publikacja 26.08.2021 00:00
O wierze Słowaków, mediach i pielgrzymce papieża mówi ks. Marián Gavenda.
henryk przondziono /foto gość
Barbara Gruszka-Zych: Na Słowacji rzadziej niż gdzie indziej słychać kontrowersyjne głosy reformatorów Kościoła?
Ks. Marián Gavenda: Niestety, jakieś kontrowersje też się pojawiają, ale większość słowackich katolików przyznaje się do nierozerwalnego związku z wiarą katolicką i Rzymem. Papież jest dla nas głową Kościoła, Matka Boża – Matką Boga, Eucharystia – Ciałem Chrystusa.
Słowacja to jeden z najbardziej religijnych krajów Europy.
Statystyki podają, że 66 proc. naszego społeczeństwa deklaruje się jako wierzący. Ale różnie to wygląda w różnych częściach kraju. Na Orawie i na wschodzie jest ich więcej. Mamy powiedzenie, które dobrze obrazuje sytuację naszego Kościoła: „Kiedy łamie się drzewo, wszyscy słyszą. Nikt nie słyszy, kiedy rośnie las”. Wielu narzeka, że źle się dzieje w Kościele. Po uważnym przyjrzeniu się widać jednak, jak aktywni są młodzi przy parafiach, w duszpasterstwach akademickich, jak wielu jest wolontariuszy wyjeżdżających na misje i organizujących pomoc dla krajów afrykańskich.
Jaka jest parafia, w której Ksiądz duszpasterzuje?
Leży na granicy, na Dunaju dzielącym Słowację z Austrią. Podczas wojny teren ten należał do Niemiec, po niej sprowadzono tam ideowych komunistów. Dziś to ekskluzywne miejsce w stolicy, gdzie ziemia jest niezwykle droga. Zwykłem mówić, że to parafia specjalna, w której nie przekazuje się wiary z pokolenia na pokolenie. Tworzą ją rzadko zaglądający do kościoła dawni komuniści, którzy zmienili poglądy, ale też ludzie bardzo bogaci, milionerzy. Są również młode rodziny z dziećmi, które chętnie chodzą do kościoła. Dla mnie to wielki cud.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.