Komentarze 67
  • Gość
    18.04.2016 15:29
    cyt (. Wszyscy członkowie rodzin są muzułmanami.) - mógłby polecieć do syrii i przywieżć z tamtąd chrześcijan , albo do iraku lub pakistanu . Pewnikiem zapomniał że jest pasterzem owiec powierzonych mu przxez Jezusa Chrystusa - a to są chrześcijanie . pozdrawiam .
  • smutna
    18.04.2016 15:42
    To jest papież mojego Kościoła? Ale to przykre.... :(
  • mmm
    18.04.2016 15:53
    Jestem za a nawet przeciw.

    Plusy dodatnie i plusy ujemne...

  • kolobolo
    18.04.2016 16:07
    kolobolo
    Bardzo dobrym zwyczajem są te papieskie rozmowy na pokładzie samolotu. Ale jeszcze lepsze jest to, że pojawiają się relacje z ich dokładnym przebiegiem. Widać wtedy kontekst wypowiedzi, widać, że są żywe, spontaniczne. I dzięki temu można przyłożyć do nich adekwatną miarę. Nieco lżejszą niż do listów, encyklik, a nawet kazań Papieża. Dzięki :)
  • zaniepokojony
    18.04.2016 17:33
    Agencje na świecie dyskutują jeden fragment:

    "inni twierdzą natomiast, że dużo się zmieniło i że jest wiele nowych otwarć i możliwości. Pytam jako osoba, jako katolik, który chce wiedzieć: czy są nowe konkretne możliwości, które nie istniały przed ogłoszeniem tej adhortacji czy nie?

    (Papież Franciszek)
    Mógłbym powiedzieć „tak” i kropka."

    W ten sposób Bergoglio potwierdza chęć zmiany praktyki dotyczącej udzielania komunii osobom w związkach cudzołożnych.

    Wiele wskazuje, że nie jest to właściwie tłumaczenie, że właściwe tłumaczenie powinno brzmieć:

    "Mogę powiedzieć tak, kropka."

    Czyli mamy tutaj bezwarunkowe, 100% potwierdzenie intencji zmiany praktyki dotyczącej udzielania komunii świętej osobom w związkach cudzołożnych.

    Ostatecznego wyjaśnienia wypowiedzi mogą dokonać ci, którzy znają język hiszpański, bo Bergoglio odpowiada w tym momencie po hiszpańsku. Każdy może przesłuchać sam rozmowę, jest zamieszczona na stronie:

    https://www.lifesitenews.com/news/pope-says-schonborn-interpretation-on-communion-for-remarried-is-the-final
    (moment dotyczy 1 min 40 sek).

    Jest tam też bardzo dobry komentarz z telewizji nieżyjącej już matki Angeliki, EWTN:

    https://www.lifesitenews.com/news/ewtn-raymond-arroyo-panel-explains-reasons-for-alarm-over-pope-francis-exho


    Tak, czy tak, szydło wyszło z worka. Mamy zerwanie z dotychczasową praktyką duszpasterską Kościoła. Wszystko - tj. jego wcześniejsze wypowiedzi, sposób przeprowadzenia synodu, dobór jego uczestników, adhortacja posynodalna, wypowiedź w samolocie - wskazuje na to, że Bergoglio zmierza ku herezji negującej osobistą odpowiedzialność za grzech.

    Pytanie jest do pasterzy Kościoła, co robić? Bo już nie da się ze ślepym uporem zapewniać, że praktyka pozostaje ta sama, że nic się nie zmienia, że doktryna nie jest naruszana. Są naruszane!
  • x2Pablo
    18.04.2016 19:04
    jak zwykle nasz Papież w niektórych swoich wypowiedziach jest mało precyzyjny i jednoznaczny, ale... Jeśli chodzi o wypowiedź odnośnie możliwej zmiany Praktyki Kościoła co do Eucharystii dla osób Rozwiedzionych, to Papież wyraźnie odsyła nas do nauczania kard. Schonborna, jako autorytetu w tym zagadnieniu. Pytam zatem, dlaczego nikt nie cytuje nauczania tegoż kard. w tej kwestii??

    Polecam zatem do lektury, choćby tylko jeden wywiad udzielony włoskiemu dziennikowi "La Stampa", w którym to, Kard. bardzo jasno wypowiada się w poddawanej pod dyskusję Kwestii Komunii dla rozwiedzionych.

    Nauka i Praktyka Kościoła NIE ZMIENIŁA SIĘ NICZYM!!!

    http://dominikanie.pl/2014/10/kardynal-schonborn-czemu-mowimy-tylko-o-rozwiedzionych/

    Polecam czytać ze zrozumieniem i nie komentować bezmyślnie.
    • rst
      18.04.2016 20:51

      x2Pablo;
      podałeś linka do wypowiedzi kardynała sprzed prawie dwóch lat. Wątpliwe, żeby teraz Franciszek w samolocie nawiązywał do tamtej wypowiedzi, ale do aktualnej  z konferencji prasowej 8 kwietnia br. podczas ogłoszenia adhortacji. A teraz Schonborn mówił o możliwości dopuszczenia cudzołożników do Komunii.
      http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,25704,nastawienie-na-milosc-jest-wieksze-niz-normy.html
      cyt:
      "kard. Christoph Schönborn.... Omawiając posynodalną adhortację apostolską Ojca Świętego "Amoris laetitia" wskazywał, że w tak rozumianym Kościele jest miejsce dla wszystkich ludzi i wielkie znaczenie przypisuje się osobistemu, ukształtowanemu i dojrzałemu sumieniu. Zawiera to "w pewnych przypadkach" również możliwość dostępu do sakramentów m.in. osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach.
      (...) Wyjaśnił, że według Franciszka ktoś, znajdujący się w tzw. "nieuregulowanej" sytuacji życiowej zasadniczo nie może przystąpić do Komunii św., ale w pewnych przypadkach jest to możliwe..."
      (…) należy się przyjrzeć każdej konkretnej sytuacji, a wśród nich są też takie, w których pomoc sakramentalna jest uzasadniona". Decyzję o dopuszczeniu do sakramentów Franciszek pozostawia duszpasterzom, wspólnotom i samym zainteresowanym: - Tu potrzebna jest w pełni odpowiedzialna decyzja i papież wyraźnie podkreśla rolę ukształtowanego sumienia...”

      • x2Pablo
        19.04.2016 04:59

        rts.
        Tak minęły dwa lata od tamtego wywiadu, co nie zmienia faktu, że we wspomnianej przez Ciebie konferencji z 8 kwietnia br. jak echo brzmią te same kwestie.
        Cytat z linku, który podałeś:Przewodniczący episkopatu Austrii zwrócił uwagę na "pięć uwag" żywej praktyki duszpasterskiej, którymi od 15 lat kieruje się Kościół jego kraju. Są to przede wszystkim wzgląd na dzieci (potrzebne im jest bezpieczeństwo oraz miłość matczyna i ojcowska, niezależnie od tego, jak ułożyło się dalej życie, dlatego trzeba zawsze pytać, czy zapewnione jest prawo dzieci), sytuacja pozostawionego współmałżonka, kwestia winy (pierwszy krok to przyjrzenie się własnej odpowiedzialności za rozpad małżeństwa), dążenie duszpasterza do pojednania i pogłębienia więzi między małżonkami oraz sprawa sumienia przed Bogiem. Wszystkich tych pięć aspektów porusza papież Franciszek w sposób bardzo bliski życia i z wielką uwagą w ogłoszonym dziś dokumencie - stwierdził kard. Schönborn.

        Poza tym, żeby była jasność, ja nie zgadzam się na tak prowadzoną dyskusję, jak obecnie toczona jest w mediach, podsycana takimi, czy innymi wypowiedziami kardynała, czy innego hierarchy.

        Używanie takich sformułowań ogólnych jak: " ...w pewnych przypadkach...", "....w okreslonych przypadkach...." - pytam konkretnie, jakich??? prowadzi do wielkich niejsności, domysłów, interpretacji i nadinterpretacji. 

        Obowiązująca Nauka Kościoła zawarta jest nie w wypowiedzi w samolocie, czy konferencji prasowej, ale wypływa z Nauczania samego Jezusa Chrystusa i na tej podstawie głoszona w Magisterium Kościoła.
        Na zakończenie odsyłam do Listu św. Pawła do Galatów (Ga 1. 6-9): Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!

        Tyle w tym temacie.

         

      • rst
        19.04.2016 09:06
        x2Pablo; ---- nie do mnie kieruj pytania co do sformułowań zawartych w wypowiedzi kard. Schonborna, że "w pewnych przypadkach" będzie możliwość Komunii dla rozwodników w drugich związkach. Ja tylko zamieściłam cytat z wypowiedzi kardynała, z którym też się nie zgadzam!. Jeśli pytasz w jakich to przypadkach Franciszek widzi możliwość Komunii, to pytaj księży i biskupów. Już najwyższy czas, by w końcu się wypowiedzieli. Dyskusja w mediach jest wynikiem zamieszania spowodowanego adhortacją i MILCZENIEM hierarchów. Ludzie są zdezorientowani, a oni pochowali głowy w piasek. Taka jest prawda.
    • PTaraski
      18.04.2016 21:04
      Drogi x2Pablo,

      sprawa poglądów, a dodam że i postawy, kard. Schoenborna jest kluczowa dla zrozumienia intencji Bergoglio przy pisaniu adhortacji - 100% zgody, jest to absolutnie klucz! To on nad adhortacją pracował, to jego wybrał Bergoglio na interpretatora, a nawet wspomniał o tym expresis verbis w samolocie.

      Nie zamierzam nawet czytać tego wywiadu, bo czytałem wypowiedzi kardynała i wywiady naprawdę wiele razy. Radzę poczytać jego wypowiedzi z okresu trwania synodu - do tego jednak potrzeba znajomości jakiegoś języka obcego. Shoenborn niejednokrotnie wypowiadał się za komunią dla rozwiedzionych i uznaniem homoseksualizmu za zgodny z Ewangelią. Naprawdę dziwię się, że można o tym nie wiedzieć, bo jest to osoba w KK bardzo dobrze znana. Te jego poglądy mają przełożenie na konkretną praktykę duszpasterską - to jest też poniekąd wskazówka co do intencji Bergoglio - w jego diecezji, która polega właśnie na dopuszczaniu do komunii osób cudzołożących, po tzw. rozeznaniu, i na akceptacji homoseksualizmu. Kard. Shoenborn wypowiedział się zresztą nie bez satysfakcji, że adhortacja jest poniekąd potwierdzeniem praktyki w jego diecezji. Dodajmy, że praktyka ta była oczywiście w sprzeczności z nauczaniem JPII i BXVI.

      Żeby nie być gołosłownym w ostatniej kwestii. Ze dwa lata temu doszło do zwolnienia z funkcji proboszcza w diecezji wiedeńskiej księdza z Polski. Przyczyną był fakt, że ksiądz nie zgodził się na uczestnictwo w radzie parafialnej homoseksualisty, który otwarcie żył z partnerem. Pisał o tym GN, o ile pamiętam. Ksiądz się nazywa Swierzek.

      Rozumiem, że x. to wszystko się w głowie nie mieści. Mi też nie, ale takie są fakty, i nie ma co im zaprzeczać. Przeciwnie, trzeba sobie z nimi poradzić przez odniesienie ich do Ewangelii i Magisterium KK.
      • x2Pablo
        19.04.2016 05:16
        Szanowny PTaraski,
        Oczywiście, że nie mieści mi się to wszystko w głowie, co dzieje się wokół tego tematu, i nie tylko zresztą tego.

        Znam wspominaną historię oraz liczne wypowiedzi i zachowania kard., które budzą mój sprzeciw i wewnętrzny bunt.

        Boleje nad taką sytuacją, jaka dzieje się w KK i modlę się, by Pan dał nam Światło Żywej Wiary, by przejść przez ten Okres Oczyszczenia.

        Zgadzam się w zupełności, że trzeba nam szukać oparcia i u Źródła, tj. w Ewangelii i Magisterium KK.

        Nikt z nas nie jest doskonały, i dlatego trzeba być zawsze blisko Drogi,Prawdy i Życia.
        Św. Paweł wiedział to bardzo dobrze i mówił o tym zupełnie otwarcie. (zob. Ga 1. 6-9)
  • M
    18.04.2016 19:15
    Bracia, ale głupoty wypisujecie. Brak zrozumienia i słaba wiara powodują, że dajecie się uwieść fałszywym pasterzom, tj. własnemu rozumowi. Czytajcie ze zrozumieniem i w Duchu. Papież odpowiedział, że otwierają się nowe możliwości dla rozwodników, a nie że mogą przyjmować Komunię św. Poczytajcie wstęp krd.Schonborna dla lepszego zrozumienia myśli Papieża. Więcej szacunku. Takie treści trzeba przemedytować a nie rzucić okiem w smartfonie. Pokój Wam
    • nn
      18.04.2016 23:18
      A JAKIEŻ TO OWE "NOWE MOŻLIWOŚCI" MOGĄ BYĆ? CHYBA NIE ROZMAWIAMY O PARZENIU HERBATY. JEŻELI PAPIEŻ A ZA NIM NIEKTÓRE EPISKOPATY NIE ZAAKCEPTOWAŁ KOMUNII DLA ROZWODNIKÓW I NIE PROMUJE SYTUACJONIZMU ETYCZNEGO, TO RZECZYWIŚCIE ŹLE ZE MNĄ I MOIM POJMOWANIEM.
    • j. s.
      19.04.2016 04:20
      Wszyscy byśmy chcieli, żebyś miał rację. Niestety jednak to co nam zostaje, to mętny tekst dokumentu z jego zmanipulowanymi przypisami. Samolotowe wystąpienia nie mają żadnego "ciężaru". Owszem, to, co mówi papież w ostatniej adhortacji, nie ma, ani mieć nie może żadnego znaczenia, w zakresie w jakim nie zgadza się z nauczaniem i praktyką Kościoła. Jest to zwykła teologiczna opinia. Zresztą sam ten esej nie rości sobie żadnych takich praw pkt. 3). Zadania Synodu mamy opisane w KPK. Nie ma tam nic o wprowadzaniu zmian w doktrynie czy moralności. Co do Komunii św. dla rozwodników, mamy bardzo jednoznaczne wypowiedzi wcześniejszych papieży w temacie. Utrwalone Magisterium. I Ewangelię, która mówi wprost i jasno to, co mówi.
  • PTaraski
    18.04.2016 20:18
    Pod wieloma względami Bergoglio jest zaprzeczeniem św. JPII. Np. JPII napisał adhortację Familiaris Consortio, która wyraźnie mówi, kiedy osoby w związku niesakramentalnym mogą być dopuszczone do komunii świętej, a kiedy nie. To rozstrzygnięcie nawet nie zostało zacytowane w Amoris Laetitia.

    Innym uderzającym przeciwieństwem jest stosunek do komunizmu. Jak wiemy, św. JPII widział zło komunizmu, sam go zresztą doświadczył, i dlatego zwalczał tę ideologię i ten ustrój, przede wszystkim poprzez swoje nauczanie, także rozstrzygnięcia (np. w sprawie tzw. teologii wyzwolenia), no i kontakty dyplomatyczne, np. z Reaganem. W pokonaniu tego zbrodniczego ustroju odegrał niewątpliwie wielką rolę.

    Bergoglio idzie w przeciwnym kierunku. Opowiada się za ruchami bliskimi komunizmowi. Wyraża daleko idące poparcie dla polityków, którzy są związani z komunizmem. Także dla symboliki komunistycznej: przykładem było udekorowanie go medalem z sierpem i młotem i wręczenie mu bluźnierczego "krzyża" w postaci sirpo-młota. Teraz w tuż przed wyborami pozwolił na zaproszenie Sandersa, zwolennika aborcji i socjalizmu w wersji bliskiej komunizmowi. Sam Sanders opowiadał o swoim zainteresowaniu Marxem, Engelsem i Trockim. Jest też blisko związany z osobami promującymi antykoncepcję, aborcję także dla nieletnich, feminizm, masturbację, ...

    Czy się to Bergoglio podoba, czy nie, jest to de facto wsparcie Sandersa i to w kluczowym momencie wyborów. Nie zmienia tego nawet założenie, że nie taka była intencja Bergoglio, czy jego atak werbalny na tych, którzy na ten fakt wskazują. To zaproszenie de facto już zostało wykorzystane np. w agitacji wyborczej. Można to zobaczyć choćby tutaj: https://www.lookhuman.com/design/97178-bernie-sanders-pope-francis-2016/3200bc-white_blue-md

    Dla polityków o nielewicowych poglądach, Bergoglio ma często szorstkie słowa, lub wręcz ich brutalnie atakuje, jak choćby Trumpa, któremu wręcz odmówił bycia chrześcijaninem - coś takiego w ustach papieża jest niesłychane.

    Trzeba też zauważyć, że jego wypowiedzi o politykach prawicowych nie pasują do głoszonego przez niego "miłosierdzia" i nie rzucania "kamieniami". W par. 305 swojej adhortacji określa stosowanie prawa moralnego do sytuacji związków cudzołożnych jako "rzucanie kamieniami".

    JPII przeciwnie, przypominał o przykazaniach. Pierwszą pielgrzymkę do Polski po upadku komunizmu poświęcił właśnie przykazaniom i ich przestrzeganiu. Wskazywał na ich fundamentalne znaczenie w życiu osobistym i społecznym. Zresztą sam Chrystus jasno i wyraźnie, oraz bez jakichś "ale" nazywa cudzołóstwo cudzołóstwem i mówi, że konsekwencją grzechu jest kara ognia piekielnego.
  • PTaraski
    18.04.2016 21:17
    Okazuje się, że tłumaczenie:

    Papież Franciszek: "Mógłbym powiedzieć „tak” i kropka."

    Jest niepoprawne, chociaż znalazło się na stronie Watykanu. Na stronie są słowa:
    “Io potrei dire 'si', e punto.”
    Ale Bergoglio powiedział"
    “Io posso dire, 'si'. Punto.”

    Czyli zamiast "mógłbym" jest "mogę".

    Nie obwiniam ich, bo ktoś zdał sobie sprawę, że słowa te potwierdzają dramatyczność zmian postulowanych w adhortacji, i chciał jakoś temu zaradzić.
    • deirdre
      18.04.2016 21:45
      Zaradzić? Przez cenzurę? Watykan cenzuruje wypowiedzi papieża dla dobra owieczek, aby trwały w słodkiej niewiedzy co do prawdziwych słów przywódcy Kościoła i Ty to popierasz?
  • Mt 19, 6
    18.04.2016 21:23
    Adhortacja papieża Franciszka "Amoris Laetitia" stawia na równi małżeństwa sakramentalnego z drugim związkiem niesakramentalnym w dziedzinie pożycia intymnego. W punkcie 298 adhortacji w kontekście związków niesakramentalnych w przypisie [329] i [330] cytowany jest dokument z Soboru Wat. II Konst. duszpast. "Gaudium et spes" punkt 51 mówiący, że dla podtrzymania wierności potrzebne są pewne formy intymności. Jest to jednak nadużycie, wypaczenie tego dokumentu, bo w "Gaudium et spes" chodzi o wierność w małżeństwach sakramentalnych, a nie w związkach niesakramentalnych. Tu w adhortacji papieża Franciszka wierność i zachętę do współżycia rozciągnięto na związki niesakramentalne.

    W punkcie 305 w przypisie [351] adhortacja dopuszcza osoby żyjące w stanie ustawicznego cudzołóstwa do Komunii św. Przypis [351] mówi bowiem:

    "W pewnych przypadkach mogłaby to być również pomoc sakramentów. Dlatego „kapłanom przypominam, że konfesjonał nie powinien być salą tortur, ale miejscem miłosierdzia Pana”".

    Znamienne, że w adhortacji papieża Franciszka zabrakło bardzo istotnego fragmentu adhortacji Jana Pawła II „Familiaris Consortio” dot. moralnego zakazu przystępowania do Komunii św. osobom współżyjącym w drugich związkach (FC 84).

    To jest faktyczna rewolucyjna zmiana dotychczasowego nauczania Kościoła w zakresie 6 i 9 Bożego Przykazania i obowiązku moralnego dochowania wierności sakramentalnej przysiędze małżeńskiej. Ta relatywizacja zasady nierozerwalnosci małżeństwa sakramentalnego może spowodować rozłam w Kościele katolickim. Szczególnie mocno krzywdzi i uderza w tych wiernych opuszczonych małżonków, którzy czekają na powrót swoich sakramentalnych współmałżonków, którzy uwikłali się w niesakramentalne związki. W tej sytuacji może być im trudniej do siebie wrócić i pojednać się...
  • ts
    18.04.2016 21:53
    Po tym wywiadzie wszystko jasne. Komunia dla rozwiedzionych w nowych związkach wchodzi do KK. Konsekwencje tej decyzji, co rozumie nawet średnio rozgarnięty katolik, będą katastrofalne. Dla moralności katolickiej, dla życia sakramentalnego, dla rodzin. Nie rozumiem, jak można tego nie widzieć? Jak można zaklinać rzeczywistość? Od 8 IV 2016 r. mamy kościół relatywizmu. Czasami współżycie poza małżeństwem jest grzechem, czasami nie. Kto nie czuje się winny w sumieniu, a kapłan jest "miłosierny" ten przyjmuje komunię. Trafi na kapłana "niemiłosiernego", nie otrzyma rozgrzeszenia. Takich będzie mało. Który kapłan zaryzykuje niezadowolenie zwierzchników i parafian? Który zechce zostać faryzeuszem nieczułym na niedolę pary żyjącej bez ślubu?
    Zaklinaczom rzeczywistości został tylko jeden argument: " będą wyjątki". Marny argument. Niewart nawet polemiki.
    Mamy "rozwałkę" Kościoła dokonaną przez tego, którego jedynym zadaniem jest strzec nauki Jezusa. Zbawiciel jasno powiedział, co jest cudzołóstwem. A my słyszymy, że Magisterium to rozwój. Ten rozwój cuchnie siarką.
    I co ma teraz robić katolik, który nie potrafi wmówić sobie, że nic się nie dzieje? Biskupi, kapłani! Odpowiedzcie!
  • Bezimienny
    18.04.2016 22:35
    Bezimienny

    Nie jestem ani biskupem ani kapłanem, ale chciałbym odpowiedzieć na pytanie ts

    I co ma teraz robić katolik, który nie potrafi wmówić sobie, że nic się nie dzieje? Biskupi, kapłani! Odpowiedzcie!

    Odpowiedzią musi być wierne trwanie w nauce Jezusa. Bez oglądania się na to, co robią inni...

    • ts
      18.04.2016 23:23
      Trwać w nauce Chrystusa - to oczywiste. Ale jak wychowywać dzieci w tej nauce, jeśli będą widziały, że pary cudzołożne (teraz nazywane nieregularnymi) przyjmują komunię. Jak tłumaczyć VI i IX przykazanie? Jak ukazać wartość życia w czystości, gdy tzw.para nieregularna (np. młodzi mieszkający i współżyjący ze sobą przed ślubem) według adhortacji, żyje w łasce Bożej.Pewnie uczyć relatywizmu, tłumaczyć, że wszystko jest płynne, zależne od sytuacji. Nie ma już norm, niezmiennych praw Bożych. Były 2 tysiące lat, ale mamy XXI wiek i musimy być nowocześni.
      Najbardziej współczuję kapłanom, którzy pozostaną wierni Chrystusowi. Będzie ich niewielu, ale ich egzystencja w takim kościele będzie koszmarna.
      Nie ukrywam. Jestem załamana.
  • nn
    18.04.2016 23:12
    DRAMAT TO ZBYT MAŁE SŁOWO. PATRZĘ JAK WIELU AUTORÓW W MEDIACH WIJE SIĘ JAK MOŻE, BY COŚ POWIEDZIEĆ ALE NIE ZA WIELE. CHYBA TO JEDNAK NIE CZAS NA WICIE SIĘ: "MOWA WASZA NIECH BĘDZIE:TAK TAK, NIE NIE, A CO NADTO JEST...". JEST JESZCZE GAL 1,1-9 NO I OCZYWIŚCIE SŁOWA SAMEGO PANA W EWANGELII; WSZYSTKO JASNE I JEDNOZNACZNE. MIŁOSIERDZIE JEST WARUNKOWANE SKRUCHĄ, ZERWANIEM Z GRZECHEM I POSTANOWIENIEM POPRAWY. MAMY JASNE KRYTERIA KIEDY ROZWIEDZENI MOGĄ PRZYSTĘPOWAĆ DO KOMUNII ŚWIĘTEJ. PO CO WIĘC TEN ZAMĘT? ROZWIEDZIONYCH NIKT NIE STYGMATYZUJE,NALEŻY Z NIMI BYĆ, I BÓG JEST SĘDZIĄ, ALE NIE MOŻNA CHYBA IM POWIEDZIEĆ, ŻE NA SWEJ TRUDNEJ DRODZE DOSTANĄ POCIECHĘ I UMOCNIENIE W POSTACI EUCHARYSTII.A CO NIEGODNYM PRZYJMOWANIEM? KTO ZA TO WEŹMIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ? OD KIEDY TO LUDZKIE SUMIENIE A NIE JEGO DAWCA JEST OSTATECZNYM KRYTERIUM? SUBIEKTYWIZM TO CHYBA NIE NAUCZANIE KATOLICKIE? SCHOENBORN MÓWI, ŻE TO NIE ZERWANIE A PŁYNNY ROZWÓJ. ROZWÓJ CZEGO? DOGMATU?! "AUSTRIACKIE GADANIE"! CO TO W OGÓLE ZA IGRASZKI ZE SŁOWEM BOŻYM? W IMIĘ CZEGO? DOBRA WIECZNEGO ROZWIEDZIONYCH? WOLNE ŻARTY! DLA MNIE TO TYLKO CIĄG DALSZY PROTESTANTYZACJI KOŚCIOŁA I SPROWADZANIE GO DO ROLI KÓŁKA DOBROCZYNNOŚCI WALCZĄCEGO Z BIEDĄ I WYKLUCZENIEM. NIE JEST TO WAŻNE? WAŻNE! ALE CHYBA NIE PRZEDE WSZYSTKIM PO TO PAN ZBUDOWAŁ NA PIOTRZE KOŚCIÓŁ!KRÓTKO: NIE PRZYJMUJĘ TEJ W NAJWYŻSZYM STOPNIU SZKODLIWEJ ADHORTACJI DO WIADOMOŚCI I NIKOMU JEJ NIE POLECĘ. MODLĘ SIĘ ZA FRANCISZKA I DRŻĘ NA MYŚL PRZED TYM CO JESZCZE WYMYŚLI. JEDNO POCIESZENIE: NA DNIE TEJ "NABIERAJĄCEJ WODY ŁODZI", JAK OKREŚLIŁ KOŚCIÓŁ PAPIEŻ BENEDYKT, ŚPI PAN. ZA CHWILĘ WSTANIE. DLATEGO PATRZĘ Z OPTYMIZMEM W PRZYSZŁOŚĆ, CHOĆ NIE UKRYWAM WZBURZENIA.A JEŚLI MAMY POZNAWAĆ DZIEŁO PO OWOCACH, TO PIERWSZE JUŻ SĄ: ZAMĘT, NIEPOKÓJ, DEZORIENTACJA, BÓL I SMUTEK. KOLEJNYM MOŻE BYĆ NP. WZROST LICZBY ŚWIĄTYŃ BRACTWA ŚW. PIUSA X. PRZESADZAM?
    • nikodem1306
      19.04.2016 17:25

      Nie, nie przesadzasz. Bardzo trafnie to ująłeś. Dziękuję, szczególnie za ten fragment o śpiącym Jezusie w łodzi. Doprawdy nadchodzą (a w zasadzie to już są) bardzo "ciekawe" czasy...

  • Anna Panna
    18.04.2016 23:25

    Przez wiele wieków setki tysięcy Europejczyków oddawały życie aby obronić Rzym przed nawałą muzułmańską, dla której był on zawsze najważniejszym celem. I zawsze się to udawało.

    Aż do teraz. Oto u progu trzeciego tysiąclecia papież sam zaprasza wilki do owczarni.

    Komu służy Franciszek?

  • Król Dawid
    19.04.2016 00:41
    Bramy piekielne nie mogą przemóc Kościoła, bo jego głową nie jest grzeszny człowiek, lecz Bóg i Człowiek w obydwu naturach idealny.

    Prześladowanie wspólnoty Kościoła jako całości ma sens nie dla wierzących w Boga, lecz w idee polityczne. Każde kłamstwo niszczące wspólnotę od wewnątrz lub z zewnątrz ma ten sam cel. Nadinterpretacje także do tego prowadzą.

    Specjaliści od PR w PO próbują poróżnić swoich przeciwników. To jest kłamstwo i zbrodnia. To raczej lewica, a nie papież zrównuje status małżeństwa i konkubinatu.

    Prawo stanowione jest źródłem represji i jest ustanowione do eliminacji własnych przeciwników politycznych. Co więcej ludzie stanowiący prawo uważają, że mogą w uprawniony sposób pozyskiwać informację naruszając np. tajemnicę Spowiedzi. Za to grozi ekskomunika wieczna, z którą się nie liczą.

    Państwo Polskie jest chorym człowiekiem Europy, ponieważ jako państwo chrześcijańskie, gdzie lewica uzurpuje sobie prawo do rządzenia zna tylko procedury tak jak zlaicyzowana Europa. Czy można równać prawo stanowione z naturalnym? Czy Prawo nie nakazuje czegoś więcej? Np. odpowiedzi na pytanie o powody demoralizacji w społeczeństwie i możliwą prewencję, a więc rozwiązywanie przyczyn.

    Straszenie wymiarem sprawiedliwości w sytuacji, gdy państwo nie uznaje własnej winy choćby miało mechanizmy i narzędzia do zapobiegania składa odpowiedzialność za zło na państwo.

    Czy potrzebne jest nam państwo w którym tak naprawdę prawie nikt nie wie co oznacza pojęcie sprawiedliwości i słuszności z racji dominacji filozofii prawa stanowionego, a dokładniej pojęcia "wiązania w sumieniu" przez prawo stanowione? Prawo stanowione należy zanegować w całości, m.in. dlatego, że warunki egzystencji, które zostały stworzone przez nielicznych mogą zostać odczytane jako przyzwolenie na zło jako takie nawet jeżeli w sumieniu prawodawcy nie mają takiego celu i niezależnie od winy personalnej za wyrządzone zło przez realnie doznaną krzywdę. Prawo stanowione nie może zostać uznane nawet za sprawiedliwe jeżeli legitymizuje niesprawiedliwy podział dóbr i usług skutkiem niesprawiedliwego lub niegodziwego postępowania nielicznych przymuszającego licznych do niegodziwego postępowania.

    Przykładowo prawa autorskie nie mają rzeczywistego sensu w prawie naturalnym, ponieważ poznanie świata przez człowieka jest siłą rzeczy ograniczone ze względu na ograniczone zdolności poznawcze naszego rozumu i jest w ten sposób ograniczone do ścisłej grupy filozofów i badaczy oraz uczestników i obserwatorów wydarzeń oraz sposobu przekazu ich interpretacji. W tym sensie wspólnota katolicka lub szerzej ludzka powinna się swoimi osiągnięciami dzielić charytatywnie, a jako przedmiot rozliczenia traktować upowszechnianie pisemne lub ustne nabytej wiedzy przez przekazywanie jej kolejnym pokoleniom. Oczywiście w myśl prawa stanowionego jedynym uprawnionym do czerpania korzyści materialnych z tytułu upowszechniania wiedzy jest badacz, ale można też pójść o wiele dalej i stwierdzić, że wiedza teoretyczna i praktyczna nie jest jego dziełem, lecz pochodzi z wiedzy i doświadczeń minionych oraz obecnych pokoleń a natchnienie którym go obdarowano zostało przezeń dobrze lub źle wykorzystane. Gminy chrześcijańskie potrafiły się dzielić, ponieważ ubogacenie ducha i ciała wspólnoty było dla nich największym zyskiem. Pieniądz stwarza możliwość wyzysku.

    Prawo naturalne wymaga kategorycznej uczciwości. Niezależnej od statusu materialnego, lecz prawidłowo uformowanego sumienia. Dzielenie społeczeństwa przy pomocy ofert materialnych lub propagandy nie może być uznane za sprawiedliwe. Podobnie jak negowanie własnej winy.

    Wyobrażam sobie państwo szczęśliwe, gdzie niepotrzebny jest wymiar sprawiedliwości ponieważ na jego terytorium ludzie nie popełniają przestępstw. I to nie jest ani utopia, ani fikcja. To wszystko jest osiągalne wspólnym wysiłkiem przez kontrolę nastrojów społecznych. Do tego jednak potrzeba najpierw prawdy i sprawiedliwego podziału dóbr i usług. Za dzisiejszy stan rzeczy odpowiada komuna - ludzie o zatwardziałym sercu. Owszem człowiek jest szczęśliwszy jako ubogi i prosty, lecz nie można negować winy przez uznanie prześladowań umacniających wiarę chrześcijan za konieczne z racji przynależności do Chrystusa.

    Świat musi zrozumieć, że liczy się miłość do bliźniego, a nie zysk. Bezinteresowna miłość pokazuje, że człowiek potrafi przezwyciężyć egoizm. Wprowadzenie w Polsce prawa uniemożliwiającego popełnienie przestępstw powinno zostać zaakceptowane przez społeczność międzynarodową, ponieważ umożliwiałoby samokontrolę społeczeństwa i minimalizowało ryzyko wojen.
  • j. s.
    19.04.2016 04:31
    Jeśli pasterz nie idzie po swoje owieczki, ale po takie, które nie słuchają głosu pasterza ani nie znają go, a swoje zostawia... ;-( Ochrzczeni mają pierwszeństwo w Sercu Jezusa. Są Jego Ciałem! A papież mówi jakby nie było różnicy między ochrzczonymi a nieochrzczonymi, między wierzącymi a niewiernymi. Miłość wzajemna wiernych ma być znakiem dla niewierzących. Piękny mi przykład miłości wzajemnej. I to ze strony pasterza...
    • Bezimienny
      19.04.2016 08:43
      Bezimienny
      Pasterzem Twoim jest papież? A nie Pan Jezus?

      No i czyżbyś zapomniał, że masz miłować swoich nieprzyjaciół i modlić się za tych, którzy cię prześladują?
      • j. s.
        19.04.2016 12:16
        Zdawało się dotąd, że Pasterz i pasterz mówią jednym głosem.
        Co do miłości nieprzyjaciół, roztropność, do której wzywa Jezus mówi mi, że nie można wyrażać w taki sam sposób i przy użyciu takich samych środków miłości do małżonka i do kogoś, kto chce mnie zabić czy okraść. Chrześcijanie, Kościół, to żona Jezusa! Jeśli nie mogę dać jałmużny wszystkim, w pierwszej kolejności jestem zobowiązany dać ją bliższym mi ludziom. Miłość nieprzyjaciół nie jest miłością wzajemną.
  • owieczka_
    19.04.2016 07:46
    Papież w adhortacji mówi o rozeznawaniu indywidualnych przypadków osób żyjących w sytuacjach nieuregulowanych. Mogę sobie np. wyobrazić taką sytuację: para bierze ślub cywilny po rozwodzie z małżonkiem sakramentalnym i zakłada wstrzemięźliwość płciową, tak aby móc korzystać z sakramentów. Po pewnym czasie jeden z małżonków cywilnych zaczyna wymuszać współżycie, na świat przychodzą dzieci. Czy małżonek, który jest przymuszany do grzechu popełnia grzech ciężki czy nawet lekki? Co ma zrobić taka osoba, odejść pozbawiając dzieci obojga rodziców czy trwać w takim związku?
    Takich sytuacji życie kreuje mnóstwo, dlatego potrzebne jest indywidualne rozeznanie i towarzyszenie duszpasterzy.
    • Bezimienny
      19.04.2016 08:46
      Bezimienny
      Dzięki owieczko. Sytuacja bywają skomplikowane. Stąd ta potrzeba rozeznawania. Kapłani mają problem, ale my niczym się martwić nie musimy. Skąd to wkłądanie wszystkich sytuacji do jednego wora, nie wiem...

      Przecież nawet na wojnie, gdzie się zabija, nie każdy jest mordercą. I to jest jasne. A tu zrezygnować z rozeznawania?
      • owieczka_
        19.04.2016 14:57
        @smutna
        otóż właśnie o to chodzi, o nawrócenie do Boga.
      • smutna
        20.04.2016 12:32
        @owieczka

        Ta adhortacja nie prowadzi do nawrócenia, tylko do tkwienia w grzechu i do popełniania kolejnych grzechów.
      • owieczka_
        20.04.2016 12:38
        @smutna
        w którym miejscu adhortacja prowadzi do tkwienia w grzechu i popełnianiu kolejnych?
    • rst
      19.04.2016 08:53
      Zrozum Owieczko, że zło jest już w rozwodzie i ZAWARCIU drugiego związku po rozwodzie. Nie samo współżycie w drugim związku jest grzechem, ale grzechem jest KAZDY drugi związek. Jakie znaczenie ma czystość w drugim związku, jeśli został pozostawiony małżonek sakramentalny i dzieci z pierwszego związku, i złamana przysięga małżeńska? Twoje myslenie jest skażone relatywnym podejściem do drugich związków i ciągłe usprawiedliwianie przez Kościół ich trwania koniecznością wychowania dzieci. To co się dzieje obecnie jest prostą konsekwencją przestawienia priorytetów, czyli uznania, że to dobro dzieci z drugiego związku jest najważniejsze, a nie dobro pozostawionego małżonka. Teraz Franciszek idzie jeszcze dalej, bo skoro kiedyś uznano, że można życ w czystości, by wychowywać dzieci, to dlaczego nie można żyć w nieczystości, by wychować dzieci? Zmiana jednej joty, jednej zasady wywołuje lawinę kolejnych zmian. Nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej.
      • owieczka_
        19.04.2016 09:23
        Zgadza się, rozwód to zło. W zamyśle Boga co do małżeństwa, nie było go. To podkreślił Jezus i Kościół nigdy nie uznał rozwodu za coś dobrego. Natomiast zadaniem papieża i biskupów jest rozeznawać co zrobić, żeby doprowadzić grzesznego, słabego człowieka, często o zatwardziałym sercu do Jezusa Chrystusa. Taką drogę ukazał św. Jan Paweł II, potem Benedykt XVI to podtrzymał, a Franciszek kontynuuje przekładając literę prawa na życie konkretnych ludzi, którym towarzyszyć i rozeznawać, ich zagmatwaną sytuację, mają biskupi i kapłani.
      • smutna
        19.04.2016 13:55
        Owieczko

        To, że sytuacje bywają zagmatwane to każdy wie. I z tym, że księża i biskupi powinni pomagać w ich rozwiązaniu pewnie każdy się zgodzi. Ale droga do "rozgmatwania" sytuacji wiedzie przez nawrócenie i odejście od grzechu, a nie przez pozwolenie notorycznym cudzołożnikom na przystępowanie do Komunii. Choćby papież wydał nie wiem ile adhortacji, to Komunia w stanie grzechu śmiertelnego (a takim jest KAŻDE współżycie poza małżeństwem sakramentalnym) jest jeszcze większym grzechem i świętokradztwem.

        Jeśli samobójca stoi nad przepaścią i grozi skoczeniem, to pomocą jest odwiedzenie go od tej myśli, a nie popchnięcie żeby szybciej leciał.
    • deirdre
      19.04.2016 09:44
      Ludzie, co Wy opowiadacie.
      Owieczko, wyobraź sobie, że wychodzisz za mąż, rodzi się Wam upośledzone dziecko. Mąż odchodzi. Montuje sobie "drugi związek, z nowymi dziećmi, ze sprawdzoną wiernością i zaangażowaniem chrześcijańskim" (tak mówi adhortacja) i po rozeznaniu, a jakże, oboje przystępują do Komunii, na Twoich oczach. A teraz najlepsze: jeśli nie modlisz się o powrót wiarołomnego małżonka, to grzeszysz, ale jeśli się modlisz o jego powrót to też grzeszysz, bo jego powrót wg adhortacji jest"zaciągnięciem nowych win". Rozumiesz? Czyli Ty tkwisz w grzechu, a wiarołomny małżonek "po rozeznaniu" NIE MA grzechu!
      A teraz do Ciebie Bezimienny. Piszesz: "Kapłani mają problem, ale my niczym się martwić nie musimy." Widzisz, to nie tak. Jeśli Twoja córka wejdzie w konkubinat z dojrzałym panem, który ma żonę sakramentalną, ale "po rozeznaniu" księdza może żyć z Twoją córką, to nigdy już nie zaznasz spokoju. Nie możesz modlić się o trwanie pobłogosławionego konkubinatu i nie możesz modlić się o jego rozpad. Nierealna sytuacja mówisz? Pewien znany ksiądz na swoim blogu napisał niedawno:(cytat niedosłowny bo z pamięci): "patrzę na Asię i Pawła, jaka to piękna miłość. Paweł miał wprawdzie żonę, cóż, błędy młodości, ale ich miłość jest tak wzruszająca, że musi pochodzić od Boga". Ksiądz w tzw.pęłnej łączności.
      • owieczka_
        19.04.2016 10:27
        Papież podkreślając znaczenie rozeznania bardzo podwyższył poprzeczkę biskupom i kapłanom.
        @deirdre, małżeństwa ważnie zawartego nikt rozwiązać nie może, ani uznawać za dobre porzucenie żony i niepełnosprawnego czy zdrowego dziecka.
        A co do księdza, o którym piszesz, to ma on obowiązek stale się formować w coraz dojrzalszym rozumieniu czym jest Kościół.
      • deirdre
        19.04.2016 10:48
        Owieczko, raz jeszcze. Wg adhortacji powrót do małżonka sakramentalnego może stanowić zaciągnięcie nowych win, taki mały szantażyk. Kropka.
        Ktoś sobie robi nowy związek, nowe dzieci i jest git, Kościół go w tym utwierdza. Pal sześć dorosłych, ale ten passus o "nowych dzieciach" mnie, twardą kobietę i matkę trojga dzieci, doprowadził prawie do łez. Rozumiesz to, ktoś sobie robi nowe dzieci. Po prostu - nowe, fajniejsze dzieci. Bo tamte nie wyszły.
      • owieczka_
        19.04.2016 11:28
        @deirdre, zaciągnięcie nowych win może np. zaistnieć w sytuacji, kiedy dzieci ze związku sakramentalnego są dorosłe i samodzielne, a dziecko ze związku cywilnego jest małe i niepełnosprawne. Niewierny małżonek orientuje się, że wygodniej mu będzie zostawić to niepełnosprawne dziecko i jak gdyby nic wrócić do współmałżonka,z którym ma dzieci dorosłe. Czy to byłoby w porządku?
        Zawsze trzeba się w pierwszej kolejności starać o powrót do sakramentalnego małżonka i jeśli to możliwe i nie zaciąga się nowej winy, to trzeba to zrobić jak najszybciej się da.
      • rst
        19.04.2016 12:13
        Owieczko, dlaczego patrzycie wyłącznie na dzieci, czy dorosłe, czy małe i na tej podstawie chcecie ustalać czy powrót do małżonka jest zaciągnieciem nowych win. Patrzcie na małżeństwo, na małżonka sakramentalnego, bo to jemu składa się przysięgę dozgonnego życia, a nie dzieciom! Powrót do małżonka jest zawsze priorytetem. A co powiesz w sytuacji, gdy ktoś pozostawia małżonka po 20-30-40 latach małżeństwa (bardzo częste przypadki, tzw. wymiana na "młodszy model")i wchodzi w nowy związek. Oczywiście jest w drugim związku małe dziecko. Ale w pierwszym małżeństwie jest sakramentalny małżonek, który na przykład potrzebuje opieki, bo jest schorowny, itp. Co jest ważniejsze: powrót do chorego i starego małżonka, czy wychowanie małego dziecka? Jeśli wychowanie dziecka, to co ze starym małżonkiem? Eutanazja? Wychowanie dziecka w nowym związku to tylko nieuczciwy i niesprawiedliwy pretekst, by nie brać pod uwagę powrotu do małżeństwa.
      • deirdre
        19.04.2016 12:14
        @owieczka
        Żartujesz, błagam powiedz że żartujesz…
        Grzechem jest porzucenie sakramentalnej żony, mimo iż dzieci są dorosłe. I tyle. A przysięga małżeńska mówi " i nie opuszczę cię aż do śmierci," a nie "i nie opuszczę cię aż dzieci dorosną". Grzech drugi: pozostawanie w cudzołożnym związku, grzech trzeci: zgorszenie dzieci - tych dorosłych. mam na myśli zgorszenie w rozumieniu katechizmowym, czyli prowadzenie do gorszego.
        Nigdy w nauczaniu Kościoła nie było tak, że jakiekolwiek zło można było tłumaczyć dobrem. Pamiętam jak ktoś tu na wiara.pl w dziale Zapytaj zadał pytanie czy uboga matka samotnie utrzymująca dziecko może być usprawiedliwiona jeśli uprawia prostytucję np. na ważną operację dla tego dziecka. Odpowiedź była: wg nauczania Kościoła nie, nie może, bo zło jest złem i nie może wydać dobrego owocu.
        Inaczej możnaby usprawiedliwić moralnie każde zło tego świata. Czy tak łatwo rozgrzeszyłabyś bandziora, który Cię obrabował dla pieniędzy, bo musi płacić alimenty?
        Najśmieszniejsze jest, że seks oralny (tzn. tak zakończony) w małżeństwie katolickim jest z automatu grzechem ciężkim i tu nie ma szans na żadne "rozeznawanie", a cudzołożnik może sobie cudzołożyć i nie musi to być grzechem, bo jakoby cudziłoży dla wyższego celu! Logika posoborowia.
      • owieczka_
        19.04.2016 12:47
        @rst
        No widzisz i zaczynasz rozeznawać, co powinno się zrobić w danej sytuacji i oto chodzi jak sądzę papieżowi w adhortacji. A wszystko w taki sposób, żeby nie minimalizować wymogów Ewangelii. Małżonek sakramentalny w pierwszej kolejności i to napisałam.
      • owieczka_
        19.04.2016 12:56
        @deirdre
        piszesz o grzechach z pozycji litery prawa i bardzo dobrze punktujesz czego robić nie wolno i co jest grzechem. Ja piszę z pozycji osoby, która musi pomóc ludziom, którzy zakałapućkali się w grzech, rozeznać co zrobić, żeby wrócić do Boga.
      • rst
        19.04.2016 13:46
        Owieczko;
        oczywiście, że podstawa to powrót do małżonka i każde rozeznanie powinno iść w tym kierunku. Ale zauważ co mówi papież i co mówi kard. Schorborn; otóż według nich 'najważniejsze są dzieci' - te z drugiego związku i że trzeba patrzeć na ich dobro, bo "potrzebna jest im miłość matczyna i ojcowska". A co z miłością małżeńską? Została pogrzebana? Papież i Schonborn przewrócili zasady i priorytety, nie biorą w PIERWSZEJ kolejności pod uwagę powrotu do małżeństwa, tylko to, czy są dzieci w drugim związku. Może dopiero gdyby tych dzieci nie było to by sobie przypomniano, że istnieje ktos taki, jak sakramentalny małżonek . To jest bardzo niesprawiedliwe i bolesne, szczególnie dla tych małżonków, którzy czekają na powrót drugiego małzonka.
      • deirdre
        19.04.2016 15:01
        @owieczka
        Tak komentujesz moją wypowiedź:
        "piszesz o grzechach z pozycji litery prawa i bardzo dobrze punktujesz czego robić nie wolno i co jest grzechem. Ja piszę z pozycji osoby, która musi pomóc ludziom, którzy zakałapućkali się w grzech, rozeznać co zrobić, żeby wrócić do Boga."

        I to jest bardzo typowa obecnie manipulacja. Przeciwstawiasz jakąś rzekomo bezduszną literę prawa nieokreślonemu bliżej miłosiernemu miłosierdziu. Tyle że to jest dychotomia fałszywa. Dlatego że tym prawem jest Ewangelia, która właśnie definiuje miłosierdzie a nie jest jego przeciwstawieniem.
        Tak więc pomóc komuś można tylko według prawa Ewangelii a nie według własnej koncepcji dobroludzizmu, inaczej pomagasz w drodze do piekła. Nie bez kozery mądrość ludowa mówi, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami.
      • owieczka_
        19.04.2016 15:33
        @deirdre,
        czy to nauczanie Kościoła nazwiesz manipulacją miłosierdziem?

        ŚWIADECTWO O MOCY ŁASKI
        O NIEROZERWALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA ORAZ DEBACIE
        DOTYCZĄCEJ OSÓB ROZWIEDZIONYCH, KTÓRE PONOWNIE ZAWARŁY MAŁŻEŃSTWO, I SAKRAMENTÓW
        Arcybiskup Gerhard Ludwig Müller

        "W przypadkach, gdy nie jest możliwe stwierdzenie nieważności małżeństwa, istnieje możliwość rozgrzeszenia i komunii eucharystycznej, jeżeli postępuje się zgodnie z zatwierdzoną praktyką kościelną, w myśl której należy żyć razem „jako przyjaciele, jak brat i siostra”.
      • rst
        19.04.2016 16:42

        Owieczko, kierujesz pytanie do Deirdre, ale pozwól że i ja się do niego ustosunkuję. Otóż jeśli nie jest możliwe stwierdzenie nieważności małżeństwa, to rozwodnicy w drugim związku mają się rozstać, a nie żyć razem nawet "jak brat i siostra". Uprawnienie do życia razem w jednym domu "jak brat i siostra" jest manipulacją miłosierdziem. Małżonkowie ślubują sobie nawzajem dozgonne życie razem, czyli życie razem w jednym domu aż do śmierci.

        Zamieszkanie z kimś innym i nawet życie "jak brat i siostra" jest złamaniem przysięgi małżeńskiej. Nikt nie ma prawa budować wspólnoty na wzór małżeński z niepoślubionym partnerem, ani obdarzać miłością niepoślubionego partnera. Takie jest moje zdanie.

      • owieczka_
        19.04.2016 18:35
        @rst
        jeżeli to jest nauczanie Kościoła to podaj źródło.
      • rst
        19.04.2016 19:01
        Owieczko,ależ katolicy doskonale znają to źródło: to Ewangelia. Jezus powiedział, że małżeństwo jest nierozerwalne. A jeśli nierozerwalne, to znaczy, że nie można odejść od żony/od męża i zamieszkać z kimś innym, nawet "jak brat i siostra". Jeśli ktoś odchodzi od małżonka i idzie do innego partnera, to w jawny sposób 'rozrywa' swoje małżeństwo.
      • owieczka_
        19.04.2016 20:09
        @rst,
        uważasz, że św.Jan Paweł II i Benedykt XVI nauczali czegoś niezgodnego z Ewangelią?
    • Mt 19, 6
      19.04.2016 09:49
      Cytat z internetu:
      "łatwo można sobie wyobrazić - jak bardzo wnikliwie będzie ks. proboszcz czy ks. biskup rozeznawał i pochylał się nad poszczególnymi poplątanymi, miłosnymi historiami ....tego rozgrzeszą i pobłogosławią na nową miłość, tamtego odeślą do starej miłości......
      i łatwo sobie wyobrazić ile złości, gniewu, podejrzeń, domysłów i zarzutów wznieci się wśród wiernych (jak gruba musi być koperta, żeby dostać?)......nowe piekiełko w imię miłosierdzia?.....relatywizm dziesięciu przykazań?....prawo niejednakie dla wszystkich?.... ale eksperymentować trzeba - dla dobra ludzkości....."

      I drugi cytat:
      "Całą obecną sytuację mógłby skomentować taki rysunek:
      Na na środku stoi trumna z napisem: Małżeństwo Sakramentalne po rozwodzie", a wokół stoją ludzie. Między nimi małżonek sakramentalny z partnerką, który się rozwiódł i związał się z kimś innym, bo uznał że jego małżeństwo sakramentalne umarło. Wszyscy dyskutują o tym czy wolno małżonkowi sakramentalnemu, który jest w związku niesakramentalnym przystępować do komunii czy nie. Jedna z osób trzyma w ręku adhortację "Amoris laetitia" Dyskusja trwa.
      Jednak widać, że z trumny wychyla się małżonka sakramentalna razem z Jezusem i mówi: ALE TRUP ŻYJE proszę Państwa!
      Nie byłoby całej tej dyskusji, gdyby uważano, że małżeństwo sakramentalne mimo kryzysu(zdrady, rozwodu) żyje nadal."

      Na marginesie:
      Odwieczny w Kościele katolickim porządek miłości jest taki, że po Bogu najważniejszy jest sakramentalny współmałżonek, potem dopiero dziecko... Dziecko nie jest bogiem, którym mozna usprawiedliwiać życie w grzechu cudzołóstwa. Bóg wyraźnie powiedział: "Co Bóg złaczył, człowiek (dziecko, rodzic, papież, ksiądz, etc.) niech nie rozdziela" Mt 19, 6.
    • znający Ewangelię
      19.04.2016 12:08

      "Mogę sobie np. wyobrazić taką sytuację: para bierze ślub cywilny po rozwodzie z małżonkiem sakramentalnym i zakłada wstrzemięźliwość płciową, tak aby móc korzystać z sakramentów."

      Nie fantazjuj! To naprawdę jest przypadek księżycowy. Ludzie nie pobierają się po to, żeby żyć jak brat z sintrą - zresztą przeczyłoby to także małżeństwu chrześcijańskie, którego pierwszym celem jest potomstwo.

      Ale nawet jeśliby w jakiejś chorej głowie powstał taki pomysł, to Chrystus daje jasną wskazówkę co do rozeznania sytuacji "konieczności" życia w ciężkim grzechu:

      Słyszeliście, ze powiedziano: Nie cudzołóż!
      A Ja wam powiadam: Kazdy, kto pożądliwie patrzy na kobiete, juz sie w swoim sercu dopuscił z nia cudzołóstwa.
      Jesli wiec prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuc od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niz zeby całe twoje ciało miało byc wrzucone do piekła.
      I jesli prawa twoja reka jest ci powodem do grzechu, odetnij ja i odrzuc od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

       [Mt 5,25 in]

      Zadziwiająca jest aktualność tych słów, nieprawdaż!? Jezus przewidział takie sytuacje i powiedział, co należy zrobić - odciąć rękę i wyłupić oko. Powiedział też, co będzie konsekwencją nie zerwania z grzechem cudzłóstwa: kara piekła.

      • owieczka_
        19.04.2016 12:31
        znający Ewangelię,
        doskonale wiesz, że małżeństwo cywilne, nie jest małżeństwem sakramentalnym i jego pierwszym celem wcale nie musi być potomstwo. Adhortacja nie zmienia doktryny w sprawie par żyjących w cudzołożnym związku cywilnym, tylko tak jak mówisz zajmuje się przypadkami indywidualnymi, wg Twojej nomenklatury "księżycowymi"
      • znający Ewangelię
        19.04.2016 19:08
        Ta adhortacja powinna być czytana i interpretowana w świetle Ewangelii, a ta jest jasna i wzywa po pierwsze do odrzucenia grzechu, ale także tego, co prowadzi do niego prowadzi. Szukania furtek pozwalających trwać w grzechu to droga do piekła. Zobacz cytat powyżej.

        Etyka sytuacyjna, wywodząca się zresztą z talmudu, i robienie z małżeństwa nieosiągalnego "ideału" są sprzeczne z Ewangelią i nauczaniem KK. Przeciwnie, podobne nauki były potępione na soborze Trydenckim. Sobór stwierdził jasno, że stanowisko, jakoby było niemożliwe zachowanie przykazań, jest herezją.
      • owieczka_
        19.04.2016 20:12
        @znający Ewangelię,
        poczekaj aż herezję zawartą w adhortacji odkryje Kongregacja Nauki Wiary i poda tę informację do wiadomości.
      • sasanka
        20.04.2016 09:27

        @owieczko

        Nie bądź naiwna. Punkt o rozwodnikach jest niezgodny z Dekalogiem i Ewangelią, niezgodny z Pismem Świętym , wie to każdy wierzący chrześcijanin. W mediach konsternacja, bo nikt nie wierzy, że Papież napisał coś niezgodnego z Prawem Bożym. Ja też nie wierzę, po prostu szok. To jest według mnie czysta herezja. Boga nie oszukasz, nie wolno przyjmować Jego ciała niegodnie, robiąc tak zmierzasz do wiecznego potępienia. Ponadto kto zuchwale licząc na miłosierdzie Boże grzeszy, popełnia grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Kolejna rzecz: jednym z koniecznych warunków dobrej spowiedzi jest postanowienie poprawy, bez tego spowiedź jest nieważna.

        1 List do Koryntian
        (...)Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej.
        Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło.

      • owieczka_
        20.04.2016 11:39
        @sasanko
        przytocz ten niezgodny z Ewangelią punkt o rozwodnikach i napisz jak go rozumiesz, bo jak na razie pozostaję w swojej naiwności.
      • sasanka
        20.04.2016 13:17
        @owieczka
        Może wytłumaczy Ci to w przystępny sposób O.Jacek Salij, podaję link do artykułu, gdzie odpowiada na zadane pytanie, przeczytaj go w całości:

        http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_37.htm

        A jeśli nadal nie rozumiesz spraw tak oczywistych i w kółko pytasz o to samo, chociaż wiele osób Ci już odpisało , to: albo nie chcesz dopuścić do świadomości prawdy z Pisma Świętego, bo tak Ci jest wygodnie i wolisz nie wiedzieć albo po prostu przeczytaj sobie w całości Nowy Testament, wysil się trochę i zdobądź wreszcie wiedzę co mówił Jezus,co głosili Apostołowie, Św.Paweł i Św.Piotr, to jest najlepsza rada dla Ciebie. Wygląda z Twoich postów, że nie wyrosłaś (chyba) w rodzinie katolickiej i nie rozumiesz wogóle fundamentów naszej wiary. Rzeczy o które pytasz to uczą się dzieci na lekcjach religii w 2 klasie przed I Komunią Św., serio! Sięgnij do Pisma Świętego, przeczytaj, lepiej późno niż wcale.


      • owieczka_
        20.04.2016 14:23
        Sasanko, pod linkiem nie ma artykułu o.Salija, może podaj tytuł to znajdę.

        Do Komunii św. przygotowywał mnie bardzo dobry i mądry ksiądz, niestety już nieżyjący Zygmunt Bednarek i on nigdy nie zbywał pytań dzieci, tylko cierpliwie na nie odpowiadał. Nie kreował się też na mądrzejszego od papieża i Magisterium Kościoła.

        A Ty Sasanko, kiedy w końcu napiszesz o tym punkcie adhortacji niezgodnym z Ewangelią?
  • Weronika
    19.04.2016 09:03
    Mam już tylko jedno życzenie aby papież
    Franciszek p r z e s t a ł m n i e
    g o r s z y ć.
  • kasia
    19.04.2016 11:04
    przeraża mnie ta ciemność w Kościele... trzeba se modlić za Kościół, duchowieństwo, nawrócenie grzeszników..

    adhortacja to wilczy bilet do piekła...
  • kolobolo
    20.04.2016 16:51
    kolobolo
    @owieczka - dziękuję Ci za wszystkie wpisy. Czytałem, strasznie mi się podoba ich treść i ton. Jestem całym sercem po Twojej stronie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg