Krzyż Pański z młodzieżą

Marcin Jakimowicz

GN 15/2014 |

publikacja 10.04.2014 00:15

Wedle praw współczesnego marketingu powinien zaoferować młodym gadżet związany z nieustanną zabawą i rozrywką. Zaryzykował. Dał krzyż… Młodzi idą za nim krok w krok. A może to on kroczy za nimi?

Krzyż Pański z młodzieżą henryk przondziono /gn W Niedzielę Palmową papież Franciszek przekaże polskiej delegacji krzyż Światowych Dni Młodzieży

W Niedzielę Palmową papież Franciszek przekaże delegacji polskiej młodzieży prosty drewniany, niemal czterometrowy krzyż, nazwany przez Jana Pawła II krzyżem Światowych Dni Młodzieży. Krzyż ruszy w Polskę. Kiedy wpadł w ręce młodych? I dlaczego tak mocno do nich przylgnął?

Młotkiem w drzwi

25 marca 1983 roku, o piątej po południu, Jan Paweł II przybył do kościoła Sancti Stephani Aetiopum w ogrodach Watykanu. Tu czekali na niego kardynałowie, biskupi i kapłani oraz spora grupa młodych z młodzieżowego Centrum San Lorenzo, która przyniosła ze sobą duży, zwykły, niczym niedekorowany drewniany krzyż. Został włączony do uroczystej procesji pokutnej, która ruszyła w stronę gigantycznej bazyliki św. Piotra. Jan Paweł II podszedł do Drzwi Świętych. Uderzył w nie trzy razy ozdobnym młotkiem i wypowiedział słowa: „Otwórzcie drzwi sprawiedliwości”, dokonując tym samym otwarcia Roku Świętego. Wszedł do bazyliki.

Tuż za nim przez Drzwi Święte przeszła młodzież dźwigająca drewniany krzyż. – 25 marca 1983 roku Jan Paweł II o godzinie 17.30 otworzył Drzwi Święte bazyliki sw. Piotra – wspomina bp Henryk Tomasik. – Był to niezwykle symboliczny gest, ukazujący, że otwarte są zdroje łask Roku Świętego. Był to rok dziękczynienia za krzyż Jezusa, za Jego mękę i śmierć. W dniu inauguracji Roku Świętego Jan Paweł II wołał: „Oto otwarta zostaje brama Nadzwyczajnego Jubileuszu – i wchodzimy przez nią do bazyliki św. Piotra. Jest to symbol. Wchodzimy nie tylko do tej najczcigodniejszej rzymskiej bazyliki. Wchodzimy zarazem w najświętszy wymiar Kościoła – w wymiar łaski i zbawienia, jaki czerpie on stale z Tajemnicy Odkupienia”. – Krzyż Roku Świętego stał w bazylice, w pobliżu ołtarza konfesji św. Piotra, przez 394 dni – opowiada bp Tomasik. – W Niedzielę Wielkanocną, 22 kwietnia 1984 roku, Jan Paweł II dokonał zamknięcia Drzwi Świętych. Chwilę później w atrium bazyliki św. Piotra przekazał krzyż Roku Świętego młodzieży. Powiedział wówczas: „Umiłowani młodzi, u kresu Roku Świętego powierzam wam znak tego Roku Jubileuszowego: krzyż Chrystusa. Ponieście go na cały świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość, i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. I w ten sposób krucyfiks, zwany krzyżem Roku Świętego, stał się krzyżem pielgrzymującym, krzyżem młodych.

Zdajcie sprawę z nadziei

Rok 1985 Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła Międzynarodowym Rokiem Młodzieży. Jan Paweł II zaprosił wówczas młodych do Rzymu. „Umiejcie zdać sprawę z nadziei, która w was jest” – napisał do nich w liście. 2 kwietnia 1998 roku podczas spotkania z młodzieżą na Lateranie Jan Paweł II wprowadził oficjalnie określenie „krzyż Światowych Dni Młodzieży”. Krzyż Światowych Dni Młodzieży na życzenie ojca świętego zaczął pielgrzymkę po całym świecie. Wędrował po Europie, dotarł do Ameryki Południowej i Północnej, Azji, Afryki i Australii, był obecny podczas wszystkich Światowych Dni Młodzieży. W 1995 roku pod tym krzyżem w Manili na Filipinach stanęły ponad cztery miliony młodych. „Czy potrafisz kochać? – pytał wówczas papież. – Jeśli tak, to Kościół i społeczeństwo mogą oczekiwać od ciebie wielkich rzeczy”. Rok 1997. Krzyż stanął pod paryską wieżą Eiffla.

To miała być spektakularna medialna klapa, rodzaj stypy po pogrzebie katolickiej Francji. Plakaty rozwieszone na mieście przygotowywały paryżan na przyjazd 300 tysięcy młodych. Na spotkaniu z Janem Pawłem II stawił się ponadmilionowy tłum. Trzy lata później, w Roku Wielkiego Jubileuszu, krzyż adorowały ponad dwa miliony młodych zgromadzonych w Rzymie na Tor Vergata. – Pielgrzymce krzyża po całym świecie towarzyszyły niezwykłe wydarzenia – wspomina bp Tomasik. – Po ataku na World Trade Center znalazł się w Nowym Jorku w tzw. „punkcie zero”. Był w Rwandzie, by leczyć i zabliźnić rany po wielkiej tragedii, jaką była bratobójcza wojna domowa pomiędzy plemionami Hutu i Tutsi. Był w więzieniach, szpitalach… W Brazylii do jednego z polskich księży podszedł młody chłopak. „Proszę spojrzeć na mnie, jak wyglądam” – rzucił. „Jak? – zdumiał się kapłan. – Normalnie, schludnie”. „Właśnie – podchwycił chłopak. – A ja przez wiele lat kradłem. To był mój sposób na życie. Potrzebowałem pieniędzy na alkohol, narkotyki. Usłyszałem o peregrynacji krzyża i poszedłem, bo wiedziałem, że będzie wielotysięczny tłum. Znakomita okazja, by coś komuś zwinąć! I nagle na drodze stanęła mi jakaś zakonnica. »Dotknij krzyża – powiedziała krótko – a Chrystus dotknie ciebie«. Podszedłem dotknąłem tego krzyża i… coś się ze mną stało. Od tamtej chwili nie piję alkoholu, nie biorę narkotyków i nikogo nie okradłem”. Widzi ksiądz jak ja ładnie wyglądam.

Wielka moc

Jan Paweł II świetnie zdawał sobie sprawę z mocy, jaka tkwi w krzyżu. „Dzięki wam, drodzy przyjaciele, miliony młodych, patrząc na ten krzyż, doznało przemiany i postanowiło żyć jak prawdziwi chrześcijanie” – mówił 1 kwietnia 2004 roku do młodych Rzymu i regionu Lacjum. Mawiano, że w ostatnich latach jego życia „to nie papież dźwigał krzyż. To krzyż dźwigał papieża”. W 1994 roku powstała tradycja związana z peregrynacją krzyża: od tej pory podróżuje on przez cały rok po diecezjach kraju organizującego kolejny międzynarodowy Światowy Dzień Młodzieży. Towarzyszą mu tłumy młodych. Pielgrzymka ta stanowi formę duchowego przygotowania kraju do przyjęcia papieża i młodzieży z całego świata. Symbol Światowych Dni Młodzieży przybędzie 14 kwietnia do Poznania, a następnie do diecezji kaliskiej. W diecezji włocławskiej peregrynacja odbędzie się od 18 maja (urodziny ojca świętego Jana Pawła II) do 30 maja 2014 roku. Dlaczego Jan Paweł II ofiarował młodym krzyż? Wedle praw współczesnego marketingu powinien zaoferować gadżet związany z nieustanną zabawą i rozrywką. Zaryzykował. – Kościół nie robi niczego niezwykłego, wiernie naśladuje samego Jezusa – wyjaśnia bp Tomasik. – Przecież On swych uczniów często wprowadzał na górę. Wejście na górę bywa trudne. Cały czas Chrystus prowadzi nas w góry. Czasem na Górę Błogosławieństw, czasem na Kalwarię. Chrystus jest nauczycielem wymagającym. Dlaczego Kościół ukazuje młodym krzyż? Bo nie ma czytelniejszego znaku odwiecznej miłości Boga do człowieka. Nie ma wyraźniejszego symbolu ukazującego, jak cenny jest człowiek w oczach Bożych...