Komentarze 39
  • thorgi
    12.01.2018 09:32
    Obawiam się 'nowego podejścia' do rodziny i czy to 'nowe podejście' de facto nie zaneguje rodziny... Przypuszczam, że Synod do spraw Młodzieży, również zakończy się dużym kontrowersjami
    • gosć
      13.01.2018 10:35
      To nowe podejście oficjalnie legalizuje bigamię. Wcześniej, to jest ponad 30 lat temu, KK zlikwidował ekskomunikę za zawarcie drugiego cywilnego związku po rozwodzie, czyli bigamię. Zaś teraz jest kontynuacja zielonego światła dla rozwodników w kolejnych związkach, które zaczęło się od FC i nowego KPK.
  • Reginald z Tuluzy
    12.01.2018 09:33
    Wielki Eksperymentator !!!
  • suwnicowy
    12.01.2018 09:51
    "Uważam, że rzeczą najbardziej nowatorską będzie poszukiwanie nowej relacji między Kościołem a młodymi, opartej na paradygmacie odpowiedzialności wolnej od jakiegokolwiek paternalizmu." -

    A przed nami większe cele,
    A przed nami nowy świat,
    Razem młodzi przyjaciele,
    Zbudujemy nowy ład !

    Tak to myśl zamienia się w czyn !
  • misiek
    12.01.2018 09:59
    Aha, czyli zero paternalizacji?

    Tezy:
    1. Likwidujemy seminaria. Do kapłaństwa wystarczy świadectwo ukończenia gimnazjum i zaświadczenie o bierzmowaniu.

    Proszę o kolejne postulaty - tezy - max 95 - przybijemy na spiżowej bramie. A co?
    • KJ
      12.01.2018 10:39
      2. Pater, czyli ojciec - wprowadzamy do Magisterium Kościoła język inklizywny, zamieniając średniowieczne i przestarzałe pojęcia "ojciec" i "matka", słowami "rodzic A" i "rodzic B".
  • gosć
    12.01.2018 10:06
    "...Adhortacja ta [AL] jest zbliżeniem Kościoła do rodziny, z jej wyzwaniami i trudnościami. Stara się, aby dotarło do niej przesłanie Ewangelii i jednocześnie chce pomóc rodzinom we współpracy i uczestniczeniu w rozwoju wspólnoty Kościoła..."

    Jeśli Kardynał twierdzi, że adhortacja AL jest "zbliżeniem Kościoła do rodziny" to należy się spytać gdzie w Ewangelii wyczytał, że nowe związki zawarte po rozwodzie nie są grzechem ciężkim i uprawniają do Komunii świętej? W którym miejscu Pan Jezus pochwalił "wierne konkubinaty" i usprawiedliwił życie w nich w celu 'wychowania dzieci'?
    • sp
      12.01.2018 11:05
      Nie pochwalił - wskazał niewłaściwe życie Samarytance przy studni i to w taki sposób, że ujawnienie tego grzechu stało się przyczyną jej nawrócenia i radości!
      • gosć
        12.01.2018 11:28
        Ale Franciszek pochwalił "drugi związek, który umocnił się z czasem, z nowymi dziećmi, ze sprawdzoną wiernością.." (AL pkt 298) - stwierdzając w tym punkcie, że długotrwałe życie w grzechu ciężkim jest "sprawdzoną wiernością". Poza tym nie zalecił nawrócenia, gdyż ono byłoby "popadnięciem w nowe winy". W ten sposób zaakceptowano w AL długotrwałe konkubinaty i kolejne związki po rozwodzie.
    • Brodaty Sokrates
      12.01.2018 13:02
      "W którym miejscu Pan Jezus pochwalił "wierne konkubinaty" i usprawiedliwił życie w nich w celu 'wychowania dzieci ?" Jezus sam był wychowany przez przyszywanego ojca,swojego opiekuna Józefa.Maryja miała dziecko z Bogiem a mieszkała z Józefem.Tak wiem mieli ślub.Tylko było to "białe małżeństwo".
  • gosć
    12.01.2018 10:19
    Kardynał głosi likwidację paternalizmu, na rzecz dialogu. Słowo "dialog" zyskało niesłychane powodzenie po SVII; już nie ma nawracania - bo to szkodliwy prozelityzm- ale jest dialogowanie, które niewiele osób nawróciło na wiarę katolicką. Teraz będzie dialog z młodymi, a to w konsekwencji doprowadzi do likwidacji każdego autorytetu. Również autorytetu Kościoła.
  • obserwator
    12.01.2018 10:24
    dziwne, że parolin taki potulny dla władzy, a gdzie u niego troska o prawdę chrystusowa. Bliskość względem rodziny - mowi, ale jaka, gdzie nauka jana pawła ii o takiej bliskości, pyta kościół taki jak obserwator.. to już wszystko było wyjaśnione, dziś, moim zdaniem, mamy rewolucje w etyce, która pachnie owcą protestancką, lutrem z XVI wieku.
  • Tomek
    12.01.2018 10:33
    Dobrze, że chcą słuchać młodzieży, ale czy młodzież będzie miała świadomość i czy ktoś jej powie, że należy też słuchać Kościoła, a nie go zmieniać i stawiać mu wymagania. Wymagania to się stawia duszpasterzom, ale w zamian oczekuje od nich jak najlepszej pomocy, prowadzenia duchowego i nauczania zgodnie z wiarą katolicką, aby przez nią lepiej poznać Jezusa i aby przez to poznanie doszło do spotkania z Jezusem, ale również do spotkań w ramach "świętych obcowania". Wszyscy tak pięknie piszą o tym, że młodzież będzie się mogła wypowiedzieć. Katechizowałem i wiem, że młodzież faktycznie stawia dużo wymagań, jednak 75% z nich to wymagania "ducha czasu". Ciężko jest pokazać im i wytłumaczyć, że jak chcą żyć właściwie, to proces musi być odwrotny: słuchajcie KOŚCIOŁA. Inna sprawa, że czasami trzeba mówić bijąc się w piersi ... "słuchajcie, ale nie wszystkich naśladujcie..."
  • Gość
    12.01.2018 10:50
    Otóż to.W podejściu do młodych trzeba więcej ojcostwa, a mniej paternalizmu.Wbrew pozorom, to nie to samo.
  • Fabin
    12.01.2018 10:58
    Rzeczywiście nowość. Przyjmowanie Jezusa w stanie grzechu ciężkiego. Po co spowiedź?
  • Luk
    12.01.2018 11:13
    Ta adhortacja to jest zbliżenie do konkubinatu a nie do rodziny... To jest zanegowanie świętości rodziny.
  • RS
    12.01.2018 11:22
    Popieram papieża Franciszka i jego nauczanie, proponuje wszystkim czytanie biblii, bo to co robi Papież wynika sorry z najważniejszego przykazania. Znany włoski egzorcysta Gabriel Amorth mówił: "będziemy sądzeni z miłości". Czy to się komuś podoba czy nie. No ale my uwielbiamy kopać w 4 litery: słabszych , zbłądzonych, pogubionych, rozwiedzonych pod płaszczykiem przestrzegania prawa.
    • gosć
      12.01.2018 11:32
      Będziemy sądzeni z miłości, ale nie jest miłością drugi związek po rozwodzie, bo jest to grzech.
    • KJ
      12.01.2018 11:47
      Ty nawet nie wiesz, co to jest miłość! Miłość to bezinteresowne pragnienie dobra drugiej osoby. Jeśli uważasz, że ryzykowanie życiem wiecznym konkubiny lub konkubenta (osoby, z którą uprawia się seks, a która nie jest Twoją żoną lub mężem), to dbanie o jej/jego dobro, to nie mamy o czym rozmawiać.
    • Brodaty Sokrates
      12.01.2018 11:50
      Dobrze piszesz RS.Nie widzę powodu dla którego ksiądz nie mógł dać rozgrzeszenia po grzechu cudzołóstwa.
  • Gosc
    12.01.2018 13:21
    Normalnie wysyp "teologów" na tej stronie, chyba wszyscy powinniście być papieżami.
  • Brodaty Sokrates
    12.01.2018 13:24
    Obecna sytuacja jest chora.I Papież Franciszek stara się to zmienić.Jeśli ja mając żonę ,ulegnę pokusie i zgrzeszę co jakiś czas z sąsiadką,to kapłan da mi rozgrzeszenie.Natomiast moją znajomą,mąż zostawił z dwójką dzieci i poszedł do kochanki.Ma 26lat i już do końca życia powinna żyć sama? Bo gdy z kimś zamieszka to ksiądz nie da rozgrzeszenia ? Ja, jako "lowelas" mogę chodzić co jakiś czas "na boki" i rozgrzeszenie dostanę.Ona gdy zamieszka z jakimś Józefem,które by się nią i dziećmi zaopiekował,rozgrzeszenia już nie dostanie.Tak wygląda to teraz.
    • KJ
      12.01.2018 14:28
      Bzdury!
      Warunek rozgrzeszenia jest prosty: uznanie swojego grzechu i postanowienie poprawy. Jeśli Ty, "lowelas", cudzołożysz od czasu do czasu, po czym idziesz do spowiedzi z założeniem, że przy kolejnej okazji sobie znów pogrzeszysz "z sąsiadką", to otrzymane materialnie rozgrzeszenie i tak jest nieważne.
      Jeśli Twoja "znajoma" żyje w konkubinacie (lub nawet z tym facetem ma zawartą w USC umowę cywilno-prawną) uzna swój grzech i postanowi zrobić wszystko, by go już nie popełniać - to dostanie rozgrzeszenie.
      Proste?
    • Gosc
      12.01.2018 17:16
      @Brodaty, masz 100% racji.
      Życie w drugim związku nie jest z automatu życiem w grzechu ciężkim, jest takie coś jak uznane przez Kościół białe małżeństwo. Nawet jeżeli ktoś żyje w tym grzechu może pójść do spowiedzi i kończąc z tym grzechem (dalsze życie w drugim związku ale w czystości) powinien otrzymać rozgrzeszenie i móc przyjmować Komunię Świętą.
      Do tutejszych "papieży":
      Nie rozumiem czemu nie potraficie rozróżnić życia w związku grzesznym od życia w czystości, samo mieszkanie z kimś pod jednym dachem i wspólne dzielenie obowiązków utrzymania i wychowywania dzieci z pierwszych sakramentalnych małżeństw nie jest absolutnie żadnym grzechem a jest wręcz godne pochwały i o tym mówi Franciszek w AL, tylko wy nie jesteście w stanie tego pojąć.
      • KJ
        12.01.2018 18:28
        Jakbyś miał pojęcie o nauczaniu Kościoła, to wiedziałbyś, że grzechem jest nie tylko sam czyn, ale również intencja uczynienia zła (Mt 5, 27—28) i samo przebywanie w okazji do grzechu. Mieszkanie z faceta z kobietą, która nie jest jego żoną, jest okazją do grzechu. Żeby móc dostać rozgrzeszenie, spowiednik musi uznać, że taka sytuacja jest usprawiedliwiona. W każdym razie nie dzieje się to z automatu.

        Więc nie gadaj głupot.
      • Gosc
        12.01.2018 19:41
        Drogi KJ, ja nie piszę głupot
        Czy wiesz co to jest białe małżeństwo, czy osoby w takim związku mieszkają razem czy osobno?

        "Nauka, ustawodawstwo i praktyka Kościoła w sprawie możliwości udziału małżonków rozwiedzionych i żyjących w związkach niesakramentalnych w Eucharystii są jednoznaczne i niezmienne, co ma swoje źródło w nierozerwalności małżeństwa, która pochodzi z pozytywnego prawa Bożego (por. Mt 19, 6). Dyscyplina ta stwierdza, że osoby rozwiedzione, które zawarły ponowne związki małżeńskie oraz ich partnerzy, nie mogą być dopuszczone do sakramentu pokuty i Eucharystii, gdyż żyją w grzechu cudzołóstwa lub w stałej okazji do grzechu. Mogą uczestniczyć w Eucharystii tylko wtedy, gdy wyrzekną się współżycia seksualnego, a więc gdy zostanie usunięta bliska okazja do grzechu oraz gdy nie będzie istniało niebezpieczeństwo zgorszenia wspólnoty wiernych. Oczywiście nie odnosi się to do sytuacji, kiedy pojawia się niebezpieczeństwo śmierci."

        "gdy wyrzekną się współżycia seksualnego, a więc gdy zostanie usunięta bliska okazja do grzechu"
        http://niedziela.pl/artykul/30322/nd/Biale-malzenstwo---razem-a-jednak-osobno

        Więc jednak jest możliwość mieszkania razem bez grzechu, Kościół dopuszcza takie przypadki.
        Osoby mieszkające razem wyrzekają się współżycia i to usuwa bliską okazję do grzechu.
        Gdyby było tak jak sugerujesz, to nie można by było razem np. pracować w biurze bo już "się przebywa w okazji do grzechu" nie można by było razem jechać windą bo to już jest okazja do grzechu w końcu nie można by mieszkać w jednym bloku bo sąsiadka jest rozwódką a to już jest okazja do grzechu itd. itp. "Okazji do grzechu" jest mnóstwo i chcąc je wszystkie wyeliminować trzeba by zamieszkać w pustelni z dala od wszelkiej cywilizacji i bez możliwości z kimkolwiek bo drugi pustelnik to też okazja do grzechu, jeszcze gorszego. Myślę, że trochę za daleko żeście się zapędzili z tym krytykanctwem i w tej waszej "doskonałości". Grzech to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań, myślą, mową i uczynkiem. Jeżeli nie współżyję, nie myślę o tym, nie rozmawiam o tym, to nie mam grzechu, jakim więc "cudem" ten grzech popełnię skoro nie spełnię żadnego warunku aby go popełnić. Jak powiem rozwódce dzień dobry, czy mogę zanieść zakupy, to już zgrzeszyłem? to jest to "okazja do grzechu"?
      • KJ
        12.01.2018 21:06
        Tak, jak napisałem: Kościół (od kilkunastu lat = "Familiaris consortio" - przez 1950 lat nigdy Kościół tego nie dopuszczał) pozwala osobom żyjącym w konkubinacie prosić o rozgrzeszenie pod pewnymi warunkami.

        W każdym razie nie dzieje się to z automatu. Nie współżycie nie jest "usunięciem okazji do grzechu", lecz jest niegrzeszeniem przeciwko VI przykazaniu. Usunięciem okazji do grzechu jest np. spanie w innych pokojach albo w osobnych łózkach.

        Oprócz tego konkubinat może łamać inne zakazy moralne, np. wprowadzać zgorszenie. Więc droga do rozgrzeszenia konkubentów jest długa i wcale nie sprowadza się tylko do braku seksu.

        Jak napisałem: "Żeby móc dostać rozgrzeszenie, spowiednik musi uznać, że taka sytuacja jest usprawiedliwiona."
      • gosć
        12.01.2018 22:31
        Do @Gosc - jeśli ktoś nie żyje ze ślubną żoną/mężem, lecz po rozwodzie mieszka z innym partnerem i tego innego partnera obdarza miłością taką, jaką ślubuje się żonie/mężowi, to jest to grzech ciężki i nie zmniejsza tego życie jak "brat z siostrą". Występuje tu co najmniej zdrada duchowa i grzech zgorszenia.
      • Gość
        14.01.2018 21:27
        KJ i reszta świętoszków na szczęście ani nie jest spowiednikiem takich osób ani Bogiem co ich będzie na sądzie sądził. Dobrze by było żeby czcigodny KJ i reszta świętoszków o tym pamiętali w przebłyskach pomiędzy nawałami swojej pychy.
  • gut
    12.01.2018 13:53
    Różne są kody etyczne, moralne. :) ▒Zupełnie szczera spowiedź możliwa jest tylko przed Bogiem.
    ▒Mikołaj Gogol
  • r
    15.01.2018 11:24
    ""Amoris laetitia" niesie ze sobą wielką nowość" -- Problem jest taki, że w chrześcijaństwie żadnej nowości być nie może, bo wszystko zostało objawione prawie 2000 lat temu przez Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś głosi coś nowego, coś niezgodnego, to jest to fałszywa ewangelia. A św. Paweł mówi: Kto by wam głosił inną ewangelię od Tej, niech będzie p...
  • Ewagriusz
    16.01.2018 15:38
    Zastanawiam się nad czymś innym. Jeżeli jest możliwa jest taka zmiana, to kto zagwarantuje, że Kościół nie pójdzie drogą liberalnych wspólnot protestanckich? A w każdym razie zasieje wątpliwości : czy dana prawda wiary dany zakaz lub nakaz dana praktyka jest zasadniczo ważna, czy nie. Nie jestem tradycjonalistą, ale muszę przypomnieć, co z zrobiono że starą reformą. A raczej, jak.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Zobacz

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama