Najważniejsze spotkania Franciszka

Spotkania z Mapucze w Chile i Indianami z Amazonii w Peru będą najważniejszym punktami wizyty papieża w tych krajach – uważa ks. dr hab. Tomasz Szyszka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

W takiej sytuacji czy papież będzie w stanie pomóc w nawiązaniu dialogu?

– Może się uda w myśl hasła pielgrzymki: „Pokój mój daję wam”. Sadzę, że spotkanie z Mapucze w Temuco będzie najważniejszym punktem wizyty Franciszka w Chile zgodnie z jednym z głównych haseł jego pontyfikatu „docierania na peryferie” i spotkania z ludźmi żyjącymi na marginesie społeczeństwa. Będzie to ważne spotkanie także w kontekście Dokumentu z Aparecidy z 2007 r. podsumowującego V Ogólną Konferencję Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów (CELAM), szczególnie rozdziału o obecności ludów afroamerykańskich i autochtonicznych w Kościele, którego jednym ze współautorów był ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Maria Bergoglio.

Na pewno podczas spotkania z Mapuczami nawiąże do tego dokumentu, w którym m. in. czytamy, że ludy te domagają się szacunku i uznania, tym bardziej, że społeczeństwa w których żyją traktują je z pogardą, ich sytuacja społeczna jest naznaczona wykluczeniem politycznym, ekonomicznym, rasowym i ubóstwem, a Kościół zachęca ich do uczestnictwa w życiu eklezjalnym, potępia grzeszne sytuacje jakich doświadczają, przemocy i niesprawiedliwości itd.

Te problemy przed 30 laty przedstawił również Jan Paweł II, a teraz papież Franciszek będzie o nich mówił i zachęci do ich rozwiązywania. Tym bardziej, że podczas swojej pierwszej pielgrzymki zagranicznej pontyfikatu do Brazylii z okazji Światowych Dni Młodzieży w 2013 r. Franciszek spotkał się z biskupami CELAM-u i w mocnych słowach upomniał ich pytając, co zrobili w realizacji programu zawartego w Dokumencie z Aparecidy, dlaczego jest on w dużym stopniu lekceważony. Także podczas zeszłorocznej wizyty Ad Limina Apostolorum biskupów chilijskich w Watykanie papież pytał, co robią w kwestii ludów autochtonicznych. Swoją solidarność z nimi, przede wszystkim z Mapucze, papież okaże w Temuco, odprawiając dla nich Mszę św. i jedząc z nimi obiad.

Podobne spotkania z ludnością autochtoniczną są zaplanowane w Peru.

– W Peru papież spotka się z Indianami z Amazonii. Warto przypomnieć, że Jan Paweł II, odwiedzając kraje Ameryki Łacińskiej zawsze spotykał się z ludami tubylczymi. Także Franciszek upomni się o ich prawa, przede wszystkim prawa do ziemi, która jest im bezprawnie odbierana. Co ciekawe, Mapucze przed wizytą papieską wysunęli postulat, aby państwo chilijskie zapłaciło im za zrabowaną ziemię, m. in. grunty znajdujące się w centrum miasta Temuco. Nie chcą ich zwrotu, ale konkretnej, finansowej rekompensaty. Problem zwrotu zagrabionych ziem dotyczy także Peru, w którym to od XVI w. na terenach należących do Indian powstawały wielkie latyfundia i encomiendy, systemy niewolniczego gospodarowania i kontroli nad ludnością indiańską na podbitych przez Hiszpanię posiadłościach kolonialnych w Ameryce Łacińskiej. Sytuacja ta trwa do dzisiaj. W Peru wobec niszczenia lasów tropikalnych bez wątpienia Franciszek poruszy także kwestie poszanowania środowiska naturalnego w myśl swojej encykliki „Laudato si`”.

Franciszek jedzie do krajów, które jeszcze niedawno były rządzone przez dyktatorów. Jak Kościół odnosi się do tamtych czasów i teraz pomaga w ich społeczno-politycznej transformacji?

– Szczególnie w Chile proces transformacji jest skomplikowany. Dla jednych rządzący w latach 1973-1990 gen. Augusto Pinochet był zbawcą narodu, a dla innych bezwzględnym tyranem, który ma na rękach krew tysięcy ludzi. W latach jego panowania Kościół może nie zabierał głośno stanowiska wobec prześladowań, ale był po ich stronie i miał w swych szeregach wielu księży, którzy opowiadali się po stronie prześladowanej lewicy. Chlubną kartą w dziejach Kościoła była działalność Wikariatu Solidarności, który pomagał ofiarom prześladowań i ich rodzinom. Rany z tamtego okresu nadal pozostają niezabliźnione. Na pewno w tamtych latach duży wpływ na chilijski Kościół miała teologia wyzwolenia.

Jak ocenia Ksiądz obecną kondycję chilijskiego Kościoła?

– Gdy spojrzymy na statystyki nie jest ona najlepsza. W ciągu 10 lat liczba wiernych spadła o 11 proc. i wynosi teraz 59 proc. prawie 18-milionowego społeczeństwa. Bez wątpienia na ten spadek miały wpływ skandale związane z nadużyciami seksualnymi wobec nieletnich z udziałem znanych postaci Kościoła takimi jak ks. Fernando Karadima, znanego kapłana, obrońcy praw człowieka z czasów panowania junty wojskowej i ks. Cristiána Prechta. Kościół nie cieszy się już takim autorytetem jak wcześniej. Nadal prowadzi szkoły i uniwersytety, ale nie mają one już takiego wpływu na społeczeństwo jak wcześniej. Ponadto w łonie samego Kościoła pojawili się znani w mediach księża, którzy głoszą sprzeczne z nauczeniem poglądy dotyczące, m. in. aborcji, czy tzw. „małżeństw” homoseksualnych. Wobec tych zjawisk chilijski episkopat wydaje się bezradny, co jeszcze bardziej pogłębia marazm życia religijnego Chilijczyków. Z drugiej strony episkopat wydał w październiku ubiegłego roku dokument pt. „Chile, dom dla wszystkich”, w którym wobec zaistniałej sytuacji proponuje, aby wszyscy zasiedli do wspólnego stołu i rozwiązywali pilne sprawy społeczne takie jak coraz większa przepaść między biednymi i bogatymi, spadek zaufania społecznego wobec polityków, wzrost oddziaływania ideologii liberalnej niszczącej więzi i odpowiedzialność polityczną.

Chile to nadal „Szwajcaria Ameryki Łacińskiej”?

– Tak kiedyś było. Teraz także inne kraje kontynentu cieszą się dobrą koniunkturą gospodarczą. Zresztą sytuacja wielu krajów Ameryki Łacińskiej w każdej chwili może się zmienić. Weźmy choćby Wenezuelę, która jeszcze 15 lat temu uważana była za latynoskiego „tygrysa” ekonomicznego, a dzisiaj jest bankrutem, a jej mieszkańcy uciekają do Kolumbii, która wyrasta na lokalną potęgę.

Migracje to kolejny wielki problem Latynosów.

– Ten problem Franciszek poruszy na pewno w chilijskim Iquique. W tym kontekście sięgnijmy do historii. Po wyparciu Indian przez Hiszpanów z ich terytoriów w wiekach XVI-XVIII na ich miejsce, szczególnie w XIX w., napływała wielka emigracja z Europy, z Wielkiej Brytanii, Włoch, Francji, Niemiec, a nawet Polacy. I tak obecnie społeczeństwo chilijskie to w większości potomkowie imigrantów. Widać to wyraziście w architekturze tego kraju. Gdy się pojedzie, np. do miasta Puerto Varas na południu kraju, ma się wrażenie, że jest się w jakimś niemieckim mieście. Ale wracając do współczesności, gdy na północy Chile niedawno odkryto pokłady różnych bogactw naturalnych, to region ten stał się „Mekką” dla migrantów z Boliwii, Peru, Argentyny i innych krajów. Z ostatnich danych wynika, że jest ich tam ok. 800 tys. Są oni wielkim wyzwaniem dla Kościoła, szczególnie w kwestii opieki duszpasterskiej i wszelkiej pomocy dla nich wobec takich zagrożeń jak utrata tożsamości kulturowo-religijnej, hedonizmu, rozbicia rodzin, a nawet ulegania różnym ideologiom lewicowym.

Jak wygląda sytuacja w Peru?

– Wygląda ona inaczej, na co mają też wpływ wspomniane wcześniej uwarunkowania historyczne. W latach 70. XX w. mocno rozwinęła się w Peru teologia wyzwolenia na podłożu wielkiego ubóstwa, zróżnicowania ekonomicznego, wręcz analfabetyzmu, szczególnie na terenach wiejskich. Na tej bazie powstał słynny „Świetlisty Szlak”, skrajnie terrorystyczna organizacja polityczno-wojskowa, która ma na sumieniu kilkadziesiąt tysięcy istnień ludzkich, i która usiłowała dokonać rewolucji komunistycznej na drodze walki zbrojnej z państwem peruwiańskim. Trzeba jednak zaznaczyć, że tak jak bezwzględnie „Świetlisty Szlak” mordował swoich ideologicznych przeciwników, w tym ludzi Kościoła, wśród których znalazło się dwóch naszych błogosławionych misjonarzy o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek, tak państwo peruwiańskie, walcząc z nimi, traktowało ich równie brutalnie i bezwzględnie.

Jeśli mówi się o 80 tys. ofiar „Świetlistego Szlaku” to mniej więcej tyle samo zostało zabitych jego członków przez peruwiańską policję i wojsko. Rany, jakie spowodowała wojna domowa, do tej pory są niezaleczone o czym świadczą choćby różne interpretacje i spory wokół wyników badań prowadzonych przez Komisję na Rzecz Prawdy i Pojednania. W tym kontekście warto zapytać, kim byli zwolennicy „Świetlistego Szlaku”? Wśród nich było i jest wielu nauczycieli uniwersyteckich, którzy nadal oddziałują na młode pokolenia Peruwiańczyków, m. in. kształtując w nich niechętną, a nawet wrogą, postawę do Kościoła.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja