Grzegorz VII i reformatorzy jego epoki

W ramach cyklu na temat prymatu papieskiego dzięki uprzejmości i za zgodą Wydawnictwa Wam publikujemy fragment książki Klausa Schatza "Prymat papieski od początków do współczesności"

Reklama

 

Czymś nowym jest natomiast wypowiedź, że papież może usunąć z urzędu cesarza (nr 12) bądź zwolnić poddanych z przysięgi wierności wobec złego księcia (nr 27). Grzegorz zastosował to prawo w 1076 roku, a następnie w 1080 roku wobec Henryka IV (który oczywiście był już królem rzymskim, ale jeszcze nie cesarzem). W 1245 roku pretensje do tego zapisu rościł sobie papież Innocenty IV wobec Fryderyka II Staufa.

Bardzo różnie interpretuje się osobliwą „świętość urzędu" papieża, który „dzięki zasługom św. Piotra jest bez wątpienia świętym" (nr 23). Po raz pierwszy interpretację tę znajduje się około 502 roku u biskupa Ennodiusza z Pawii w związku ze sporem dotyczącym papieża Symmacha i twierdzeniem prima sedes a nemine iudicatur.   Ennodiusz bierze stronę Symmacha wyjaśniając, że papież nie może być sądzony, ponieważ wraz z urzędem otrzymał od Piotra świętość[5]. Ten nieprzejrzysty dziś dla nas wniosek można zrozumieć tylko poprzez starochrześcijańską praktykę pokuty. Nasza dzisiejsza świadomość bez najmniejszych problemów akceptuje fakt, iż również papież się spowiada, ponieważ może on zgrzeszyć tak samo jak każdy chrześcijanin. Należy to do sfery forum internum i nie przynosi żadnej ujmy roszczeniu urzędu do tego, aby nie być sądzonym. Jednak wtedy dla ciężkiego grzesznika istniał tylko publiczny, kościelny sąd pokutny, który dla kościelnych dostojników z konieczności oznaczał zdjęcie z urzędu. Skoro biskup Rzymu nie podlegał żadnemu wyrokowi kościelnemu, to przynajmniej możliwy był do pomyślenia następujący wniosek: a więc w żadnym razie nie może on ciężko zgrzeszyć, ponieważ wraz ze swym urzędem otrzymuje obietnicę trwania w świętości.

Tymczasem w różnych okresach, przede wszystkim zaś w saeculum obscurum, żyli bardzo „nieświęci papieże". Grzegorz VII, rzecz jasna, ma tego pełną świadomość. W tej sytuacji zastanawia, jak może on z całą powagą wysuwać taką tezę? Prawdopodobnie nie ma on na myśli automatycznej świętości, niezależnie od ludzkiej wolności, lecz pewnego rodzaju „sakramentalne" udzielenie łaski przez urząd[6]: Piotr obecny jest w papieżu, działa w nim i obdarza go swym osobistym charyzmatem, przynajmniej wtedy, gdy papież otwiera się na ten dar łaski i pragnie być narzędziem w ręku Piotra.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama