Burze nad papieżem

Ukazujący się po polsku „Atak na Ratzingera” dokumentuje trudne momenty pontyfikatu Benedykta XVI. Autorzy stawiają pytania o przyczyny medialnych burz nad Watykanem. Odpowiedzi pozostawiają jednak niedosyt.

Reklama

Benedykt XVI w czasie inau­guracji pontyfikatu, 24 kwietnia 2005 r., powiedział: „Módlcie się za mnie, abym nie uciekł ze strachu przed wilkami”. „Jakby przeczuwał, że czeka go trudna droga z przeszkodami”, komentują słusznie autorzy. Choć  w tym przeczuciu Benedykta nie było nic nadzwyczajnego. Przecież jego poprzednika usiłowano kilka razy zabić.

Papieski tor przeszkód

Paulo Rodari i Andrea Tornielli opisują przebieg burz, które przetaczały się nad Benedyktem XVI w ciągu 5 lat pontyfikatu. Papież był i jest atakowany z wielu powodów. Autorzy omawiają falę protestów wywołaną przemówieniem w Ratyzbonie (Benedykt zacytował krytyczne zdanie bizantyjskiego cesarza o islamie. Wyrwano je z kontekstu i niesłusznie uznano za opinię samego papieża). Kolejne trudne momenty: nominacja abp. Wielgusa w Warszawie oraz ks. Wagnera w Linzu; polemika po zezwoleniu na Mszę w rycie trydenckim; zdjęcie ekskomuniki z biskupów lefebrystów (zwłaszcza bp. Williamsona, negującego zagładę Żydów); histeria po papieskiej wypowiedzi o prezerwatywie w drodze do Afryki; szerzenie się skandalu związanego z molestowaniem nieletnich przez księży.

W tym spisie kryzysów pojawiła się także „Krytyka ze strony amerykańskich neokonserwatystów”. Chodzi o kilka krytycznych uwag Michaela Novaka, Richarda J. Neuhausa i George’a Weigela pod adresem encykliki „Caritas in veritate”. Autorzy książki podsumowują ten wątek stwierdzeniem, że Benedykt XVI jest niezrozumiany także przez prawicę. Wniosek grubo na wyrost. Wrzucanie łagodnej polemiki ortodoksyjnych, zaangażowanych katolickich intelektualistów do jednego worka z agresywnymi atakami na papieża dziennikarzy z mainstreamowego sekularystycznego nurtu jest całkowitym nieporozumieniem.

Autorzy piszą: „próbowaliśmy udokumentować to, co się wydarzyło, wysłuchaliśmy bohaterów i najbardziej kompetentnych obserwatorów, zebraliśmy niepublikowane dotąd dokumenty i świadectwa, które pomagają odtworzyć to, co się wydarzyło”. To prawda, że dokumentacja, którą zebrali włoscy watykaniści, jest obfita, a różnorodność cytowanych opinii sprawia wrażenie obiektywizmu. Ale tylko pozornie. Bo opinie sensowne pomieszane są ze skrajnymi. Gubi się prawda. Trudno uznać za wiarygodne oceny np. Johna Allena, dziennikarza amerykańskiego „National Catholic Reporter”, organu liberalnych katolików , nie mówiąc już o dziennikarzach „New York Timesa”, których teksty na temat Kościoła katolickiego odzwierciedlają raczej ich antykatolicką fobię niż rzeczywistość. (Przekonałem się o tym, widząc, w jak tendencyjny sposób ten dziennik, uchodzący za wzór dziennikarskiego obiektywizmu, relacjonował wizytę Benedykta XVI w USA w 2008 roku).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama