Komentarze 112
  • ja
    16.05.2018 19:43
    Dzięki Arcybiskupowi i Bractwu Piusa X przetrwala Msza św. w rycie trydenckim.
    • GOSC
      17.05.2018 09:05
      To zdanie jest tak samo "prawidziwe" jak twierdzenie, że dzięki zielonoświątkowcom przetrwała wiara w Ducha Świętego.
      • bvr
        17.05.2018 09:52
        dokładnie!
      • nick
        17.05.2018 09:53
        to, kto wg Ciebie odprawiałby tę mszę? I gdzie wierni mogliby w niej uczestniczyć? wystarczy poczytać historię mszy indultowych w Poznaniu, żeby przyznać rację JA.
      • ja
        17.05.2018 10:21
        Wiara w Ducha Świętego była w Kościele katolickim od początku i nikt jej nie zakazywał. natomiast Mszy św. trydenckiej zakazano (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) po Soborze Watykańskim II. Tylko księża z Bractwa Piusa X nieprzerwanie ją odprawiali!
      • Gość
        18.05.2018 21:38
        a czy Apostołowie znali ten ryt?
      • YORGI
        22.05.2018 21:57
        @ a czy Apostołowie znali ten ryt?
        Znali prawzór tego rytu. Rytu, który wykształcił się w sposób płynny na przestrzeni dziejów poczynając od czasów apostolskich. Po czym w jednej chwili został zastąpiony czymś napisanym na kolanie przez nie wiadomo kogo.
        Zgadza się -- najprawdopodobniej Msza św. przetrwała dzięki FSSPX. Bractwo FSSP zostało powołane do życia aby zneutralizować FSSPX.
  • ja
    16.05.2018 19:44
    Dlaczego Paweł VI nie pozwolił Arcybiskupowi kontynuować swego dzieła? Wszystkie zmodyfikowane wersje Mszy są dozwolone, tylko nie trydencka Msza Wszechczasów!
  • BYŁY
    16.05.2018 20:08
    To kompilacja cytatów, warto by poznać i całą treść i cały (stenogram) . Lefevbre i Bractwo nie mogło odprawiać Eucharystii , bo jej wówczas po prostu nie było. Była tylko Msza.
  • gość
    16.05.2018 20:35
    To msza jest z 1974 roku? To co nam wciskają, że jest stara i ma wiele wieków?
  • Tradycjonalista
    16.05.2018 21:02
    skoro nie potrzeba zgody biskupa na Mszę przedsoborową, to dlaczego księża posoborowi pytają się swoich biskupów czy można??
    • ja
      17.05.2018 10:23
      Niestety, mimo, że każdy kapłąn może odprawiać Mszę św. trydencką, to w niektórych diecezjach (np.. w mojej) jest ona tylko tolerowana. Nie można umieścić informacji na stronie diecezji. W ogłoszeniach parafialnych nie ma nawet wzmianki o tej Mszy św.
    • niestety
      17.05.2018 11:10
      W niektórych parafiach Msza trydencka zostaje nagle usunięta, choć była tam już odprawiana przez kilka lat...
  • gośc
    16.05.2018 21:27
    Dziś, jeszcze wyraźniej niż dawniej, widać, że abp. Lefebvre miał rację w ocenie soboru i kryzysu jaki dotknął Kościół. Abp. Marcel Lefebvre był niesłusznie ukarany suspensami za to, za co przed SVII byłby pochwalony.
    • sp
      17.05.2018 08:53
      Naprawdę twierdzisz, że byłby pochwalony za negowanie postanowień soborowych?
      • B.
        17.05.2018 11:19
        Arcybiskup nie negował SW II, ale to, co w wyniku tego Soboru zostało wprowadzone, a jest sprzeczne z dotychczasowym nauczaniem Koscioła, np. ekumenizm.
      • sp
        17.05.2018 12:02
        To mówisz (chyba jednak wbrew Gościowi 16.05.2018 21:27....), że abp. Lefebvre nie zanegował koniec końców np. soborowego dekretu "Unitatis redintegratio" o ekumenizmie? I Ty również zgadzasz się z tym dekretem?
    • GOSC
      17.05.2018 09:02
      "Mateczka" Kozłowska też może miała rację (bo jej objawienia są w gruncie rzeczy tożsame z objawieniami św. Faustyny), i co z tego? Nie okazała posłuszeństwa i teraz jej następcy mają wyznają nieźle odjechane rzeczy (poszukaj o mariawitach choćby na wikipedii). Abp Lefebvre został ukarany supsensami (a ostatecznie popadł w ekskomunikę, w której zmarł) nie dlatego, że nie miał racji, tylko dlatego, że okazywał pychę i nieposłuszeństwo. Św. Teresa, św. Ignacy, św. o Pio, św. Bernadetta i cała rzesza innych świętych znosiła niesłuszne albo wręcz idiotyczne decyzje przełożonych i zostali świętymi, bo wytrwali w posłuszeństwie. A Pan Bóg znalazł sobie drogę do przeforsowania Swoich słusznych pomysłów. Abp Lefebvre stwierdził, że z SVII, Pawłem VI i kardynałem Ratzingerem Pan Bóg sobie nie poradzi i on sam musi wziąć sprawy w swoje ręce.
      • ja
        17.05.2018 10:26
        Dzięki abp Lefebvre mamy dziś Mszę św. trydencką. Gdyby on jej nie bronił, zanikła by ona, zakazana po Soborze
      • Gość Marek
        17.05.2018 11:21
        To są bardzo trudne sprawy, każdy krok w tę czy tamtą stronę mógł być fałszywy. Jednak abp. Lefebvre tak właśnie pojął wolę Bożą dla siebie. Na jego usprawiedliwienie, miał inny stopień odpowiedzialności za Kościół niż o. Pio czy s. Faustyna. Istotą powołania biskupa nie jest już posłuszeństwo przełożonym, ale strzeżenie wiary, czyli posłuszeństwo Bogu i Kościołowi. Kościołowi - to nie znaczy aktualnemu przełożonemu pod każdym względem, ale Kościołowi, tzn. jego integralnej wierze i Tradycji. Podobnie dzisiaj - "dubia" mogły wyjść zasadniczo tylko spod ręki kardynałów i biskupów, bo to jest ich zakres odpowiedzialności. Nie jestem pewny, ale dopiero gdyby biskupi i kapłani zawiedli, przychodzi kolej na świeckich.
      • pp
        17.05.2018 11:57
        @Gość Marek: Na podstawie opinii teologicznej Jana Pawła II. Tylko i wyłącznie.
      • pp
        17.05.2018 17:32
        Moja odpowiedź powyżej była do pytania zawartego w wyciętym komentarzu Gościa Marka, który pytał na podstawie czego uznano objawienie s.Faustyny za prawdziwe.
      • Gość Marek
        17.05.2018 17:45
        Nie wiedziałem. To pewne?
      • YORGI
        22.05.2018 22:02
        Św. Paweł napomniał św. Piotra ("nie wytrwał w posłuszeństwie"), a mimo to został świętym. Św. Atanazy...
  • gośc
    16.05.2018 21:49
    Bardzo dobrze, że opublikowaliście stenogram rozmowy. Dzięki temu mój szacunek do abp. Lefebvre'a wzrósł jeszcze bardziej. Widać niezwykłą przenikliwość umysłu arcybiskupa i zdolność przewidywania skutków zmian soborowych. To kandydat na Sługę Bożego i świętego.
    • kto
      17.05.2018 09:37
      I kto miałby go wynieść na ołtarze, ten posoborowy kościół od którego odłączył się Lefebvre?
    • RYdzo
      17.05.2018 12:42
      Mylisz się w swojej wypowiedzi. abp. Lefebvre nawet jeśli miał rację w swoich diagnozach nie okazał posłuszeństwa. A to jest pierwszy grzech (taki sam jaki popełnił Lucyfer). Gdyby zachował się jak św. Franciszek z Asyżu, który widział grzechy Kościoła, a jednak nie wprowadzał zmian bez aprobaty papieża, czy św. o. Pio, który nie zgadzając się na zmiany w liturgii, wystąpił z prośbą by sprawować Eucharystię, według tzw. rytu trydenckiego, to rozmowa by wyglądała inaczej.
      Abp Lefebvere'a zjadła niestety pycha, która kazała mu wypowiedzieć posłuszeństwo Kościołowi. W ten sposób sam skreślił się z listy kandydatów na ołtarze.
      • Gość
        17.05.2018 13:20
        Należy najpierw być posłusznym Panu Bogu. Przełożeni ziemscy sa dalej.
      • RYdzo
        17.05.2018 13:41
        Gościu - wypowiadając posłuszeństwo Kościołowi, wypowiedział posłuszeństwo Bogu. Nawet jeśli robił to w najlepszych intencjach.
      • Gość
        17.05.2018 17:45
        Nie, bo zrobił to dla ratowania Tradycji.
      • Rydzo
        17.05.2018 22:52
        Gościu - Idąc Twoim tokiem rozumowania wychodzi na to, że Lefebvere chciał ratować tradycję łamiąc ją. Tradycja apostolska to także posłuszeństwo papieżowi (następcy św. Piotra) - co widać chociażby w postawie św. Pawła, który w sprawach spornych kierował się do św. Piotra i innych Apostołów. A Lefebvere wypowiedział to posłuszeństwo.
      • pp
        18.05.2018 17:04
        Rydzo, alurat powoływanie się na św.Pawła w tej kwestii jest śliskie. W Liście do Galatów św.Paweł pisze: "Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył."
      • Gość
        18.05.2018 21:40
        Jaki "Lucyfer" ?
      • Rydzo
        19.05.2018 08:46
        PP - Czym innym jest sprzeciw, a czym innym brak posłuszeństwa. Sprzeciw Pawła był uzdrawiający zarówno dla niego jak i dla Piotra (i całego Kościoła). Zresztą różnice między Piotrem i Pawłem nie przeszkodziły temu drugiemu, by szukać poparcia Piotra i Kościoła w swoich dziełach (tzw. Sobór Jerozolimski i sprawa obrzezania). O czym zresztą sam pisze w 9 wersie listu do Galatów (którego wcześniejszy fragment sam przytoczłeś): "i uznawszy daną mi łaskę, Jakub, Kefas i Jan, uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawicę na znak wspólnoty, byśmy szli do pogan, oni zaś do obrzezanych". A tego zabrakło w postawie abp Lefebvere.
        Gość - Upadły anioł
      • YORGI
        22.05.2018 22:08
        "Czym innym jest sprzeciw, a czym innym brak posłuszeństwa." -- ależ sprytne rozróżnienie od RYDZA :)
      • Rydzo
        23.05.2018 12:51
        Yorgi - czemu sprytne? Spójrz na opisaną w Biblii sytuację. Św. Paweł sprzeciwił się postawie św. Piotra (co zresztą Piotr przyjął), a jednak nie przeszkodziło mu to być posłusznym decyzjom św. Piotra i apostołów (a więc szukać ich poparcia w swoim nauczaniu).
        Lefebreve po wyrażeniu swego sprzeciwu (do którego miał pełne prawo) nie zachował posłuszeństwa papieżowi (który, jak wynika z artykułu, po tej rozmowie jeszcze więcej pościł i modlił się w intencji Kościoła, a wiec podobnie jak św. Piotr przyjął kierowane w Jego stronę uwagi) i w rezultacie bez zgody Stolicy Apostolskiej wyświęcił 4 biskupów.
        To jest właśnie różnica miedzy sprzeciwem (wyrażeniem swojej opinii), a brakiem posłuszeństwa (nie posłuchaniem Kościoła).
  • alina
    16.05.2018 23:00
    Abp Marcel Lefebvre to wspaniała postać współczesnego Kościoła.
  • Aha
    16.05.2018 23:14
    buhaha! "Powolny, ale stały rozwój Bractwa św. Piusa X wskazuje zaś, że ma się ono dobrze i nieprędko pojedna się z Watykanem" co to ma znaczyć? 1. z tego, że Bractwo się stale ale powoli rozwija oznacza, że się nie pojedna z Watykanem? brawa dla autora tego sformułowania - zapisuję się do niego na kurs logiki a potem wstępuję do razem albo jakiejś lewackiej bojówki. 2. Powolny rozwój? no faktycznie, w stosunku do spadku powołań w novusowych seminariach to powoli ;)
  • historyk
    16.05.2018 23:17
    W artykule jest pomieszanie komentarza z informacją, np.:

    > Bractwo Kapłańskie św. Piusa X stawiało sobie za cel pielęgnowanie przedsoborowej liturgii mszalnej, tzw. trydenckiej ...

    A to jest nieprawda, bo msza "przedsoborowa", czy jak ją niektórzy nazywają "trydencka" jest po prostu liturgią Kościoła Katolickiego, której początek dał sam Jezus Chrystus i której ciągłość datuje się od czasów apostolskich. Dodajmy, że jeden z soborów uroczyście ogłosił, że liturgia ta jest w pełni doskonała, a kto by twierdził inaczej podlega karze ekskomuniki, o ile pamiętam.

    Liturgia posoborowa jest po prostu protestancka, bo jak wiadomo jej główny twórca wzorował się na protestanckich obrzędach. Zatem msza posoborowa jest po prostu zerwaniem z liturgią katolicką, w tekstach mszalnych są fundamentalne błędy teologiczne, jest skoncentrowana na ludziach zamiast na Bogu, a do tego otwiera pole do wszelkich nadużyć, nawet najokropniejszych, czego dzisiaj jesteśmy świadkami, także niestety i w Polsce.
    • sp
      17.05.2018 08:59
      To kto w końcu twierdzi, że jakaś z uznanych przez Kościół liturgii Mszy św. jest złem? Nie słyszałem, żeby Paweł VI coś podobnego głosił... za to co chwila czytam jakiś komentarz o obecnej Mszy św. pisany właśnie w takim tonie.
    • Gość
      18.05.2018 21:41
      "ciągłość datuje się od czasów apostolskich" i już wtedy była po łacinie?
      • tomek09328372
        19.05.2018 00:54
        Najstarsze znane dowody świadczą, iż Msza była po łacinie. Od razu chciałbym przypomnieć, iż kłamstwem jest jakoby św. Piotr nie znał łaciny. Oczywiście nie pisanej.
  • s
    17.05.2018 07:12
    Bardzo ciekawy artykuł
  • Bellock
    17.05.2018 08:21
    Czytałem biografię abp. Lefebvre'a. Wyłania się z niej osoba wielce zatroskana o Kościół.
    • Gosc
      17.05.2018 10:27
      Luter też był wielce zatroskany o Kościół.
      • Gość
        17.05.2018 11:21
        Luter walczył z Kościołem, z papieżem!
      • pp
        17.05.2018 18:07
        Do Gościa z 10:27 Z Twojej wypowiedzi przebija ironia. Tymczasem Watykan wydał niedawno znaczek pocztowy z Lutrem stojącym z Pismem Św. pod krzyżem. Postawiono też w Watykanie jego pomnik. To znaczy, że zatroskanie Lutra o Kościół zostało docenione. Więc Twoja ironia jest nie na miejscu.
      • @PP
        18.05.2018 07:27
        To nie była ironia, tylko stwierdzenie faktu. Luter ponad wszelką wątpliwość był zatroskany o Kościół. Co nie zmienia faktu, że w tym Kościele do końca nie wytrwał, podobnie jak abp Lefebvre.
      • asosin
        18.05.2018 13:05
        Na temat rzekomego "zatroskania" Lutra sporo można się dowiedzieć z filmu Grzegorza Brauna "Luter i rewolucja protestancka". Zachęcam do zapoznania się. A że dziś wielu hierarchów Kościoła gloryfikuje Lutra, to nie dziwi - mamy efekty promowanego od ostatniego soboru wypaczonego ekumenizmu.
      • Gość
        18.05.2018 21:42
        Od kiedy Braun został autorytetem?
      • ja
        20.05.2018 19:39
        Arcybiskup Lefebrve nigdy nie opuścił Kościoła katolickiego!
      • Bezimienny
        20.05.2018 19:52
        Nie opuścił sam, ale został ekskomunikowany. Luter opuścił sam czy został ekskomunikowany?
  • Gosc
    17.05.2018 08:49
    A ja wbrew powyższym komentarzom napiszę, że po przeczytaniu tego artykułu wzrósł jeszcze mój szacunek do Pawła VI. Zwłaszcza wzmianka, że po rozmowie zaczął pościć, idealnie pokazuje różnicę pomiędzy obydwoma duchownymi. Choć przy bezpośrednim starciu abp Lefebvre zdaje się kajać, w istocie jego pycha zwiększyła się jeszcze bardziej. Okopał się na swoim stanowisku, w efekcie doprowadzając do swojej ekskomuniki. Może warto wskazać, że abp dostał zgodę na wyświęcenie biskupa - mimo porozumienia ze Stolicą Apostolską wyświęcił czterech. Jeśli to nie jest pycha, to co? Paweł VI natomiast, po rozmowie z abp zobaczył, że jest poważny problem i postanowił rozwiązać go najlepszą metodą - modlitwą i postem. Nie mogę doczekać się Jego kanonizacji.
    • gosc
      17.05.2018 09:44
      Dziękuję za ten komentarz, trafia w sedno.
    • ja
      17.05.2018 10:30
      Arcybiskup wyświęcił biskupów, bo Watykan ciągle odwlekał wydanie zgody pod różnymi pretekstami. Nie dał zgody nawet na jednego biskupa! Arcypiskup zrobił to, by mogła przetrwać Tradycja
      • Gosc
        17.05.2018 14:05
        To nieprawda. 5 maja 1988 r., na dwa miesiące przed ekskomuniką, Lefebvre podpisał z Ratzingerem (działającym z papieskim pełnomocnictwem) porozumienie, na mocy którego uprawniono go do konsekrowania biskupa spośród członków bractwa. Niestety, chwilę później abp stwierdził, że został zmuszony do jego podpisania i samowolnie wyświęcił 4 biskupów. Nawet gdyby miał rację, to w tym zakresie był po prostu wiarołomcą.
  • Zielo
    17.05.2018 08:50
    W tym tekście widać wyraźnie świętość Pawła VI i poważny błąd, jaki popełnił Lefebvre: odrzucił fundamentalną wartość posłuszeństwa. Niestety, taka postawa na dalszą metę spowodowała wiele zła w Kościele.
    • JAN
      17.05.2018 09:07
      Niestety, takie stwierdzenie nie jest prawdziwe. W posłuszeństwie też jest porządek - najpierw Panu Bogu, później hierarchii od papieża począwszy. I posłuszeństwo nie dotyczy sytuacji, w której przełożony kazał by zgrzeszyć. Zapyta się ktoś - czy mamy tu jakieś obiektywne kryteria. Owszem, mamy - nauczanie całych 19 wieków Kościoła. A co jeśli papież w swoich postanowieniach sprzeciwia się nauczaniu wszystkich swych poprzedników? A co jeśli sprzeciwia się poprzednim soborom? W końcu to Paweł VI zatwierdził teksty Vaticanum2, w tym te kontrowersyjne. Dlatego słusznie abp Lefebvre powiedział "Konieczne jest dokonanie wyboru między tym, co powiedział Sobór, a tym co powiedzieli poprzednicy Waszej Świątobliwości". Tymczasem Paweł VI zdawał się uważać, że to poprzednie nauczanie jest nieistotne, liczy się tylko to co postanowił "Sobór", i to we wszystkich dokumentach! („Jeśli Wasza Ekscelencja nie jest przeciwko Soborowi – mówił dalej Paweł VI – to musi się do niego stosować, do wszystkich jego dokumentów”.) To tylko potwierdza, że Paweł VI był modernistą, rozumiał bowiem nauczanie jako coś podlegające zmianom i ciągłym dostosowaniom.
      • Gosc
        17.05.2018 10:25
        Kard. Ratzinger w liście do abp Lefebvre'a napisał kiedyś, że jeśli nie potrafi on zrozumieć, w jaki sposób nauczanie SVII jest spójne z nauczaniem poprzednich 19 wieków Kościoła, to powinien był poprosić kogoś o wyjaśnienie. A nie tylko Paweł VI zatwierdził teksty SVII, zrobił to też abp Lefebvre. Później dopiero zmienił zdanie. A co do posłuszeństwa - do jakiego grzechu został zmuszony abp Lefebvre? Bo nie chodzi o NOM, abp nigdy nie posunął się do stwierdzenia, że odprawianie NOM jest grzechem.
      • tomek1234567890
        19.05.2018 01:01
        "Kard. Ratzinger w liście do abp Lefebvre'a napisał kiedyś, że jeśli nie potrafi on zrozumieć, w jaki sposób nauczanie SVII jest spójne z nauczaniem poprzednich 19 wieków Kościoła, to powinien był poprosić kogoś o wyjaśnienie." - nie chcę bronić Arcybiskupa, ale stwierdzenie, iż nauczanie SWII (chodzi o kontrowersyjne deklaracje/konstytucje) było spójne z nauczaniem 19 wieków Kościoła jest, delikatnie mówiąc, przynajmniej niepoważne. Czy naprawdę nikt sobie nie zadał trudu, żeby to przeczytać?
    • nicki
      17.05.2018 09:34
      Zielo, chyba żartujesz? ja tu widzę świętość abp. Lefebvra, który dążył do zachowania w Kościele tradycyjnej nauki i liturgii. Posłuszeństwo należy się Bogu, a nie człowiekowi, choćby ten człowiek był papieżem.
      • sp
        17.05.2018 11:33
        Pan Jezus w Wieczerniku nie odprawił Mszy "trydenckiej". Czy Jego Paschę też uznasz za niegodziwą z tego powodu, mniej świętą, nieznaczącą, a może wręcz bluźnierczą? Jeśli tak, to komu będziesz wówczas posłuszny? Wierność Tradycji Kościoła nie jest jednoznaczna z wiernością kulturze (nie obrzezujemy się już dziś przecież), a co właśnie wytknął onegdaj Paweł pierwszemu Papieżowi młodego Kościoła - Piotrowi.
      • @sp
        17.05.2018 12:12
        Pan Jezus w Wieczerniku nie odprawil Mszy Trydenckiej ani żadnej innej. W Mszy dokonuje się prawdziwa i właściwa ofiara (sacrificium verum et proprium) - bezkrwawa ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Czyli Wielki Piątek a nie Wielki Czwartek. Golgota a nie Wieczernik. Tak głosi katechizm. To u protestantów jest Wieczerza Pańska, czyli Wielki Czwartek. Poniekąd Cię rozumiem: na katechezie przedkomunijnej uczono nas wszystkich prawidłowej definicji o istocie Mszy Św., potem przez lata w Oazie tłuczono nam do głowy protestacką narrację i potem mamy to co mamy, czyli katolicy nie znają podstaw wiary katolickiej.
      • sp
        17.05.2018 14:52
        W Wielki Czwartek Pan Jezus, antycypując już wydarzenia dnia następnego (jest Bogiem - wolno Mu w pełni to uczynić), ustanowił Najświętszy Sakrament udzielając już Siebie w pełni uczniom i wówczas właśnie nakazywał: "to czyńcie na moją pamiątkę". Powtarzasz więc całość Paschy z Wielkiego Czwartku dzisiaj? Jak to się ma niby literalnie mieć do "jedynej-prawdziwej" Mszy "trydenckiej"? Uczniowie w Emaus też mieli Mszę "trydencką"? Bo to było już zdecydowanie po Śmierci i Zmartwychwstaniu, i to znowu sam Jezus "łamał chleb"... W KKK o Eucharystii czytamy: "1366 Eucharystia jest więc ofiarą, ponieważ u-obecnia (czyni obecną) ofiarę krzyża, jest jej pamiątką i udziela jej owoców" - czy twierdzisz może, że w Wielki Czwartek, w Wieczerniku nie było prawdziwej Eucharystii? Bo KKK na pytanie "II. Jak jest określana Eucharystia?" odpowiada wyraźnie w pkt. "1332 Mszą świętą, ponieważ liturgia, w której dokonuje się misterium zbawienia, kończy się posłaniem wiernych (missio), aby pełnili wolę Bożą w codziennym życiu". Oprócz tego czytamy: "KKK 1382 Msza święta jest równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana. Sprawowanie Ofiary eucharystycznej jest nastawione na wewnętrzne zjednoczenie wiernych z Chrystusem przez Komunię. Przystępować do Komunii świętej oznacza przyjmować samego Chrystusa, który ofiarował się za nas".
    • dziękujemy
      17.05.2018 09:36
      No cieszymy się bardzo, że "autorytet Kościoła" przemówił do nas!
  • albert
    17.05.2018 09:13
    Religia to nie jest odprawianie liturgii! Religia jest to realizacja w życiu wyznawanych zasad religijnych! Liturgia jest tylko duchowym wsparciem tej realizacji.
    • gość
      17.05.2018 10:05
      yyy...no może u zielonoświątkowców to i owszem. lex orandi lex credendi (lex vivendi) temu, przynajmniej do V2, był wierny KK.
      • albert
        17.05.2018 12:42
        "Credendi" jest funkcją ducha osoby i jest ściśle związane z jej świadomością! Możesz klepać wszystkie modlitwy na okrągło i żadnej wiary to nie spowoduje. Aby się modlić szczerze, trzeba najpierw mieć wiarę. Bez wiary nie ma modlitwy, tylko bezmyślne klepanie na gębie!
      • Gość
        17.05.2018 15:59
        Funkcją? aha, to określ jeszcze dziedzinę, przciwdziedzinę i wskaż odwzorowanie... dowiedz się najpierw czym jest ta starożytna zasada, a potem proponuj tu swoje definicje o jakimś klepaniu...
    • podaję nick
      17.05.2018 10:15
      Albert, jesteś w błędzie. Jest zasada "Lex orandi lex credendi". - Zasada, która głosi, iż sposób modlenia (w tym liturgii) determinuje sposób wierzenia.
  • schlesier
    17.05.2018 09:14
    Dziękuje Bogu za obecny powrót do liturgii trydenckiej. To wielkie dobro Kościoła . W tej kwestii abp. Lefebre miał racje. W kwestii potepienia komunizmu też. "Nowoczesność " Vaticanum II wcale nie zatrzymała sekularyzacji swiata.
  • Met
    17.05.2018 09:52
    Schlesier, piszesz, że ""Nowoczesność " Vaticanum II wcale nie zatrzymała sekularyzacji swiata". A ty myślisz, że pozostanie przy Trydencie by to zrobiło? Niby jakim cudem, skoro jeszcze przed soborem widać już było poważne symptomy sekularyzacji? Wyobrażasz sobie, że tradycjonaliści w jakimkolwiek stopniu wpływają na rozwój Ewangelii? To grupa koneserów, ludzi, którzy byli przekonani do chrześcijaństwa i poszukując nowej formy doznań religijnych znaleźli je w tym, co było kiedyś. Podoba im się to, bo już tego nie znają, ale 50 lat temu prawie nikt za tym nie tęsknił.
    • pp
      17.05.2018 12:28
      Hehe, grupa koneserów. A nie mainstream. Właściwie Pan Jezus mówił podobnie: wy jesteście solą ziemi (soli z definicji jest w potrawie niewiele). Albo gdzie indziej: Nie bój się mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.:) Co do sekularyzacji. Po SVII odeszło z kapłaństwa kilkadziesią tysięcy księży, a liczba powołań kapłańskich i zakonnych dramatycznie poleciała w dół. Statystyki znajdziesz w necie. Co to oznacza? Mniej księży to mniej Mszy Św, czyli mniej łask dla świata, czyli trudniej o zbawienie. Dla każdego z nas. Także dla mnie i dla Ciebie. Przemyśl to. Na koniec jeszcze taka uwaga. Otóż tradycjonaliści nie szukają żadnych "doznań". Cisza Kanonu takich nie dostarcza. Doznania są domeną charyzmatyków. Zdarzyło mi się być ostatnio na takim nabożeństwie Odnowy (w moim kościele parafialnym). Lider wołał z ambony: czy czujecie już Jezusa w sercu? Ja już czuję! Kto jeszcze czuje niech się zgłosi! Panie spraw abyśmy wszyscy Cię teraz poczuli! Cały czas było wstawanie, siadanie, wstawanie, siadanie- tyle w temacie doznań.
    • Gość
      17.05.2018 13:01
      "Grupa koneserów"? Nie. To ci, którzy widzą, ze Msza sw. trydencka (w przeciwieństwie do nowej Mszy św.) jest skoncentrowana na Panu Bogu, a nie na człowieku. I że w niej pełniej oddawana jest cześć Panu Bogu
  • nicki
    17.05.2018 11:23
    poszukajcie na youtube filmu pt. "Biskup w czasie burzy". Warto poznać dokonania abp. Lefebvra przed SVII. Mało kto wie, jakie zasługi odniósł w zakresie nawracania krajów afrykańskich. Był za to doceniony przez papieża Piusa XII i wyznaczony delegatem papieskim na całą Afrykę francuskojęzyczną - stanowisko podobne do dzisiejszych nuncjuszy apostolskich, tylko że obejmujący wiele krajów, a nie tylko jeden.
  • Jerzy
    17.05.2018 11:32
    Racja jest gdzieś po środku. Arb Lefebvre słusznie bronił Mszy trydenckiej i widział rozszerzające się odstępstwo od wiary, ale niepotrzebnie stawiał sprawę na ostrzu noża. Paweł VI mógł przyzwolić na liturgię tradycyjną i mocniej opowiedzieć się publicznie przeciwko liberalizmowi.
    • podaję nick
      17.05.2018 12:04
      Pan Jezus też stawiał sprawę na "ostrzu noża". W wierze katolickiej nie są dopuszczalne żadne kompromisy, nie mówiąc już o dwuznacznościach i niejasnościach jakimi charakteryzuje się wiele dokumentów soborowych.
  • Gość Marek
    17.05.2018 12:00
    Jeszcze jedna refleksja: z tekstu emanuje jakiś tragizm sytuacji - potężny kryzys w Kościele, zagubienie i pewna bezradność Papieża wobec szalejącej burzy. Tragizm sytuacji abpa Lefebvre'a, który jest wewnętrznie rozdarty między posłuszeństwem Kościołowi a aktualnemu następcy św. Piotra. Pozornie mnie widać tu wygranych. W sprawach merytorycznych (wolność religijna) - papież wycofuje się i te tematy nie stały się potem chyba przedmiotem jakiejś dyskusji między abpem Lefebvre a Watykanem.
  • ziom
    17.05.2018 13:46
    Jeśli Lefebvre miał takie sumienie, które nie pozwoliło mu uznać soboru (którego większość dokumentów, jak się dowiadujemy, podpisał), to powinien był złożyć swój urząd i wycofać się z zarządzania Kościołem. Ale on wybrał drogę postaci tragicznej, która w istocie jest drogą człowieka pysznego, który uważa, że wie lepiej od całego Kościoła. Ten człowiek de facto ukradł Kościołowi część owiec i przywłaszczył sobie władzę, która była mu delegowana dopóki był wierny papieżowi. Zapis tej rozmowy pokazuje to wyjątkowo wyraźnie. Widać tam świętego papieża, który mówi z człowiekiem owładniętym manią własnej wielkości.
    • ziomuś
      17.05.2018 14:55
      Obawiam się, że nic nie wiesz nt historii abp. i Bractwa. To ludzie zwracali się do abp. prosząc o odprawianie "starej" Mszy, o zapewnienie księży, którzy będą tę Mszę odprawiać, klerycy szukali ortodoksyjnych seminariów, gdzie mogliby pozostać wierni Kościołowi a nie przechodzić nowinkarskie eksperymenty. Dzieła i seminaria Bractwa powstawały dzięki dobrowolnym a nie "wykradzionym" dawcom. W takiej sytuacji nie ma mowy kradzieży. Tak samo jak chodzi o władzę, nic sobie nie przywłaszczył, bo jego święcenia i święcenia których udzielał były ważne. Zgodzę się jednak z tym, że abp. jest postacią tragiczną. Nagle znalazł się w sytuacji, w której to czego sam się nauczył od Kościoła i czego nauczał do czasu soboru stało się "herezją". Z drugiej jednak strony wszystkie dokumenty soborowe podpisał. I co jeszcze bardziej tragiczne podpisywał je wtedy w imię wierności papieżowi. Wszystko można przeczytać w jego biografii.
  • ZET
    17.05.2018 14:33
    Co to za gadanie o wielkości Lefebvre'a? Złamał posłuszeństwo bynajmniej nie wobec ludzi, tylko wobec Boga, bo Bóg chce, żebysmy byli posłuszni kompetentnej władzy w Kościele. W innym wypadku byle hochsztapler może pociągnąć ludzi do rewolty. Jeśli Kościół nie mógł żyć bez Trydentu, to jakim cudem Kościół w Polsce żył po soborze w najlepsze? Sobór jest błogosławieństwem dla Kościoła i gdyby ludzie Kościoła realizowali jego uchwały tak jak to było w Polsce, nie byłoby problemu. U nas jakoś Lefebvre nie był potrzebny do tego, żeby wiara nie upadła.
    • Gościu
      17.05.2018 15:02
      za 20 lat będziemy w ty samym miejscu co teraz Szwajcaria, Niemcy czy Belgia. Nie bój nic. Przez chwilę uratowała nas żelazna kurtyna i niechęć Wyszyńskiego do zmian, które opóźniał jak mógł. I jeszcze: jak, ta "kompetentna władza" powie, że piekła nie ma, albo że protestanci oraz rozwodnicy w ponownych związkach mogą przyjmować Komunię to bez mrugnięcia okiem idziesz w to jak w dym?
      • Keta
        17.05.2018 15:55
        Gościu, jeśli będziemy w tym samym miejscu, to nie przez sobór, tylko przez słabość wiary, która wynika z wielu czynników, ale na pewno nie Soboru, który jeśli właściwie został przyjęty (jak w Polsce właśnie), to wydał dobre owoce. Jeśli by było inaczej, to strasznie ten zły duch soboru w Polsce powolny, skoro pół wieku mu nie wystarczyło.
      • GOŚciu
        17.05.2018 16:06
        Jakież to postanowienia soboru wydały te wspaniałe owoce w Kościele w PL? Mam rozumieć, że tylko w Polsce zaakceptowano i przyjęto sobór a w innych krajach nie? albo tam od samego początku brakowało wiary i nawet sobór się na nic zdał?
    • tomek1234567890
      19.05.2018 01:06
      Ojojoj, "zdejmijmy" może św. Atanazego z ołtarzy skoro sprawa jest tak banalnie prosta? ;)
      • pp
        19.05.2018 14:56
        Zdecydowanie. Nieposłuszny był. I do tego to jego nieekumeniczne Atanazjańskie Wyznanie Wiary;)
  • Klem
    17.05.2018 15:40
    Abp. Lefebvre'a szczegółowo się za wszystko sądzi, skrupulatnie wertując KPK, natomiast gdy chodzi o poważne nadużycia oraz jawne herezje wśród hierarchów, to mowì się jedynie, że "mamy tego świadomość"
  • ZET
    17.05.2018 15:59
    Wujku Olku, też mi diagnoza. To jakim cudem się Kościół w ogóle rozwinął, skoro na początku nie łacina w nim dominowała? A co do hebrajskiego, toś się całkiem omylił, bo nawet Jezus nie mówił po hebrajsku, tylko po aramejsku. A potem mowa Żydów ewoluowała i była niejednolita. Obecny hebrajski jest językiem wskrzeszonym. To zupełny odlot sądzić, że jakikolwiek język może być nośnikiem wiary.
    • wujek_Olek
      17.05.2018 16:39
      Prosta sprawa: Wspólny język jednoczy, najpierw greka, później łacina. Dlatego też dzisiejszy Iwrit w Izraelu. Jeżdżąc po świecie było by (nie tylko) mi łatwiej uczestniczyć w Mszach.
    • pp
      17.05.2018 17:43
      Szanowny Zet, proszę tu nie bojkotować postanowień SVII. Sobór w dokumentach wyraźnie stwierdził, że łacina jest językiem Kościoła. I powinno się dopilnować aby wierni znali po łacinie przynajmniej części stałe Mszy Św.Języki narodowe zostały do liturgii dopuszczone tylko warunkowo. Zaiste, obrońcy SVII kompletnie nie znają dokumentów soborowych. A tam - suprise, suprise- jest to, co myślicie że tam nie jest. Oraz nie ma tam tego co myślicie że jest - np.nic o odprawianiu Mszy Św. "przodem do ludu" ani o Komunii Św. do ręki.
      • ZET
        18.05.2018 08:49
        PP, żadna surprise, doskonale wiem o tym, ale polemizuję ze stwierdzeniem Wujka Olka, który sugerował, jakoby łacina była Kościołowi niezbędna, a przede wszystkim sprostowałem jego twierdzenie o języku hebrajskim.
  • Bob
    17.05.2018 17:35
    Cytat z artykułu: "Paweł VI odpowiedział na to: „Jesteśmy wspólnotą. Nie możemy pozwolić na autonomiczne zachowania różnych stron”. Jak w tym kontekście rozumieć obecnie prowadzoną przez Franciszka decentralizację Kościoła Katolickiego? Przykładów mnóstwo.
    • pp
      19.05.2018 17:27
      "Monachijski kardynał, Marx, stwierdził, że poszczególne niemieckie diecezje powinny mieć własne zasady odnośnie do Komunii dla protestantów. Według dpa z 12 maja Marx powiedział, że episkopat nie ma kompetencji wydawania poleceń pojedynczym diecezjom.
      Biskup Mainz, Peter Kohlgraf, powiedział zaś 14 maja Kölner Stadt-Anzeiger, że każdy niemiecki biskup ma swobodę w ustalaniu dyscypliny sakramentów.
      Sam nawet uważa za "ekscytującą" możliwość obserwacji wydarzeń po tym, kiedy pewne zasady wprowadzi się w Kolonii, a inne w Akwizgranie."
  • pp
    17.05.2018 19:19
    Popatrzmy jak wyglądała sytuacja tuż po SVII w krajach zachodnich. Może niektórzy przeciwnicy abp.Lefebvre'a inaczej spojrzą na jego motywacje. Oddajmy głos p.Dominice Krupińskiej: "Moja daleka ciocia Marie-Louise P., Szwajcarka, rok urodzenia 1918, mieszkająca w Chamoson w Szwajcarii, bardzo blisko Ecône, w którym swoją oblężoną twierdzę założył abp Lefebvre (en passant: on początkowo nie był przeciwnikiem soboru, stał się nim dopiero wtedy, gdy zobaczył na własne oczy, jaki owoc reformy zainspirowane przez Vaticanum II przynoszą!), opowiadała mi, że tak to właśnie wyglądało. To znaczy burzenie i wyrzucanie, zlikwidowanie z dnia na dzień procesji, adoracji, codziennych mszy, spowiedzi usznej... W efekcie wszyscy, po prostu wszyscy w okolicy odeszli od Kościoła i wiary. Świątynie opustoszały. Ciocia widziała to na własne oczy, sama też przestała chodzić do kościoła. Była inteligentną osobą i zrozumiała, na czym polegała istota tego procesu: „Kiedy sami księża, czyli ci, którzy nauczają i prowadzą ludzi, zakwestionowali to wszystko, co Kościół do tej pory przekazywał i praktykował, ludzie doszli do wniosku, że wszystko, co mówił Kościół, to nieprawda”. (cytat z bloga p.Dominiki Krupińskiej pt.Myśli spod chustki).
  • matematyk
    17.05.2018 22:41
    Do redakcji: usuńcie dwa ohydne błędy w tytule! Lefebvrem, nie Lefebvre'm. Podobnie z Chopinem, Trumpem, a nie z Chopin'em, Trump'em. Ale :Lefebvre'a. Drogi błąd: po abp ma być w tym wypadku kropka: czyli z kim, czym? z abp.L. (ale: kto, co? abp L.).Naprawdę czy Wy tam nie zatrudniacie ani jednej osoby z maturą? Wczoraj została Wam zwrócona uwaga na identyczny błąd w innym artykule, a jeszcze wcześniej też ze dwa razy. Zamiast zajmować się komsomolską czujnością w ciachaniu komentarzy pouczcie się ortografii, nieuki!
  • Gość Marek
    18.05.2018 08:38
    >> „Jeśli Wasza Ekscelencja nie jest przeciwko Soborowi – mówił dalej Paweł VI – to musi się do niego stosować, do wszystkich jego dokumentów”. To jest sedno sprawy. Papież tu "mija się z prawdą". W nocie abpa Feliciego integralnie związanej z dokumentami soborowymi (niestety, w języku polskim tego nie znalazłem - cenzura?) jest wyraźnie napisane, że dokumenty te mają rangę zwyczajnego nauczania, o ile są w zgodzie z nauczanie m wcześniejszych papieży i soborów. Rangę nadzwyczajnego magisterium mogą osiągnąć po uroczystym, nieomylnym zdefiniowaniu odpowiednich zapisów. Takie definicje nie nastąpiły, a więc nawet nie wolno stosować się do dokumentów sprzecznych z magisterium wcześniejszym (choćby Syllabus bl. papieża Piusa IX). Niestety, nawet kard. Ratzinger przyznał, że deklaracja o wolności religijnej jest "Antysylabusem". Inna sprawa to "stosowanie się do dokumentów", to dotyczy tez nas wszystkich. Czy ktoś zna jakiś wykaz konkretnych spraw, które są zapisane w dokumentach soborowych, do których wcześniej nie musieliśmy się stosować, a po soborze musimy? Byłbym wdzięczny.
    • nicki
      18.05.2018 09:24
      "....Mówiąc o nauczaniu zawartym w dokumentach Soboru Watykańskiego II, abp Pozzo stwierdził, że niektóre jego elementy są wiążące w sumieniu, np. sakramentalność biskupstwa i uznawanie go za pełnię sakramentu święceń, prymat papieża i kolegium biskupiego z papieżem jako głową itd. Natomiast dokumenty o dialogu międzyreligijnym, ekumenizmie czy wolności religijnej nie stanowią doktryny ani orzeczeń ostatecznych. Są raczej instrukcjami i wskazówkami dla praktyki duszpasterskiej. .."(...) Sekretarz generalny soboru abp Pericle Felici oświadczył 16 listopada 1964 r., że sobór definiuje jako wiążące w sumieniu jedynie to, co wyraźnie za takie uznał w dziedzinie wiary i moralności. Z kolei sekretarz ówczesnego Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan bp Johannes Willebrands dwa dni później wyjaśniał, że deklaracja „Nostra aetate” nie ma charakteru dogmatycznego, lecz zawiera normy praktyczne i duszpasterskie.
      „Nostrae aetate” nie ma żadnego autorytetu dogmatycznego, dlatego nikt nie może od nikogo wymagać uznania jej za dogmatyczną. Deklaracja ta może być jedynie rozumiana w świetle tradycji i nieprzerwanego Magisterium. ..."
      więcej tu:
      http://gosc.pl/doc/3372142.Propozycja-papieza-dla-lefebrystow
  • Adalbertus
    18.05.2018 12:26
    Przynajmniej dwa błędy w artykule: abp Lefebvre przestał być generałem duchaczy w 1968 r.; bp Bernard Fellay nie jest Francuzem tylko Szwajcarem. Skąd redaktor czerpie swe informacje?
  • Gość Marek
    19.05.2018 09:38
    Wracając do Mszy Trydenckiej - to jest forma kultu Bożego zatwierdzona i przejęta, ukształtowana w ciągłości przez wieki. Papież Benedykt jeszcze jako kardynał krytycznie odnosił się do Novus Ordo, nieraz w dramatycznych słowach, pisząc, że tam wspólnota czci samą siebie. Teraz podobnym głosem mówi kard. Sarah, podkreślając konieczność przywrócenia czci należnej Panu Bogu poprzez zwrócenie kapłana i ludzi w jednym kierunku - przodem do ołtarza, przywrócenie modlitw ofertoryjnych wyrażających ofiarną rzeczywistość Mszy św., a nie, że jest to zasadniczo uczta oraz przyjmowanie Komunii św. na klęcząco i do ust. Na marginesie, tzw. modlitwy na przygotowanie darów nie pochodzą z tradycji Kościoła, ale są modlitwami żydowskimi przed uroczystymi ucztami, a więc postawa kard. Saraha nie dziwi.
  • Gość Marek
    19.05.2018 09:44
    Kontynuując temat Mszy Trydenckiej, mam obowiązek przypomnieć wypowiedź kard. Hoyosa, wyjaśniającą dokument papieża Benedykta XVI z 7.07.2007 roku na temat właśnie tej Mszy. Pisze on m.in., że życzeniem papieża jest, by w każdej parafii obie formy kultu były obecne, co oznacza oczywiście także możliwość wypełnienia obowiązku niedzielnego. Smutne jest, że w niektórych miastach w ogóle nie ma dostępu do tej Mszy, a w innych np. 2 razy w miesiącu. Przytoczę słowa kard. Hoyosa za stroną "sanctus.pl": "I nawet jeżeli wierni się o nią specjalnie nie starają ani nie dopominają, duszpasterze winni ją udostępnić, tak aby wszyscy mieli dostęp do skarbu starej liturgii Kościoła. To jest właśnie nadrzędny cel Motu Proprio — duchowe i teologiczne bogactwo. Ojciec Święty pragnie, aby ta forma Mszy św. stała się w parafiach formą powszechną, aby w ten sposób młode pokolenia mogły poznać ten ryt."
  • JPCygan
    19.05.2018 09:53
    Po owocach ich poznacie... Wszystko co się wydarzyło po tej rozmowie, czego skutkiem jest obecny stan Kościoła pokazuje, że to abp. Lefebvre miał racje, choć może pobłądził w różnych swoich działaniach. Dzisiaj Kościół tam trwa, niczym dom zbudowany na skale, gdzie postępuje się w zgodzie z Tradycją. Tu są powołania, tu przybywa wiernych, tu oddaje się należną cześć Trójjedynemu Bogu. Oby ta drogą poszedł cały Kościół, a nie tylko wierni Tradycji.
    • Gość Marek
      19.05.2018 13:10
      Tu jeszcze raz trzeba podkreślić, że Bractwo św. Piusa X jest wewnątrz Kościoła Katolickiego, gdyż uznaje prymat papieża oraz oczywiście wszystkie dogmaty wiary. Kiedyś jedna z wiernych napisała do Watykanu (nie wiem do jakiej kongregacji), dlaczego Bractwo nie jest objęte działaniami ekumenicznymi. Odpowiedź była taka, że sprawy Bractwa są wewnętrznymi sprawami Kościoła. Ciekawa jest też sprawa "nieposłuszeństwa" Bractwa, gdyż skoro nie ma zakazu starej liturgii, to nie może być nakazu nowej. Skoro nie istnieją "dogmaty Soboru Watykańskiego II", to wystarczy zachować dotychczasową wiarę.
  • Gość Marek
    19.05.2018 09:53
    Wypowiedź prof. de Mattei z rzymskiego Forum Życia, a maja 2018 roku. Prof. de Mattei przypomniał, iż wielu katolików błędnie rozumiejąc „posłuszeństwo” z niechęcią „opiera się władzom religijnym, kiedy naruszają one prawo Boże i naturalne”.



    W swoim wystąpieniu przytoczył także trzy przykłady, kiedy katolicki opór w dzisiejszych czasach jest „moralnie zgodny z prawem”. Są to sytuacje kiedy kapłan zostaje zmuszony przez przełożonego do odprawiania nowej Mszy lub powstrzymany przed celebrowaniem Mszy Wszechczasów, drugi przypadek to zmuszanie przez Watykan katolików w Chinach aby zaakceptowali politykę łagodzenia stosunków z prześladującym brutalnie wyznawców Chrystusa reżimem oraz zmuszanie katolików do przyjęcia praktyk wprowadzonych synodalną adhortacją "Amoris laetitia".



  • Gość Marek
    19.05.2018 09:59
    Dr Paweł Milcarek przypomina, że już papież Jan Paweł II w roku 1986 powołał komisję kardynałów dla zbadania kwestii, czy Msza Trydencka została kiedykolwiek zakazana. Prawie jednogłośnie orzekli, że nie. Ta wypowiedź jest np. tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=dnSEdU5EpZc
    • FideLis z sigmaringen
      22.05.2018 22:36
      @GOŚĆ MAREK - więc komisja orzekła nieprawdę. To co powiedział Paweł VI jest jednoznaczne: "Następnie abp Lefebvre poprosił papieża o zarządzenie, aby biskupi wyznaczyli w kościołach kaplicę, w której można byłoby się modlić, tak jak to było przed Soborem. Paweł VI odpowiedział na to: „Jesteśmy wspólnotą. Nie możemy pozwolić na autonomiczne zachowania różnych stron”. Zatem Msza została zabroniona za przyzwoleniem papieża.
  • Nick
    19.05.2018 11:56
    GN jak zwykle lewacko-modernistyczny
  • Gość Marek
    19.05.2018 13:20
    Jeszcze jedna sprawa, której nie można pominąć. Abp Lefebvre działał w przekonaniu, że działa dla dobra zbawienia dusz, broniąc siebie, kapłanów, którzy do niego się zwrócili i wiernych świeckich przed nowościami, wprowadzonymi przez sobór, a które były wyraźnie zakazane przez wcześniejsze dokumenty. Np. zmiana form liturgii, czyli obrzędów sprawowania Sakramentów jest zabroniona przez kanon 13 na sesji 7 Soboru Trydenckiego. Cytuję: "Gdyby ktoś mówił, że przyjęte i uznane obrzędy Kościoła katolickiego, zwyczajowo stosowane przy uroczystym udzielaniu sakramentów, mogą być lekceważone lub dowolnie i bez grzechu pomijane, lub zmieniane na inne nowe przez jakiegokolwiek pasterza kościołów - niech będzie wyklęty." Myślenie, że religie protestanckie mają środki zbawienia, też zostało potępione i to jeszcze wcześniej - na Soborze Florenckim przez Eugeniusza IV (sesja II). Cytuję: "16. [Kościół] Mocno wierzy, wyznaje i głosi: że nikt z tych, co są poza Kościołem katolickim, nie tylko poganie, ale i Żydzi, heretycy i schizmatycy, nie mogą stać się uczestnikami życia wiecznego, ale pójdą „w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”, jeśli przed końcem życia nie będą do niego włączeni; i że jedność ciała Kościoła znaczy tak wiele, iż jedynie ludziom w nim pozostającym sakramenty kościelne, posty, jałmużny i inne dzieła pobożności pomagają do zbawienia, a trudy chrześcijańskiej walki przynoszą nagrody wieczne, gdyż nikt - jakichkolwiek by jałmużn nie udzielał, nawet gdyby dla imienia Chrystusa przelał swą krew - nie może być zbawiony, jeśli nie pozostaje w łonie Kościoła katolickiego i w jedności z nim."
  • Yogi
    22.05.2018 13:33
    Arcybiskup trafnie przewidział co się będzie działo po eksperymencie zmian posoborowych. My zbieramy teraz gorzkie owoce tych nieprzemyślanych reform.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.