miejsca na wątpliwości także wypowiedzi ludzi, którzy pojawili się na rekolekcjach w Domu Rekolekcyjnym Emaus w Koniakowie. Takie spotkania prowadzą do odnowienia podstawowej tożsamości chrześcijańskiej dziecka Bożego, ośmielają do podjęcia (lub powrotu) do życia z Bogiem, dochodzi do nawróceń. Duszpasterze mówią: ludzie ci powinni robić rachunek sumienia, wyznawać grzechy przed kapłanem (mimo braku możliwości rozgrzeszenia). Prowadzi to do refleksji, odnowy życia, aż do podjęcia decyzji trwania we wstrzemięźliwości, by móc ponownie korzystać z sakramentów.

Ważne jest jednak, by nie dopuszczać (lub zlikwidować) dysproporcję uwagi poświęcanej tym małżonkom, którzy zmagają się z kryzysem w swoich związkach, tym, którzy decydują się na trwanie w wierności – i tym, którzy wybrali ponowny związek. W parafiach, w których powstaje duszpasterstwo osób żyjących w związkach niesakramentalnych powinno obligatoryjnie – nawet wcześniej – powstać duszpasterstwo osób żyjących w separacji lub w samotności po rozwodzie – mówili prelegenci. Tymczasem wspólnota trudnych małżeństw „Sychar” to ciągle nieliczne wyspy, nie we wszystkich diecezjach można ją znaleźć.

Postawiono też pytanie o to, czy w ogóle tworzyć duszpasterstwa osób żyjących w związkach niesakramentalnych? Brak specjalnego duszpasterstwa nie oznacza porzucenia człowieka. Ludzie ci mogą przecież formować się w różnych wspólnotach, niekoniecznie specjalnie dla siebie utworzonych. Być może lepiej byłoby organizować – w Adwencie czy Wielkim Poście – spotkania i na nich zapraszać do włączenia się w życie Kościoła w ramach istniejących grup?

Jakie powinno być duszpasterstwo rodzin? Jaki jest stan? Czego brakuje, czego potrzeba? Te pytania pozostały otwarte, odpowiedź na nie będzie się zapewne kształtować. Trzeba jednak pamiętać, że Kościół nie może pozostawiać samych sobie tych, którzy starają się trwać w wierności, angażując się w duszpasterstwo osób żyjących w ponownych związkach. I z powodu prawdy o małżeństwie i zwykłej uczciwości.

W dyskusji pojawił się bardzo mocno problem przemocy i funkcjonujących w społeczeństwie przekonań. Dlaczego nie usłyszałam w Kościele, że mam prawo podjąć decyzję o separacji, dlaczego nikt mi nie pomógł? – na te pytania, zadane w konkretnej sytuacji, nie da się odpowiedzieć. Pytanie o to, jak pomóc tym, którzy są najsłabsi, pozostaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg