Umacniać wierzących, wspierać pojednanie narodu

KAI |

publikacja 06.06.2026 15:21

W pierwszym przemówieniu, wygłoszonym podczas rozpoczętej dziś podróży apostolskiej do Hiszpanii i skierowanym do władz kraju, Leon XIV nakreślił intencje, jakie przyświecają jego wizycie w tym kraju. To umacnianie i inspirowanie wierzących oraz wspieranie pojednania i współpracy pomiędzy różnymi środowiskami narodu hiszpańskiego. Papież przypomniał o nieocenionym wielowiekowym chrześcijańskim dziedzictwie kraju i wskazał, że chrześcijańskie postawy i doświadczenia są kluczowe dla mierzenia się z wyzwaniami współczesnego świata. Podobnie jak poprzednicy, z Półwyspu Iberyjskiego skierował też stanowczy apel do mieszkańców całej Europy.

Umacniać wierzących, wspierać pojednanie narodu PAP/EPA/DANIEL GONZALEZ Papież w otoczeniu hiszpańskiej rodziny królewskiej.

Wasze Królewskie Mości,

Szanowni Przedstawiciele Władz i Członkowie Korpusu Dyplomatycznego,

Panie i Panowie!

Dziękuję Panu Bogu za to spotkanie i wyrażam wdzięczność za zaproszenie do odbycia tej Podróży Apostolskiej do Hiszpanii – drogi obejmującej kilka etapów, z których każdy ukaże jakiś aspekt wielowymiarowego bogactwa wielkiego kraju, który od blisko dwóch tysięcy lat przyjmuje Słowo Ewangelii. Tradycja zawsze łączyła pierwszą ewangelizację Półwyspu Iberyjskiego z działalnością apostolską św. Jakuba Większego. Ta więź ma doniosłe znaczenie teologiczne, ponieważ wyraża świadomość Kościoła lokalnego, że trwa on w ciągłości z misją apostolską, zrodzoną w dniu Pięćdziesiątnicy. Pradawna więź między wiarą chrześcijańską a tą ziemią, choć z jednej strony nie wyczerpuje wielokształtnej tożsamości waszego narodu, to z drugiej głęboko ukształtowała jego kulturę i stanowi źródło nadziei oraz wskazań wobec wyzwań, którym dziś – jako jedna ludzka rodzina – musimy wspólnie stawić czoła. Myślę o przejawach pobożności ludowej, które w każdym mieście i w każdej miejscowości stanowią prawdziwą dramaturgię zbawienia, wpisaną w rytm roku oraz w różne okoliczności życia. Wraz z dziedzictwem artystycznym i muzycznym oraz licznymi bractwami i stowarzyszeniami o charakterze charytatywnym dają one świadectwo owocnego spotkania Jezusa Chrystusa z waszym ludem. Jest to lud pełen pasji, który kocha życie i potrafi to okazywać!

Przybywam do was, aby umacniać, dodawać odwagi i inspirować wierzących do odnowionej wierności Ewangelii, a zarazem wspierać głębsze pojednanie i współpracę pomiędzy różnymi środowiskami tego Narodu. Sama jego historia podpowiada bowiem, że to nie kultura konfrontacji, lecz kultura spotkania rodzi stabilizację i dobrobyt. Jeśli dobrze się przyjrzeć, orędzie pokoju, które w naszych czasach – niestety – dla jednych brzmi naiwnie, a dla innych prowokacyjnie, jest przyjmowane przez tych, którzy nie zamykają się w gotowych ideologiach, lecz otwierają się na prawdę. Jak nauczał nas Papież Franciszek, istnieje bowiem „dwubiegunowe napięcie między ideą i rzeczywistością. Rzeczywistość po prostu jest, ideę się opracowuje. Trzeba doprowadzić do stałego dialogu pomiędzy nimi, unikając odseparowania idei od rzeczywistości. Niebezpiecznie jest żyć w królestwie samego słowa, obrazu, sofizmatu” (Evangelii gaudium, 231). I rzeczywiście – jak podsumował – „rzeczywistość przewyższa ideę” (tamże). Prawda jest zawsze większa od nas, dlatego nas zaskakuje i prowadzi ku drogom oczyszczenia i pojednania, na których dialog z innymi – oraz z Innym pisanym dużą literą – staje się fundamentalny.

W tym kontekście chciałbym odwołać się do dwóch postaci tego kraju, które od pięciu stuleci karmią życie Kościoła i duchowe poszukiwania wielu ludzi, także poza jego widzialnymi granicami. Chodzi o św. Jana od Krzyża i św. Teresę z Ávili, których połączyła przyjaźń wynikająca z umiłowania Bożego Misterium. Ich mistyka jest mistyką otwartych oczu, to znaczy nie ucieka od historii, lecz przeciwnie – prowadzi do korzeni problemów, do samego serca rzeczywistości. Szczególnie w odczytywaniu przemian oraz w znoszeniu napięć, które czynią naszą epokę tak mroczną, pomaga nam temat nocy, tak drogi św. Janowi od Krzyża, którego Rok Jubileuszowy obchodzimy. W swoim pragnieniu światła nauczył się on paradoksalnie doceniać ciemność – „noc pełną szczęścia błogiego” (Noc ciemna, 3)[1] – jako czas, w którym dusza uwalnia się od tego, co sądziła, że zna i posiada. Również dzisiaj to, co najbardziej nas przeraża, to nieznane; ono właśnie u wielu ludzi powoduje zaciemnienie rozumu i gwałtowność emocji. W obliczu tego może przeważać poczucie utraty mapy i braku orientacji. Dlatego także w życiu publicznym potrzebni są mężczyźni i kobiety, którzy potrafią dostrzec w ciemności światło, a w końcu – możliwy początek, niemal wtargnięcie prawdy jako światła, które jeszcze oślepia, lecz które – jeśli zaufamy i odnajdziemy pokój – łagodnie pociągnie nas ku sobie:

„O nocy, coś prowadziła,

Nocy ty milsza nad jutrznię różaną!

O nocy, coś zjednoczyła

Miłego z ukochaną,

Ukochaną w Miłego przemienioną!”[2]

(tamże, 5).

Nasza epoka, choć na pozór wydaje się być wstrząsana straszliwymi zaburzeniami równowagi i konfliktami, w głębi woła o pokój, o nowe zrozumienie osoby ludzkiej i jej nienaruszalnej godności, o cywilizację miłości (por. Magnifica humanitas, 186).

Św. Teresa opisuje tę samą drogę za pomocą obrazu twierdzy wewnętrznej. W miarę jak przechodzi się z jednej komnaty do drugiej, w kierunku miejsca najbardziej intymnego – to znaczy każdy ku własnemu sercu, sanktuarium prawdy – przestrzeń się rozszerza, umysł się otwiera, sprzeczności znajdują rozwiązanie, napięcia ustępują, inni odnajdują swoje miejsce, a wszechświat staje się domem. Nie chodzi tu o ucieczkę w głąb siebie, lecz o radykalne otwarcie na totus Alius et semper Novus – Tego, który jest całkowicie Inny i zawsze Nowy – dokonujące się wtedy, gdy powracamy do samych siebie. Ten wymiar istoty ludzkiej jest powodem, dla którego należy chronić wolność religijną i wolność sumienia.

Dzisiaj pokusa zdobywania popularności przez podsycanie ognia polaryzacji wydaje się raczej narastać niż słabnąć, a godność ludzka wciąż jest naruszana. Dlatego potrzebujemy kultury, życia wewnętrznego, wolnej i rzetelnej edukacji, potrzebujemy transcendencji. A jednak właśnie z tych ciemnych nocy, mężczyźni i kobiety wierni prawdzie byli pobudzani do przechodzenia z jednego mieszkania do drugiego, aż do miejsca, w którym w sumieniu sprawiedliwość i pokój obejmują się nawzajem. To dzięki ich wolności uczymy się być wolnymi.

Kościół katolicki służy temu pragnieniu ludzkiego serca. Czyni to nie przez narzucanie, lecz przez ewangeliczne świadectwo, potwierdzone przez niezliczoną rzeszę męczenników i świętych. Także dzisiaj jest gotów oddać się na służbę przyszłości narodu, który szuka pojednania i pokoju.

W imię umiłowania prawdy wzywam wszystkich do porzucenia narracji dzielących i polaryzujących waszą rzeczywistość społeczną oraz jej historię, aby przejść od jałowych uproszczeń do owocnego docenienia złożoności. Widzę w tym szczególne powołanie Europy, w której Hiszpania odgrywa pierwotną i fundamentalną rolę. Jest to dar, jaki Stary Kontynent może ofiarować światu, jeśli chce pozostać młody. Młody bowiem jest ten, kto czuje, że ma przed sobą przyszłość i misję, które wciąż stanowią dla niego wyzwanie. Doceniać złożoność i ją badać, uczyć się nie negować jej, lecz przeżywać ją jako błogosławieństwo; wystrzegać się takiego zamykania rzeczywistości w kategoriach tożsamości, które zdaje się wszystko wyjaśniać, a tymczasem zaludnia świat widmami i wrogami – oto zadanie tych, którzy mają za sobą wielką historię. Nowe technologie stały się sztucznym środowiskiem, w którym nasze fundamentalne wybory wystawiane są na próbę. W jego obrębie uprzedzenia ulegają zaostrzeniu, myślenie krytyczne słabnie, a dominujące interesy rozsiewają impulsy śmierci. Z drugiej jednak strony dobro może się im przeciwstawić i może być przekazywane dalej.

Niezbędne jest – zwłaszcza ze strony tych, którzy ponoszą odpowiedzialność ekonomiczną, polityczną i instytucjonalną – dokonanie jakościowego skoku, potrzeba zmiany kierunku inwestycji przeznaczanych na szkoły, uniwersytety i badania naukowe, na wspólnoty lokalne i na społeczeństwo obywatelskie jako środowiska uczestnictwa i mediacji kulturowej. Bezpieczeństwo, którego źródła zbyt często złudnie upatrujemy w broni i murach, dojrzewa raczej wtedy, gdy uczymy się iść naprzód razem z drugim człowiekiem, wzrastać wspólnie, ramię w ramię. Świadczy o tym wasza własna historia. Obecność islamu na Półwyspie Iberyjskim stanowiła, na przykład, długotrwałą rzeczywistość polityczną, kulturową i religijną. W tym okresie nie dochodziło jedynie do konfrontacji, lecz podejmowano również próby tworzenia przestrzeni kontaktu, rozmowy i dialogu o sensie prawdy między chrześcijanami, muzułmanami i Żydami. W szkole tłumaczy Alfonsa X Mądrego, uczeni należący do trzech religii współpracowali przy przekładzie bogatego dziedzictwa arabskiego, greckiego i hebrajskiego, przyczyniając się do rozpowszechnienia tekstów między innymi filozofów Awerroesa (1126–1198) i Majmonidesa (1138–1204). Szczególnie takie miasta jak Kordoba i Toledo stały się miejscami mediacji między językami, religiami i różnymi dziedzinami wiedzy. Taka właśnie jest prawda, którą opowiadają europejskie miasta: ich historyczne nawarstwienie, tkanka solidarności, która przez wieki kształtowała ich różnorodność, przemieniając nieuniknione konflikty w punkty wyjścia do czegoś nowego.

Jak nauczał nas inny szlachetny syn tej ziemi, w doświadczeniu prób i porażek można przemyśleć wszystko na nowo. Św. Ignacy Loyola miał tę odwagę. Zaufał strapieniom i pocieszeniom swego serca, podejmując ćwiczenie rozeznawania i wyobraźni, dzięki któremu wybrał pokój zamiast broni, a świętych zamiast możnych. Zrozumiał, że dobro, ku któremu czuł się pociągany, nie było utopią, a wówczas jego kryzys przemienił się w łaskę. To samo może się dokonać wobec „nowości”, które dziś nas niepokoją i wobec których ujawniają się różnice naszej wrażliwości. „Unikajmy słów, które upokarzają albo przeciwstawiają jednych drugim. Wybierajmy jasność, która oświeca, a także szczerość, która otwiera drogi. Nie ulegajmy naiwnym uniesieniom i nie podsycajmy jałowych lęków. Raczej wskazujmy kryteria rozeznania, czyli: godność osoby, powszechne przeznaczenie dóbr, opcję preferencyjną na rzecz ubogich, troskę o wspólny dom i pokój – oraz przekładajmy je na praktykę: odpowiedzialne planowanie, ocenę wpływu na człowieka i życie społeczne, włączanie najbardziej kruchych, alfabetyzację cyfrową oraz badania naukowe i przemysł ukierunkowane na sprawiedliwość i pokój” (Magnifica humanitas, 14).

Wasze Królewskie Mości, Wasze Królewskie Wysokości, Panie i Panowie, wyrażam wdzięczność waszemu krajowi za jego wierność prawu międzynarodowemu i multilateralizmowi, która znajduje wyraz w aktywnym zaangażowaniu na rzecz pokoju i solidarności między narodami. Równocześnie zachęcam do pielęgnowania również wewnątrz kraju dialogu i przyjaźni społecznej, do brania pod uwagę perspektywy ubogich i ludzi młodych w myśleniu o przyszłości, do harmonizowania dążeń do autonomii i jedności oraz do wspierania procesu jednoczenia Europy – nie w opozycji do innych potęg, lecz jako dar dla całej rodziny ludzkiej.

Niech Bóg błogosławi Hiszpanię!

Przypisy.

[1] Św. Jan od Krzyża, Dzieła, tłum. B. Smyrak, Kraków 1986, s. 51.

[2] Tamże, s. 52.