Papież bez cenzury

Książka wywołała wielkie zainteresowanie na całym świecie, również w Polsce, mimo że polskie tłumaczenie ukaże się dopiero w styczniu 2011 r

Reklama

Peter Seewald: Ojcze Święty, 16 kwietnia 2005 roku, w dzień 78. urodzin, Wasza Świątobliwość oznajmił swoim współpracownikom, jak bardzo już się cieszy na swoją emeryturę. Trzy dni później Wasza Świątobliwość został wybrany na głowę Kościoła powszechnego, liczącego 1,2 miliarda wyznawców. Cóż, nie wydaje się, że to zadanie, które człowiek przygotowuje sobie na starsze lata. 
Benedykt XVI: – W zasadzie oczekiwałem, że wreszcie znajdę spokój i wytchnienie. Gdy nagle stanąłem wobec tego ogromnego zadania, był to dla mnie, jak wszyscy wiedzą, szok. Odpowiedzialność jest rzeczywiście ogromna. 

Był moment, jak Wasza Świątobliwość później powiedział, że czuł się Wasza Świątobliwość jak pod opadającym ostrzem gilotyny. 
– Tak, pomyślałem o gilotynie: oto teraz ostrze spada i mnie trafia. Byłem całkowicie pewny, że ten urząd nie jest moim powołaniem, że Bóg zapewni mi teraz, po wyczerpujących latach, trochę spokoju i wytchnienia. Mogłem tylko powiedzieć, uzmysłowić sobie: wola Boża jest najwyraźniej inna i zaczyna się dla mnie coś całkiem innego, nowego. On będzie ze mną. 

W tak zwanym „pokoju łez” leżą przygotowane już podczas konklawe trzy szaty dla przyszłego papieża. Jedna jest długa, druga krótka, trzecia średnia. Co przemknęło przez głowę Waszej Świętobliwości w tym pokoju, w którym podobno wielu nowych papieży przeżywało moment załamania? Pyta się tutaj raz jeszcze: Dlaczego ja? Czego Bóg chce ode mnie? 
– W tym momencie jest człowiek pochłonięty przez całkiem praktyczne, zewnętrzne rzeczy. Trzeba patrzeć, jak się uporać z szatami, i tego typu sprawy. Poza tym wiedziałem, że będę zaraz musiał na balkonie powiedzieć parę słów, i zacząłem myśleć, co by to mogło być. Zresztą w tym momencie, w którym mnie to spotkało, mogłem już tylko powiedzieć do Pana: „Co czynisz ze mną? Teraz to Ty przejmujesz odpowiedzialność. Musisz mnie prowadzić! Ja tego nie potrafię. Jeśli mnie chciałeś, to musisz mi też pomóc!”. W tym sensie znajdowałem się, że tak powiem, w bardzo ożywionym, naglącym dialogu z Panem – że On, jeśli uczynił jedną rzecz, musi także uczynić kolejną. (...)

Według „Annuario Pontificio”, rocznika statystycznego Kościoła katolickiego, Wasza Świątobliwość ustanowił w samym roku 2009 osiem nowych siedzib biskupich, jedną prefekturę apostolską, dwie nowe siedziby metropolitów i trzy wikariaty apostolskie. Liczba katolików wzrosła o kolejne 17 milionów, o tyle, ilu mieszkańców liczy obecnie Grecja i Szwajcaria razem wzięte. W prawie 3000 diecezji powołał Wasza Świątobliwość 169 nowych biskupów. Do tego dochodzą wszystkie audiencje, kazania, podróże, wiele podejmowanych decyzji – i przy tym wszystkim napisał Wasza Świątobliwość wielkie dzieło o Jezusie, którego drugi tom wkrótce zostanie opublikowany. Przy swoich 83 latach – skąd Wasza Świątobliwość bierze tyle sił? 
– Najpierw muszę powiedzieć, że to, co Pan wyliczył, jest znakiem wielkiej żywotności Kościoła. Patrząc z perspektywy samej Europy, ma się wrażenie, że Kościół jest w fazie schyłkowej. Ale to tylko część całości. W innych częściach świata Kościół wzrasta i żyje, jest pełen dynamiki. Liczba neoprezbiterów na całym świecie wzrosła w ostatnich latach, podobnie liczba seminarzystów. Na europejskim kontynencie mamy do czynienia tylko z pewną stroną tej rzeczywistości i nie przeżywamy wielkiej dynamiki duchowego przebudzenia, która gdzie indziej rzeczywiście ma miejsce i z którą ciągle się stykam w moich podróżach i poprzez wizyty biskupów. Faktem jest, że 83-letniego człowieka to wszystko w zasadzie przerasta. Dzięki Bogu mam wielu dobrych współpracowników. Wszystko jest wypracowywane i realizowane wspólnym wysiłkiem. Ufam, że dobry Bóg daje mi tyle sił, ile potrzebuję, abym mógł robić to, co konieczne. Zauważam jednak także, że sił jest coraz mniej. 

Mimo to ma się wrażenie, że Papież mógłby wnieść także sporo jako instruktor fitnessu. 
– (Papież się śmieje) Wątpię. Trzeba oczywiście prawidłowo podzielić sobie czas i uważać na to, aby mieć go wystarczająco dużo na odpoczynek, a także starać się odpowiednio wykorzystać czas przeznaczony na pracę. Jednym słowem, trzeba uważać, aby w zdyscyplinowany sposób trzymać się rytmu dnia i wiedzieć, na co wykorzystać energię. 

Wasza Świątobliwość używa roweru treningowego, który polecił Waszej Świątobliwości poprzedni lekarz doktor Buzzonetti? 
– Nie, wcale nie – i dzięki Bogu póki co tego nie potrzebuję. 

Czyli Papież może powiedzieć jak Churchill: no sports! 
– Tak!

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama