John Prevost o swoim bracie – papieżu.
„Jestem dumny, że się trzyma, że sobie radzi” – mówi John Prevost, opowiadając o swoim bracie z okazji 71. urodzin Leona XIV. W wywiadzie dla włoskiej telewizji Mediaset podkreśla, że papież „podchodzi do swej obecnej sytuacji z pewną dozą humoru, z siłą i determinacją, by zrobić coś, co przyczyni się do uczynienia świata lepszym miejscem”, „chce wzmocnić wiarę katolicką na całym świecie”.
Brat Leona XIV wspomina ich szczęśliwe dziecięce lata i proroctwo sąsiadki dotyczące przyszłości Roberta: „Miał wtedy pięć lat, a w okolicy wszyscy wiedzieli, że bawił się w odprawianie mszy. Bawiliśmy się na dworze, a ta kobieta po prostu powiedziała: «Zostaniesz pierwszym amerykańskim papieżem». Kto by wtedy przywiązywał do tego wagę? To było ponad sześćdziesiąt lat temu. Kto mógł to przewidzieć?”.
Chłopięce wybryki i zabawy na ulicy
W rozmowie z dziennikiem „Il Giornale” John Prevost dzieli się rodzinnymi wspomnieniami: wspólnymi wakacjami spędzanymi nad jeziorem Michigan i chłopięcymi wybrykami. „Pewnego razu nasz pies wsadził głowę do ula, a pszczoły goniły nas aż do domu. Nasz ojciec został użądlony i do dziś, kiedy wraz z bratem to wspominamy, śmiejemy się, przypominając sobie, jak my, dzieci, próbowaliśmy nie wpuścić ich do domu” – opowiada brat papieża. Wyznaje, że jako rodzeństwo nigdy nie lubili się kłócić, choć zarówno wówczas, jak i dzisiaj im się to zdarza. „Robiliśmy to, co robią wszystkie dzieci: graliśmy w baseball lub piłkę nożną na ulicy z kolegami z dzielnicy i jeździliśmy na rowerach po okolicy” – wspomina John Prevost.
Wspólne wakacje w Castel Gandolfo
Brat Leona XIV spędził z nim czas lipcowego odpoczynku w Castel Gandolfo. „Oglądaliśmy telewizję, trochę pływaliśmy. Wybraliśmy się na zwiedzanie, zabrał nas do kilku klasztorów. Następnie spędziliśmy trochę czasu w Rzymie, pokazał nam, gdzie mieszka w Watykanie. Byliśmy razem przez dziesięć dni. W Castel Gandolfo grał też w tenisa” – relacjonuje John Prevost. Wspomina, że wszystkie posiłki jadł razem z bratem, a nas stole nie zabrakło też wspólnej pizzy. Wyznaje zarazem, że wciąż we wszystkim może liczyć na pomoc brata – papieża. „Jakiś czas temu zadzwoniłem do niego przez tablet i pomógł mi z komputerem, bo nie mam do tego głowy i nie potrafiłem go uruchomić. W zeszłym roku pomógł mi też w rozliczeniu podatków. Ma ogromną wiedzę”.
Ludzie proszą go o pomoc
John Prevost wyznaje, że przed jego bratem stoi wiele wyzwań dotyczących zarówno życia Kościoła, jak i sytuacji międzynarodowej. Wymienia wśród nich m.in. kwestię Mszy łacińskiej, diakonatu kobiet, związków osób tej samej płci czy wojen toczących się na całym świecie. „Ludzie proszą go o pomoc: «Ojcze Święty czy nie mógłbyś porozmawiać z tym czy tamtym i pomóc nam rozwiązać te problemy?». A on się tym zajmuje” – podkreśla John Prevost. Wskazuje, że dla jego brata ogromne znaczenie ma budowanie jedności, ponieważ Kościół musi być zjednoczony – jest to jeden Kościół katolicki.
Duma z brata
„Jestem dumny, że się trzyma, że sobie radzi” – wyznaje John Prevost. Odnosząc się do papieskiej posługi, wskazuje, że brat „podchodzi do swej obecnej sytuacji z pewną dozą humoru, z siłą i determinacją, by zrobić coś, co przyczyni się do uczynienia świata lepszym miejscem”. „Chce wzmocnić wiarę katolicką na całym świecie” – dodaje. Pytany czego chciałby życzyć Leonowi XIV na przypadające dziś jego 71. urodziny, mówi: „Aby bardzo szczęśliwie spędził ten dzień urodzin i aby mógł świętować jeszcze wiele kolejnych”.
Przybyli przedstawiciele polskiej dyplomacji, duchowieństwa...
Wyraził między innymi głębokie zaniepokojenie sytuacją humanitarną w Oleszkach.
Powstał on w 60. rocznicę soborowej deklaracji Nostra aetate.
W homilii podziękował całemu personelowi za opiekę nad chorymi.
Watykańska Fundacja Jana Pawła II świętuje 45 lat istnienia.