Jestem z nim 24 godziny na dobę

O tym, jak zmienia człowieka spotkanie z Janem Pawłem II, opowiada Joaquin Navarro-Valls.

Reklama

Ks. Piotr Studnicki: Które spotkanie z Janem Pawłem II jest dla Pana najważniejsze?
Joaquin Navarro-Valls: – Bardzo trudno wskazać jakieś jedno szczególne czy wyjątkowe, ponieważ każde kolejne spotkanie przewyższało poprzednie. W życiu Jana Pawła II było coś niewyczerpanego. Każde spotkanie z nim ubogacało.

Brakuje Panu tych spotkań?
– Nie brakuje mi. Ani przez chwilę. Kiedyś mogłem z nim przebywać dwie, trzy godziny dziennie. Teraz jestem z nim 24 godziny na dobę.

Czego się Pan nauczył od Jana Pawła II?
– Szacunku do człowieka. Szacunku, jaki należy się każdej istocie ludzkiej. Jan Paweł II szanował każdego, bo znał bogactwa ludzkiej istoty. Nazywamy to personalizmem Karola Wojtyły. To poszanowanie miało w nim fundamenty filozoficzne i teologiczne, które są niezwykle aktualne w tym momencie dziejów świata.

„Dar to zadanie” – mówił Jan Paweł II. Jego beatyfikacja jest dla nas darem, czyli także zadaniem. Co to konkretnie znaczy?
– Wobec Jana Pawła II nie można żyć tak, jak się żyje wobec Napoleona czy Sienkiewicza. Sokrates mówił, że człowiek nie wie, co znaczy dobro, jeśli poznanie tego dobra nie zmienia jego życia. Nie mogę powiedzieć, że Jan Paweł II jest dobry, jeśli to nie zmienia mojego życia, nie czyni mnie innym. Boję się mówić o Janie Pawle II jakby to był ktoś bardzo piękny, ale kogo już nie ma. Zawsze wierzyłem, że święci są żywi. I są gotowi, by mi podać pomocną dłoń. Ja mam tylko wyciągnąć do nich rękę. Ja mam tylko wybrać z nauczania Jana Pawła II to, co odpowiada mojemu życiu. Może jest to szacunek do człowieka... Może – co dla mnie jest wielką cnotą ludzką i duchową Jana Pawła II – dobry humor... I poprosić: pomóż mi nią żyć, tak jak Ty żyłeś.

Jakie są Pana oczekiwania związane z beatyfikacją 1 maja?
– Chcę przeżyć ją tak, jak przeżyłem chwile po śmierci Jana Pawła II: z wielką wdzięcznością dla tego człowieka. On dochował w sobie – pomimo ogromnej pracy, chorób, trosk, itd. – wewnętrzną uległość, by mówić „tak” wobec tego wszystkiego, do czego wzywał go Bóg.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama