Magiczny kościotrup

Tygodnik Powszechny 15/2011

Z powodu brutalnej wojny z kartelami narkotykowymi renesans w Meksyku przeżywa prastary kult Świętej Śmierci. Jego rozwój więcej jednak mówi o stanie społeczeństwa niż o problemie narkotyków.

 

Kult Santa Muerte jest najbardziej rozpowszechnionym ludowym wierzeniem w Meksyku – ma od 5 do 8 milionów wyznawców, także w Ameryce Środkowej, USA i Kanadzie – mówi „Tygodnikowi” José Gil Olmos, reporter meksykańskiego tygodnika „Proceso”, autor wydanej niedawno książki „La Santa Muerte. La virgen de los olvidados” („Święta Śmierć. Dziewica zapomnianych”).

Santa Muerte, szkieletyczna postać, czczona w ceremoniach wzorowanych na zwykłych Mszach, do której wyznawcy zwracają się za pośrednictwem zmodyfikowanych modlitw, ma status oscylujący pomiędzy „świętą” a „dziewicą”. Na rynku Sonora, największym w Mieście Meksyk targu dewocjonaliów, najczęściej kupowanym wizerunkiem jest Matka Boska z Guadalupe, patronka Meksyku; Flaquita, „Chudzina”, albo Nina Blanca, „Biała Dziecina”, jak inaczej określa się Santa Muerte, jest zaraz na drugim miejscu.

Według antropolożki Katii Perdigón, kult Świętej Śmierci nie ma bezpośredniego związku z wierzeniami prehiszpańskimi, gdzie kult śmierci odgrywał istotną rolę; umarły one wraz z 80 procentami mieszkańców Nowego Świata, którzy zginęli z rąk konkwistadorów bądź od zawleczonych przez nich chorób. Kult Santa Muerte rozwinął się na styku obrzędów, jakie przybyły z Europy: kultu przybieranych fantazyjnie na znak triumfu śmierci szkieletów z czasów szalejących po Starym Kontynencie epidemii i podejścia do relikwii świętych.

Konkurentka św. Judy Tadeusza

– Pierwsze informacje o kulcie Santa Muerte pochodzą z 1797 r. W wiosce San Luis de la Paz w stanie Guanajuato wznoszono modły do szkieletu, który zwano właśnie „Świętą Śmiercią”. W kolejnych stuleciach kult wszedł w fazę utajenia. Ponownie dał o sobie znać w czasie Rewolucji (1910–1917), ale dopiero od lat 50. zaczął wyraźnie rozwijać się w ubogich dzielnicach Miasta Meksyk, wśród ludzi ulicy, przestępców, prostytutek, a także policjantów i żołnierzy – mówi Gil Olmos.

To pierwsze środowisko, młodych, biednych chłopaków z marginesu, sportretował Luis Bu?uel w „Los olvidados” – „Zapomnianych”, filmie z 1950 r. Choć kult Santa Muerte w samym obrazie się nie pojawia, kwitł on wówczas właśnie pośród takich „zapomnianych”. Święta Śmierć pojawia się za to w klasycznej pracy amerykańskiego antropologa Oscara Lewisa „Los hijos de Sánchez” (1961) [„Dzieci Sancheza”], studium życia rodziny z Miasta Meksyk, w której autor rozwinął koncepcję „kultury biedy”, nieuchronnego produktu procesu modernizacji.

Gdy kilka lat temu w domach aresztowanych lub zabitych handlarzy narkotyków (narcotraficantes) zaczęto znajdować ołtarze i kaplice poświęcone Świętej Śmierci, powstał wizerunek tego kultu jako przestępczej aberracji. Santa Muerte przedstawiana była jako wyłączna patronka capos, sicarios – płatnych zabójców, pandilleros – członków młodocianych gangów, porywaczy i innej maści bandytów.

Choć modlą się do niej przestępcy, prosząc np., aby nie zostali złapani przez policję, a handel narkotykami istotnie przyczynił się do propagacji tego kultu, w rzeczywistości mamy do czynienia z wierzeniem ludowym, mocno osadzonym społecznie, związanym z Miastem Meksyk i jego ubogimi dzielnicami, jak np. słynącym z piractwa i handlu wszelkimi towarami Tepito.

Świętej Śmierci nie prosi się o „cud” (un milagro), ale o „przysługę” (un paro). Jest „święta” nie dlatego, że dokonuje rzeczy nadprzyrodzonych, ale dlatego, że spełnia prośby (o wstawiennictwo, ochronę, pracę, zdrowie, pomyślność itd.), wobec których bezradny ma się okazywać nawet święty Juda Tadeusz, popularny zwłaszcza wśród warstw niższych, i czczony równolegle patron spraw beznadziejnych.

Ale, jak pokazuje w swej książce Gil Olmos, kult Świętej Śmierci nie ogranicza się do świata przestępczego ani do społecznych nizin. „Chudzina” popularna jest także choćby wśród gwiazd i gwiazdeczek mediów. Jej wyznawczynią była też wielka diva, María Félix, złożona ponoć do trumny w sposób oddający jej ostatni hołd.

Kult Santa Muerte rozpowszechniony jest też wśród polityków – ci proszą ją głównie o zniszczenie politycznych przeciwników: – W objęcia Świętej Śmierci pcha ich żądza władzy i chęć utrzymania jej za wszelką cenę – mówi Gil Olmos. Jedną z jej największych wyznawczyń jest m.in. Elba Esther Gordillo, szefowa SNTE, 450-tysięcznego związku zawodowego nauczycieli, „szara eminencja” meksykańskiej polityki. W wielkim apartamencie w stolicy ma ponoć wielką kaplicę z prawdziwym szkieletem w najdroższych strojach i biżuterii, mieszając kult Świętej Śmierci z elementami ezoteryki.

Wiara mafijnych żołnierzy

Od czasu, gdy w 2006 r. prezydent Felipe Calderón ogłosił „wojnę z narkotykami” i wprowadził do niej wojsko, zaostrzając rywalizację karteli o szlaki przerzutowe do USA, zginęło już ponad 30 tys. ludzi. W większości, jak podkreśla rząd, „przestępców, zabijających się między sobą”. Rozpętał się ponury festiwal okrutnych praktyk – dekapitacji, ćwiartowania, zwieszania okaleczonych ciał z mostów. Choć nie brak głosów, że to efekt głęboko zakorzenionego w meksykańskiej kulturze podejścia do śmierci, ma on, jak podkreśla część badaczy, więcej wspólnego z obrazami kultury popularnej niż z aztecką przeszłością, i choć nosi cechy typowo meksykańskiego zamiłowania do violencia (przemocy), jego głównym motorem jest nie kultura, lecz walka o pieniądze.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama