Zakonnice. Reanimacja

ks. Tomasz Jaklewicz

GN 17/2012 |

publikacja 28.04.2012 08:27

Kongregacja Doktryny Wiary opublikowała raport, w którym wylicza błędy doktrynalne pojawiające się od lat w dokumentach Konferencji Zakonów Żeńskich, wpływowej organizacji skupiającej 80 proc. zakonnic w USA

Zakonnice. Reanimacja breviarium.blogspot.com s. Donna Quinn, dominikanka, w koszulce z napisem: "zakonnice za wyborem" (tzw. prawem do aborcji)

Problem nabrzmiewa od czasu zakończenia Soboru Watykańskiego II. Na fali soborowej odnowy wiele żeńskich zgromadzeń zakonnych w USA podjęło reformy, z których część okazała się kompletną pomyłką. Siostry chciały być bliżej świata. Okazało się, że świat „nawrócił” je na swoje, zamiast odwrotnie.

Radykalizm feministyczny czy ewangeliczny?

Symbolem utraty ewangelicznej soli było zrezygnowanie z tradycyjnego stroju zakonnego. „Postępowe” zmiany objęły wiele elementów życia zakonnego istotniejszych niż habit. Skutek jest taki, że w wielu zgromadzeniach kontestowane jest dziś nauczanie Kościoła w takich kwestiach jak kapłaństwo kobiet lub moralna ocena aborcji i homoseksualizmu. Siostra Donnie Quinn, dominikanka z Chicago, od lat wygłasza manifesty, opowiadając się za tzw. prawem do aborcji. Jesienią 2009 r. pojawiła się nawet przed wejściem do kliniki aborcyjnej wśród wolontariuszy „pro-choice”. Siostra Terey Kane, przewodnicząca Konferencji Zakonów Żeńskich (LCWR – Leadership Conference of Women Religious), podczas spotkania z Janem Pawłem II w 1979 roku w USA zażądała dopuszczenia kobiet do kapłaństwa. Po 20 latach pytana o tamto wystąpienie, stwierdziła: „Zmieniłabym tylko jedno, domagałabym się tego bardziej intensywnie”. LCWR to organizacja skupiająca dziś 1500 przełożonych reprezentujących 80 procent z 57 tysięcy amerykańskich zakonnic. Byłoby niesprawiedliwością posądzanie wszystkich sióstr o skrajne postawy czy poglądy. Jest jednak faktem, że kierownicze gremium, jakim jest LCWR, nadaje ton, powodujący zamęt w środowisku zakonnym i zgorszenie u gorliwych katolików.

Dokument Kongregacji Doktryny Wiary jest efektem wizytacji zgromadzeń zakonnych, którą władze kościelne prowadzą od 2008 roku. Raport wylicza szereg błędów teologicznych i zaniedbań kierowniczej organizacji amerykańskich zakonnic,  które powodują „osłabienie chrystologicznego centrum i celu życia konsekrowanego”.

Na dorocznych zgromadzeniach plenarnych LCWR pojawiały się referaty zawierające „problematyczne stwierdzenia i poważne teologiczne, doktrynalne błędy”. Raport wskazuje na wykład s. Laurie Brink, poświęcony zakonnicom „żyjącym poza Kościołem, a nawet poza Jezusem”, który sugeruje, że jest to dopuszczalna forma życia konsekrowanego. Przełożone wystosowały swego czasu list do Watykanu, w którym oprotestowały nauczanie Kościoła na temat ordynacji kobiet i moralnej oceny homoseksualizmu. Dokument zwraca uwagę na „propagowanie w niektórych programach i prezentacjach sponsorowanych przez LCWR radykalnych feministycznych poglądów sprzecznych z katolicką wiarą, włączając w to takie teologiczne interpretacje, które zniekształcają wiarę w Jezusa”. „Co więcej, niektóre komentarze o »systemie patriarchalnym« podważają sakramentalne życie Kościoła ustanowione przez Jezusa, inne kwestionują doktrynę o Trójcy Świętej, bóstwie Chrystusa i natchnieniu Pisma Świętego” .

Kongregacja zauważa, że choć zgromadzenia zakonne mocno angażują się w walkę o sprawiedliwość społeczną, to „sprawy o decydującym znaczeniu dla życia Kościoła i społeczeństwa, jak kościelna i biblijna wizja życia rodzinnego i ludzkiej seksualności nie są w ogóle uwzględniane w programach LCWR w sposób promujący nauczanie Kościoła. Co gorsza, niektóre publiczne oświadczenia Konferencji wyrażają sprzeciw lub kwestionują stanowisko biskupów”.

Ostatnia próba leczenia

Tonacja watykańskiego raportu jest stanowcza. Nie chodzi o drobną korektę, ale o gruntowną zmianę kursu. Kongregacja wzywa LCWR do głębokiej reformy i czyni abp. Petera Sartaina odpowiedzialnym za wdrożenie zaleceń. Arcybiskup Sartain wyposażony został w specjalne pełnomocnictwa. Ma powołać zespół doradców, którego zadaniem jest pomoc w tej delikatnej misji. Rzym powołał więc praktycznie zarząd komisaryczny, który ma 5 lat na uratowanie dla Kościoła tej instytucji. Kardynał Wiliam Levada, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, powiedział, że celem tych działań jest „leczenie pacjenta i wspólne dzieło odnowy konferencji przełożonych”.

Czy pacjent zechce przyjąć zaaplikowaną kurację? Kierownictwo LCWR wydało na razie krótkie oświadczenie. Czytamy w nim, że raport wprawił siostry w osłupienie. Zapowiadają, że pełną odpowiedź na rzymską krytykę wypracują w ciągu miesiąca. Pojedyncze siostry już skrytykowały w mediach watykański raport. Siostra Simone Campbell powiedziała dziennikarzowi „Washington Post”: „To boleśnie oczywiste, że liderzy Kościoła nie przywykli, aby respektować opinie mądrych, wykształconych kobiet i angażować się w dialog”. Benedyktynka s. Joan Chittister stwierdziła, że watykański raport to „próba kontrolowania ludzi tylko z powodu jednej jedynej rzeczy – myślenia, czyli gotowości do dyskusji z wyzwaniami naszej epoki”. „Jeśli przestaniemy myśleć, jeśli przestaniemy domagać się świętego prawa do myślenia, wtedy dopuszczamy się zdrady Kościoła”, dodała siostra.Cała sprawa jest dość przygnębiająca.

Siostry skupione w LCWR opisują swoje poglądy jako prorockie. Głoszą konieczność odpowiadania na współczesne znaki czasu. Efektem ich „profetyzmu” jest jednak upadek życia konsekrowanego. W 1965 r. w Stanach Zjednoczonych było prawie 180 tysięcy zakonnic, w 2012 r. jest ich 57 tysięcy. W ciągu tych lat zlikwidowano setki, jeśli nie tysiące szkół, domów pomocy, szpitali i instytucji charytatywnych, prowadzonych przez zgromadzenia zakonne i mnóstwo samych klasztorów. Przeciętna wieku sióstr ze zgromadzeń zrzeszonych w LCWR to 74 lata. Nowych powołań nie ma. Oczywiście nie można winić za to wszystko same siostry, ale trudno nie dostrzec, że wizja życia konsekrowanego preferowana przez LCWR doprowadziła je donikąd. Wygląda na to, że papieski delegat ds. uporządkowania życia zakonnego otrzymał prawie mission impossible.

Nadzieją jest druga amerykańska organizacja, która skupia pozostałe 20 proc. żeńskich zgromadzeń – Rada Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich (CMSWR). Początki rady sięgają roku 1992, kiedy część sióstr miała już dość nieustannych eksperymentów i postanowiła powrócić do tradycyjnego modelu. Średnia wieku sióstr z tego „konserwatywnego” nurtu to 40 lat. Powołań nie brakuje.