Benedykt XVI komentuje modlitwę “Ojcze nasz”

Za każdym razem, gdy odmawiamy “Ojcze nasz”, głos nasz splata się z głosem Kościoła, ponieważ kto modli się, nie jest nigdy sam - powiedział Benedykt XVI w rozważaniu poprzedzającym południową modlitwę maryjną “Anioł Pański” w Castel Gandolfo.

Reklama

Ewangelia dzisiejszej niedzieli ukazuje nam Jezusa skupionego na modlitwie, nieco z dala od swoich uczniów. Gdy skończył, jeden z nich powiedział do Niego: “Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11, 1). Jezus nie oponował, nie mówił o dziwnych czy ezoterycznych formułach, lecz z wielką prostotą rzekł: “Kiedy się modlicie, mówcie: «Ojcze»” i nauczył “Ojcze nasz” (por. Łk 11, 2-4), opierając ją na własnej modlitwie, którą kierował do Boga, swego Ojca. Św. Łukasz przekazuje nam “Ojcze nasz” w krótszej formie od tej, która weszła w powszechne użycie, a znajdującej się w Ewangelii św. Mateusza. Mamy tu do czynienia z pierwszymi słowami Pisma Świętego, których uczymy się już jako dzieci. Zapadają one w pamięć, kształtują nasze życie, towarzyszą nam aż do ostatniego tchnienia. Ukazują one, że “nie jesteśmy jeszcze w pełni dziećmi Boga, lecz przez naszą coraz głębszą wspólnotę z Jezusem mamy się nimi stawać i być. Dziecięctwo utożsamia się z naśladowaniem Chrystusa” (Benedykt XVI, “Jezus z Nazaretu”, wyd. polskie, s. 123).

Modlitwa ta zawiera też i wyraża materialne i duchowe potrzeby człowieka: “Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy” (Łk 11, 3-4). Właśnie z powodu codziennych potrzeb i trudności Jezus wzywa z mocą: “I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajdzie; a kołaczącemu otworzą” (Łk 11, 9-10). Nie są to prośby o zaspokojenie własnych zachcianek, ile raczej o to, by podtrzymywać przyjaźń z Bogiem, który – jak powiada też Ewangelia – da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11, 13). Doświadczyli tego starożytni “ojcowie pustyni” oraz kontemplatycy wszystkich epok, stając się na mocy modlitwy przyjaciółmi Boga, jak Abraham, który prosił Pana, by ocalił nielicznych sprawiedliwych przed zagładą Sodomy (por. Rdz 18, 23-32). Św. Teresa z Avila zachęcała swoje współsiostry, mówiąc: “Musimy prosić Boga, aby uwolnił nas na zawsze od wszelkiego niebezpieczeństwa i uchronił od wszelkiego zła. Jakkolwiek niedoskonałe byłoby nasze pragnienie, starajmy się wytrwać w tej prośbie. Cóż kosztuje nas prosić o wiele, skoro zwracamy się do Wszechmocnego?” (“Cammino”, 60 (34), 4, w: “Opere complete”, Milano 1998, s. 846). Za każdym razem, gdy odmawiamy “Ojcze nasz”, głos nasz splata się z głosem Kościoła, ponieważ kto modli się, nie jest nigdy sam. “Każdy powinien odnaleźć w różnorodności i bogactwie modlitwy chrześcijańskiej, której uczy Kościół, własną drogę, własny sposób modlitwy... Tak więc pozwoli się prowadzić... Duchowi Świętemu, który przez Chrystusa wiedzie nas do Ojca” (Kongregacja Nauki Wiary, List do biskupów Kościoła katolickiego o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej, n. VII).

Dziś przypada uroczystość św. Jakuba zwanego Większym, który porzucił ojca i pracę rybaka, by pójść za Jezusem i oddał za Niego życie, jako pierwszy z Apostołów. Z serca kieruję szczególną myśl do pielgrzymów licznie przybyłych do Santiago de Compostela! Maryja Panna niechaj pomoże nam odkryć na nowo piękno i głębię chrześcijańskiej modlitwy.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama