Najważniejsze spotkania Franciszka

Spotkania z Mapucze w Chile i Indianami z Amazonii w Peru będą najważniejszym punktami wizyty papieża w tych krajach – uważa ks. dr hab. Tomasz Szyszka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Reklama

W trakcie swojej 22. podróży zagranicznej Franciszek odwiedzi w dniach 15-19 stycznia Chile, następnie uda się do Peru, gdzie będzie do 22 bm.

Krzysztof Tomasik: Do jakich Chile i Peru jedzie papież Franciszek?

Ks. dr hab. Tomasz Szyszka: Są to dwa kraje położone w Ameryce Łacińskiej. Zazwyczaj gdy mówi się o którymś z krajów tego kontynentu, to wrzuca się go do wspólnego worka, a tak nie jest! Chile i Peru, mimo że ze sobą sąsiadują, to bardzo się różnią, nie tylko obszarem, ale i historią, która coraz częściej daje o sobie znać w życiu współczesnym.

Zacznijmy od Peru.

– Jeśli chodzi o ten kraj to konkwista i ewangelizacja Peru odbyła się stosunkowo szybko. Już w latach 30. XVI w. szybko podbito Cuzco i założono miasto Lima, a ewangelizacja odbywała się równie dynamicznie. W latach 50. tego wieku miał miejsce pierwszy synod w Limie, a trzeci w latach 80., który wyznaczył drogę krzewienia wiary chrześcijańskiej aż do XIX w. Już wtedy położono akcent na poszanowanie kultur indiańskich i ich języków. Ewangelizacja Peru była bardzo intensywna i przybrała konkretne i wymierne formy.

A w przypadku Chile?

– Kiedy konkwistadorzy i misjonarze dotarli do Chile w XVI w., stwierdzono, że na jego terenach nie ma wielkich bogactw naturalnych porównywalnych do Peru, gdzie odkryto duże pokłady, np. srebra ze słynną kopalnią w Potosi. Ponadto w Chile ludy indiańskie, a zwłaszcza społeczność Mapuczy była bardzo wrogo nastawiona do Europejczyków i stąd Hiszpanie byli zmuszeni na początku XVII w. podpisać pokojowy rozejm. Wówczas był to jedyny taki akt. Mapucze mają bardzo silną tożsamość kulturową i religijną. Z jednej strony pozwalali na swoich terenach na działalność jezuitom i franciszkanom, ale z drugiej strony chrześcijaństwo nigdy się wśród nich do końca nie zakorzeniło. Zawsze stawiali opór wszystkiemu, co przychodziło z zewnątrz. Kiedy w Peru w zasadzie wszystkie ludy indiańskie przyjęły chrześcijaństwo, to Indianie w Chile, szczególnie wspomniani Mapucze, do końca nie utożsamili się z wiarą chrześcijańską. Ich religijność ma wymiar synkretyczny, łączy elementy własnej kultury z elementami chrześcijaństwa.

Taka sytuacja panuje do dzisiaj?

– W Chile jest tak w zasadzie do dzisiaj. Mapucze nadal walczą o swoje prawa, w proteście dochodzi do podpaleń kościołów, niszczenia sprzętu rolniczego, infrastruktury, a nawet zabójstw. Jest to oczywiście odpowiedź na brutalne postępowanie wobec nich ze strony Chilijczyków. Lud ten nie odnalazł się także w powstałym w 1810 r. niepodległym państwie chilijskim. Zostali całkowicie zmarginalizowani i zlekceważeni przez resztę społeczeństwa. Trzeba przypomnieć, że podczas wizyty w 1987 r. Jan Paweł II spotkał się z Mapuczami w Temuco i dużo mówił o pojednaniu narodowym, apelował o wzajemny szacunek, dialog, na który muszą być gotowi z jednej strony politycy i społeczeństwo chilijskie, a z drugiej sami Mapucze, którzy ze swej strony muszą zaprezentować jakąś wizję pokoju i zgodzić się na pewne ustępstwa. Po wizycie papieża sytuacja uległa pewnej poprawie, ale zasadniczo nie rozwiązano głównych problemów i konflikt trwa. Państwo próbowało wprowadzać system szkolnictwa, opieki zdrowotnej, inne elementy, ale z tego też niewiele wyszło.

Dlaczego?

– Ponieważ reformy, szczególnie związane z edukacją, wiązały się z pewną ideologią i Mapucze je odrzucili. Przed wizytą Jana Pawła II chilijski Kościół wykonał olbrzymią pracę, aby zachęcić i zmobilizować Mapuczów do godnego przyjęcia papieża. Na kilkanaście miesięcy przed wizytą odwiedzono wszystkie ich wspólnoty i tłumaczono, kim jest papież, dlaczego przyjeżdża, czego mogą od niego oczekiwać i jakie może ona przynieść owoce. Dało to dobry rezultat, szczególnie w postaci poczucia więzi z papieżem i Kościołem, ale ten dobry klimat trwał stosunkowo krótko.

A jak przyjmą Franciszka?

– Niestety okazuje się, że po 30 latach Mapucze mają nadal dystans do papieża, gdyż jest on reprezentantem świata „białych”, którzy ich prześladują. Świadczy o tym, m. in. zapowiedź protestów podczas papieskiej wizyty niektórych radykalnych grup Mapuczy. Niestety od czasów wizyty Jana Pawła II Kościół bardzo poważnie utracił możliwości oddziaływania na ten indiański lud. Wycofując się ze swego zaangażowania w dziedzinie edukacji i pomocy społecznej na rzecz państwa, utracił w pewnym sensie swój autorytet. Mapucze zapytali, co w zamian będą mieli z obecności Kościoła. Takie dictum pokazało też słabość ich wiary i niezbyt wielkie zainteresowanie obecnością w życiu Kościoła.

Tak na marginesie, nam misjologom, ta sytuacja pokazała też, że Kościół nie może tylko opierać swej działalności na inicjatywach społeczno-charytatywnych, ale również dużą wagę musi przykładać do pracy ewangelizacyjnej i pogłębiania życia sakramentalnego. Istnieje też zagrożenie ze strony niektórych misjonarzy, którzy pracując w wymiarze społecznym, posługują się ideologią lewicową. Nie krzewią oni wiary i kultury chrześcijańskiej, ale w swoich działaniach inspirują się myślą marksistowską i komunizmem.

I tacy księża pracowali, pracują wśród Mapuczów?

– Byli to księża znajdujący się pod wpływem ideologii marksistowskiej i cieszący się stosunkowo dużym autorytetem. Wywierali oni duży wpływ na ekstremistyczne grupy Mapuczów, którzy pod ich wpływem żądali radykalnych zmian. Z kim zatem prowadzić dialog? W najtrudniejszej sytuacji znalazła się diecezja Temuco, na terenie której żyje większość Mapuczy. Radykałowie wręcz mówią, że Kościół przed nimi „zatrzasnął drzwi”, a oni nie będą o nic prosić.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama