Twórcze wysiłki na rzecz negocjacji i iluzja zbrojeń

Leon XIV zachęcił do modlitwy różańcowej o pokój w październiku. W Metz wezwał natomiast, by „poświęcić niektóre stanowiska dla większego dobra”.

Na zakończenie Mszy św. w Lourdes Leon XIV zachęcił do modlitwy różańcowej o pokój przez cały nadchodzący październik. Natomiast w przemówieniu wygłoszonym w Metz, poświęconym europejskim korzeniom pokoju i jedności, po raz kolejny wypowiedział jednoznaczne słowa na temat gorączki zbrojeń, która ogarnęła wiele państw. Jej uczestnikami są także kraje europejskie, realizujące plan „ReArm Europe”, oraz państwa NATO, które zobowiązały się do zwiększenia wydatków wojskowych do 5 proc. PKB.

Następca Piotra nawiązał do określenia, którego Benedykt XV użył wobec Wielkiej Wojny, mówiąc o „nowej niepotrzebnej rzezi”, która dziś dokonuje się także w Europie. Podkreślił zarazem konieczność działania, wykazania się „odwagą w negocjacjach i gotowością do poświęcenia niektórych stanowisk dla większego dobra, jakim jest pokój”. W klimacie wojennym charakteryzującym nasze czasy nawet samo słowo „negocjacje” zaczyna być uznawane za niestosowne, a konfrontację zbrojną aż do jej skrajnych konsekwencji przedstawia się jako nieuniknioną.

Oczywiście Papież Leon XIV zaznaczył, że dążenia do pokoju nie należy mylić z tym, co określił mianem „naiwnego irenizmu” [naiwnego przekonania, że samo pragnienie pokoju wystarczy, by go osiągnąć]. Jednocześnie, posługując się słowami Roberta Schumana, przypomniał, że pokoju na świecie nie można zabezpieczyć bez twórczych wysiłków proporcjonalnych do zagrażających mu niebezpieczeństw. Zaraz jednak dodał, że „należy wystrzegać się iluzji zbrojeń”. Trudno zatem uznać ogromny wzrost wydatków wojskowych za jeden z takich „twórczych wysiłków”.

W swoim przemówieniu w Metz Biskup Rzymu przytoczył następnie fragment Orędzia na Światowy Dzień Pokoju, w którym pisał: „Nieprzypadkowo powtarzające się wezwania do zwiększania wydatków wojskowych i wynikające z nich decyzje są przedstawiane przez wielu rządzących jako uzasadnione zagrożeniem ze strony innych”.

Warto przypomnieć kontekst tych słów. Leon XIV zauważał wówczas, że „w relacjach między obywatelami a rządzącymi dochodzi do tego, iż za winę uważa się niedostateczne przygotowanie do wojny, do reagowania na ataki i odpowiadania na przemoc. Daleko poza zasadą uprawnionej obrony, na płaszczyźnie politycznej ta logika konfrontacji jest dziś najbardziej aktualnym przejawem globalnej destabilizacji, która z każdym dniem staje się coraz bardziej dramatyczna i nieprzewidywalna”.

Papież dodawał, że „odstraszająca siła potęgi militarnej, a w szczególności odstraszanie nuklearne, wyraża irracjonalność relacji między narodami opartej nie na prawie, sprawiedliwości i zaufaniu, lecz na strachu i dominacji siły”.

Teraz w Metz Leon XIV dodał: „Budowanie pokoju jest aktywnym działaniem. Dziś trzeba zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście podejmujemy «twórcze wysiłki», aby wspierać pokój na świecie, czy też jedynie próbujemy «tamować krwotok wojny» i lepiej przygotować się do tych konfliktów, które – jak zakładamy – dopiero nadejdą”.

To pytanie pozostaje bez bezpośredniej odpowiedzi. Nie jest jednak trudno jej udzielić, patrząc na bezsilność międzynarodowej i europejskiej dyplomacji wobec trwających konfliktów.

Europa, do której dążył Schuman, jest kontynentem opartym na prawie międzynarodowym, gdzie zamiast konfrontacji zbrojnej wybiera się dialog i wspólnie wykorzystuje zasoby, aby każda wojna stała się nie tylko nie do pomyślenia, ale także materialnie niemożliwa.

Kolejny apel Papieża – vox clamantis in deserto, „głos wołającego na pustyni” – wpisuje się w nauczanie, które charakteryzuje jego pontyfikat od pierwszych chwil, a także w nauczanie jego bezpośrednich poprzedników.

26 czerwca 2025 r., przyjmując uczestników ROACO [Zgromadzenie Dzieł Pomocy Kościołom Wschodnim], Leon XIV mówił: „Jak można wierzyć, po wiekach historii, że działania wojenne przynoszą pokój i nie obracają się przeciwko tym, którzy je podjęli? (...) Jak można nadal zdradzać pragnienie pokoju narodów fałszywą propagandą zbrojeń, w próżnym złudzeniu, że przewaga rozwiąże problemy, zamiast podsycać nienawiść i pragnienie zemsty? Ludzie są coraz bardziej świadomi, ile pieniędzy trafia do kieszeni handlarzy śmiercią – pieniędzy, za które można byłoby budować szpitale i szkoły; tymczasem niszczy się te, które już istnieją!”.

11 października tego samego roku, przewodnicząc na placu św. Piotra maryjnemu czuwaniu modlitewnemu w intencji pokoju, Papież zwrócił się do „możnych tego świata, do tych, którzy kierują losami narodów”: „Miejcie odwagę się rozbroić!”.

Z kolei podczas wizyty na Uniwersytecie La Sapienza w Rzymie, 14 maja 2026 r., Leon XIV mówił: „W ostatnim roku wzrost wydatków wojskowych na świecie, a zwłaszcza w Europie, był ogromny: nie nazywajmy «obroną» zbrojeń, które zwiększają napięcia i poczucie zagrożenia, uszczuplają inwestycje w edukację i ochronę zdrowia, podważają zaufanie do dyplomacji i wzbogacają elity, którym nie zależy na dobru wspólnym”.

Ze słów Papieża wyłania się spojrzenie głęboko realistyczne, świadome katastrofalnych skutków wojen ostatnich lat, prowadzonych przy użyciu coraz bardziej zaawansowanej i „inteligentnej” broni, która jednak doprowadziła do śmierci ogromnej liczby niewinnych cywilów.

Jest to jednocześnie spojrzenie głęboko zakorzenione w Ewangelii. Słowa Jezusa, które niektórym mogą wydawać się oznaką słabości, są w rzeczywistości drogą do przerwania spirali przemocy i zemsty. Jak nauczał św. Jan Paweł II: nie ma pokoju bez sprawiedliwości, ale nie ma też sprawiedliwości bez przebaczenia.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg