Papież wskazał między innymi na "zwarcie", jakie nastąpiło w świecie w kwestii rozumienia praw człowieka.
Mając to na uwadze, Organizacja Narodów Zjednoczonych pośredniczyła w konfliktach, promowała rozwój i pomagała państwom chronić prawa człowieka i podstawowe wolności. W świecie stojącym przed złożonymi wyzwaniami, takimi jak napięcia geopolityczne, nierówności i kryzysy klimatyczne, ONZ powinna odgrywać kluczową rolę we wspieraniu dialogu i pomocy humanitarnej, pomagając budować bardziej sprawiedliwą przyszłość. Konieczne są zatem wysiłki, zapewniające, by Organizacja Narodów Zjednoczonych nie tylko odzwierciedlała sytuację dzisiejszego świata, a nie jedynie okresu powojennego, ale także była bardziej skoncentrowana i skuteczna w realizacji polityki skupionej na jedność rodziny ludzkiej, zamiast na ideologiach.
Celem multilateralizmu jest zatem stworzenie miejsca, wzorowanego na starożytnym Forum Rzymskim lub średniowiecznym rynku, w którym ludzie mogą się spotykać i rozmawiać. Jednocześnie, aby podjąć dialog, konieczne jest porozumienie co do używanych słów i pojęć. Odkrywanie na nowo znaczenia słów jest prawdopodobnie jednym z głównych wyzwań naszych czasów. Kiedy słowa tracą związek z rzeczywistością, a sama rzeczywistość staje się dyskusyjna i ostatecznie nieprzekazywalna, stajemy się jak dwie osoby – o których wspomina św. Augustyn – zmuszone do przebywania razem, nie znając języka drugiej osoby. Zauważa on – cytuję – że „nawet zwierzęta nieme, choć odmiennego gatunku, łatwiej ze sobą towarzystwo zawrą, niż ci dwaj, co ludźmi są. Gdy bowiem nie można wzajemnie udzielić sobie swych myśli dla samej różności języków, nic nie pomoże nawet owo wielkie podobieństwo przyrodzone do towarzyskiego zbliżenia się ludzi; tak dalece, że milej człowiekowi z psem swoim obcować, niż z człowiekiem obcym”[6].
Dzisiaj znaczenie słów jest coraz bardziej płynne, a pojęcia, które reprezentują, stają się jeszcze bardziej niejednoznaczne. Język nie jest już preferowanym środkiem, dzięki któremu ludzie poznają się i spotykają. Co więcej, w zawiłościach semantycznej niejednoznaczności język coraz częściej staje się bronią służącą do zwodzenia lub atakowania i obrażania oponentów. Na nowo potrzebujemy słów, żeby wyrażać jasno i klarownie jednoznaczne rzeczywistości. Tylko w ten sposób można wznowić autentyczny dialog bez nieporozumień. Powinno to dokonać się w naszych domach i przestrzeniach publicznych, w polityce, w środkach przekazu i w mediach społecznościowych. Powinno to również nastąpić w kontekście relacji międzynarodowych i multilateralizmu, aby ten ostatni mógł odzyskać siłę potrzebną do pełnienia swojej roli, polegającej na spotkaniu i mediacji. Jest to naprawdę konieczne, aby zapobiegać konfliktom i zapewnić, że nikt nie będzie kuszony, aby dominować nad innymi za pomocą mentalności siły, zarówno werbalnej, fizycznej, jak i militarnej.
Należy również zwrócić uwagę na paradoks polegający na tym, że osłabienie języka często odbywa się w imię samej wolności słowa. Jednak przy bliższym przyjrzeniu się sytuacji okazuje się, że jest odwrotnie, ponieważ wolność słowa i wypowiedzi jest gwarantowana właśnie przez pewność języka i fakt, że każdy termin jest zakotwiczony w prawdzie. Bolesne jest obserwowanie, jak zwłaszcza na Zachodzie przestrzeń dla prawdziwej wolności słowa gwałtownie się kurczy. Jednocześnie rozwija się nowy język w stylu „orwellowskim”, który w dążeniu do coraz większej inkluzywności ostatecznie wyklucza tych, którzy nie podporządkowują się napędzającym go ideologiom.
Niestety, prowadzi to do innych konsekwencji, które ostatecznie ograniczają fundamentalne prawa człowieka, począwszy od wolności sumienia. W tym względzie sprzeciw sumienia pozwala jednostkom odmówić wykonania obowiązków prawnych lub zawodowych, które są sprzeczne z zasadami moralnymi, etycznymi lub religijnymi, głęboko zakorzenionymi w ich życiu osobistym. Może to być odmowa służby wojskowej w imię niestosowania przemocy lub odmowa ze strony lekarzy i pracowników służby zdrowia wykonywania takich praktyk, jak aborcja lub eutanazja. Sprzeciw sumienia nie jest buntem, ale aktem wierności wobec samego siebie. W obecnym momencie historii wolność sumienia wydaje się być coraz bardziej kwestionowana przez państwa, nawet te, które twierdzą, że opierają się na demokracji i prawach człowieka. Wolność ta jednak ustanawia równowagę między interesem zbiorowym a godnością jednostki. Podkreśla również, że prawdziwie wolne społeczeństwo nie narzuca jednolitości, ale chroni różnorodność sumień, zapobiegając tendencjom autorytarnym i promując dialog etyczny, który wzbogaca tkankę społeczną.
W podobny sposób istnieje ryzyko ograniczenia wolności religijnej. Jak przypomniał Benedykt XVI, jest to pierwsze z praw człowieka, ponieważ wyraża najbardziej fundamentalną rzeczywistość osoby[7]. Najnowsze dane pokazują, że naruszanie wolności religijnej nasila się, a 64% światowej populacji doświadcza poważnych naruszeń tego prawa.
Domagając się pełnego poszanowania wolności religijnej i kultu chrześcijan, Stolica Apostolska prosi o to samo dla wszystkich innych wspólnot religijnych. W 60. rocznicę ogłoszenia Deklaracji Nostra aetate, jednego z owoców Soboru Watykańskiego II, który zakończył się 8 grudnia 1965 r., miałem okazję ponownie wyrazić kategoryczne potępienie wszelkich form antysemityzmu, który niestety nadal sieje nienawiść i śmierć. Podkreśliłem również znaczenie pielęgnowania dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, pogłębiając nasze wspólne korzenie biblijne.
Podczas tej samej upamiętniającej uroczystości, spotkanie z przedstawicielami innych religii pozwoliło mi ponownie docenić postępy poczynione w ostatnich dziesięcioleciach na drodze dialogu międzyreligijnego. Rzeczywiście, każde szczere poszukiwanie religijne jest „odzwierciedleniem jedynego Misterium Boga, które obejmuje całe stworzenie”[8]. W związku z tym zwracam się do wszystkich narodów o zagwarantowanie pełnej wolności wyznania i kultu religijnego każdemu z ich obywateli.
Papieskie przesłanie do uczestników Międzynarodowego Spotkania na Rzecz Pokoju i Pojednania.
Papież odpowiedział na list z prośbą o pomoc dla kobiet, ofiar przemocy.
Misja żołnierza opiera się na wartościach, które musza się inspirować Ewangelią.
Każdy z nas musi rozbroić swoje serce z nienawiści, gniewu i obojętności.